Nie wiem czy powinnam pisac o tym tutaj,czy gdzie indziej...Jednak juz sama nie wiem co robic:(...
Wczoraj stracilam najukochansza przyjaciolke, moje swiatelko...prawie 3 letnia yorczunie...:(.Wszystko dzialo sie na moich oczach...Wciaz widze jak to sie stalo,slysze jej pisk:((...zdechla na moich raczkach:(((((...Strasznie sie z tym mecze...Dzis jest 2 dzien jak jej nie ma.Dom jest pusty,a co najwazniejsze moje serduszko jest puste...:(.Strasznie za nia tesknie...Obwiniam sie za ta cala sytuacje,choc inni mi mowia ze nie moglam nic zrobic:((...Brakuje mi jej.Wszedzie ja widze...Dom opustoszal.Wlasciciele yorczusiow wiedza doskonale jakie te pieski potrafia byc kochane,zywiolowe-wszedzie ich pelno...Potrafia wprowadzic w zycie czlowieka tyle milsoci i radosci. Strasznie kochalam moja sunie...Nie wiem czy potraficie mnie zrozumiec,czy nie...Jednak nie moge sie z tym pogodzic...Zginela w 1 dzien wiosny...:(((((...5 kwietnia mialabym 3 urodzinki...:((...Chcialam sie Was zapytac,czy zakupienie nowej suni to dobry pomysl?.Strasznie tesknie za moja Adriusia...Drugi dzien przeplakalam...Jednak przyszlo mi do glowy zakupienie nowego pieska i obdarzenie go takim samym uczuciem jak Adriusie...Co o tym sadzicie...?...
Iwonka:(...