Ogrom psich nieszczęść jest tutaj poteżny. Suczka jest u mnie bezpieczna (musiała dostawać oksezepan, teraz zylkene bo jest masakrycznie znerwicowana) Przez pół roku przywiązała się do mnie, a zostać na stałe nie może. "Przez nią" musiałem zrobić więźniem mojego psa. Nikt z rodziny i znajomych nie pozwala na to abym przychodził z obiema, z jedną mogłem. Szykuje mi się wyjazd i nie mam gdzie ulokować dziewczynek, tzn jednej. Już nie wiem co robić, gdzie pukać. Tak dostałem od wszystkich po łbie za tego psa, że nie możecie sobie tego wyobrazić.