Witam,
Mam labradora , który za niecałe trzy miesiące skończy 11 lat. W tym miesiącu wróciłam z półrocznego pobytu zagranicą, psem zajmował się ojciec. Po powrocie zauważyłam , że pies wychudł strasznie, a także zaczął wydawać z siebie dziwne pomruki i kaszleć w nocy, a jego brzuch napuchł jak balon. Poszłam do weterynarza, do którego chodziłam od roku, ale przyjęła mnie inna weterynarz. Zrobiła mu badania krwi, które wyszły nędznie i usg. Na usg okazało się , że jest nowotwór, wielkości "średniej wielkości grejpfruta" jak to określiła lekarka. Badanie wykonywała na jakimś średniowiecznym sprzęcie. Wg niej jest to guz na wątrobie. Powiedziała , że nic się nie da zrobić, bo pies może nie przeżyć narkozy. Nie potrafiła określić, ile zostało mu jeszcze czasu. Zaleciła podawanie zastrzyków Rapidexonu co pięć dni. Dzisiaj pies dostał drugi zastrzyk.
Druga sprawa dot. weterynarza (Tarkowski, Wrocław) , który powinien zdiagnozować psa dawno temu. Pies przychodził do niego regularnie, bo robią mu się gruczolaki pod ogonem, więc doktor je "czyścił". Gdy pytaliśmy dlaczego jego ogon jest tak wyliniały, to odpowiedział, że to alergia i starość. Gdy spytałam, dlaczego jego oczy tak łzawią, to też powiedział , że alergia, dał zastrzyk i tyle. Zrobiła mu się też narośl/gula między palcami w przedniej łapie, to niby to wyciął, ale nic nie zniknęło. Ani razu nie powiedział, że wypadałoby zrobić banie krwi etc, bo pies jest już w takim wieku, że badania tego typu są konieczne. Czy jest to poważny lekarz ?
W ogóle zastanawiam się czy jest to poważna klinika i czy ci lekarze mają jakieś pojęcie ?
Doktor Sekuła, z którego hodowli jest mój pies, zalecił, by pojechać na usg to kliniki, gdzie jest najnowocześniejsza aparatura.
Proszę o opinie i radę, czy i jak mogę jeszcze pomóc swojemu psu. Bo oprócz wymienionych objawów , pies zachowuje się normalnie, nie ma żadnych innych objawów starości.