Jak tam u was to wszystko dochodzi do siebie?
Ja też mam staffika o nieskończonej energii. Jakieś grubo półtora miesiąca temu zauważyłem gulke na jego łapce. Nie utykał. Nie okazywał nic, widocznie mu nie przeszkadzała. Zauważyłem ją przypadkowo. Po omacaniu pojechałem odrazu do weterynarza. Pies został przebadany dotykowo, zostało nakute to miejsce. Dostał zastrzyk przeciw zapalny. Diagnoza była taka, że nie ma się co przejmowac.
Nie dało mi to jednak spokoju i pojechałem do drugiego, tam już zostało zrobione zdjęcie. Po obejrzeniu, diagnoza taka że nie ma się co martwic i że łapka cała. Widocznie została mocno uderzona. Po tygodniu wróciliśmy na kontrolę do pierwszego weterynarza, ze zdjęciem od drugiego weterynarza :) Tym razem zdjęcie zostało obejrzane przez radiologa, który dopatrzył się małego odprysku kosci w małym palcu.
Diagnoza jednak dalej taka, że to nic starsznego i samo powinno dojśc do siebie. Trzeba tylko ograniczyc ruch. No właśnie, i to jest największy problem bo jak tu ograniczyc ruch 9 miesięcznemu staffikowi...
Ograniczam jednak jak moge, mimo to mineło już sporo czasu a gulka nie znikneła. Raz jest mniejsza, raz większa ale cały czas jest. Już sam nie wiem co z tym robic...