Kiedy jakiś czas temu czytałam Wasze pożegnania, przez myśl mi nie przeszło, że tak szybko sama będę się żegnać...
Boże, jakie to trudne, próbować wyraźić w słowach ten nieogarnięty ból w środku..
30 marca moja kochana psinka poddała walkę, którą toczyłyśmy razem przez prawie 4 miesiące, walkę o nadzieję i życie..
Kiedy pare minut po 17 te zapatrzone we mnie oczy kochanego ONka, mówiły tylko jedno, powiedziałam do Havany - "Idź, już Cię nie zatrzymuję. Wiem, że będziesz czekać na mnie za Tęczowym Mostem". Westchnęła ostatni raz, i poszła, bezpowrotnie, na zawsze...
Noszę Cię ze sobą
ducha w środku
i w tych zdruzgotanych ramionach
wciąż żyjesz
Czy będę mogła być przy Tobie?
będę płakać za Tobą
kiedy noc jest nieszczęśliwa
i wzniosę głowę nad górami
porozmawiam z ptakami i polecę
bo dusza wciąż żyje
kiedy ciało umiera..
Moje oczko zawsze w sercu..
------------------------------
Dziś w nocy za Tęczowy Most przeszła też Azja, siostra Havanki :-(:-(