Witam. Jestem nowy , więc z góry przepraszam jeżeli był taki temat lub zamieściłem w złym dziale. Ale do rzeczy. Mam psa Alaskana Malamuta. Ma on 9 miesięcy. Dziś zauważyłem u niego na brzuchu 3 kleszcze. Od razu je wykręciłem , spaliłem i wrzuciłem do WC. W miejscach gdzie były kleszcze są czerwone "koła". Bardzo się boję , ponieważ gdy miał on 10 tygodni wgryzło się to paskudztwo w ucho i miał on boleriozę lub babeszjoze(dokładnie nie pamiętam) , ale nie miał tych kół. Leżał pod kroplówką , wymiotował oraz miał biegunkę. Męka dla psa. Proszę o pomoc , dodam że mieszkam na wsi i weterynarz który go ostatnio leczył był o 70km od domu , a miejscowy "weterynarz" to nawet psa zaszczepić nie umie.
Proszę o szybką odpowiedź i z góry dziękuję.