Madia
Members-
Posts
40 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Madia
-
Przepraszam bardzo, ale mi nikt nie pomagał ^^ Miałam jedyna max z całego obozu:razz:
-
No taka trochę byłas nieprzytomna :eviltong: "Madzia, mogę wziąc prostownice?" "Prostownice? Jaka prostownice? *chrap, chrap* na blacie w kuchni leży" :lol: Ale teraz się pochwale, ze dorobiłam się własnej, wiec nie bede zebrac:Cool!:
-
Ja potrafilam przed 7 rano przyjś do Magdy i pożyczac prostownice, wiec nie było problemów z używaniem :eviltong:
-
Ja bym nie radziła jakoś na te sklepy zoologiczne liczy, bo to są sklepy w "ryńskim" typie :lol: czyli sklep z ubraniami, a obok ze dwie półki zwierzęce, ale zawsze jak zabraknie to cos można znaleźc. Chociaż mojemu to nic stamtad nie smakowało. Na pewno smaczków trzeba wziac bardzo dużo i róznych rodzajów, bo psom się szybko znudzi, ale zawsze funkcjonuje coś takiego jak wymiana i u nas np. przez pierwszy tydzień psy jechały na kabanosach Marceliny :razz: My jeśli pojedziemy, to pociągiem z Warszawy.
-
Westiczka przeczytaj to, co napisałaś i zastanów się. Piszesz, że w sumie to sama nie jesteś pewna, czy Twojemu psu się "tak" robi czy nie. A taki obóz to są 2 tygodnie wysiłku. I jak się Twojemu psu coś stanie, nie będzie mógł uczestniczyć w zajęciach, to będziesz miała na sumieniu psa i kasę za obóz wyrzuconą w błoto. Ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego dla własnych przyjemności narażacie swoje psy? Jakbym wiedziała, ze Ducky'emu coś dolega i jest nawet mały procent, że może być coś nie tak, to bym nie jechała, bo zdrowie mojego psa jest dla mnie najważniejsze.
-
Słuchajcie, jakby ktoś z Was miał ochote nam pomóc, to proszę zagłosować na rudzielca :kciuki: [url=http://pies.pl/index.php?strona=konkurs_foto]Pies.pl[/url] foto z opisem "Nova scotia duck tolling retriever Ducky - pogromca piłek." Można głosować raz dziennie :-)
-
Na tą "kuchnie" w domku to nie masz co liczyć, bo to zwykła prowizorka. Pies je albo suchą karme albo puszki, bo nie ma możliwości gotowania.
-
Na to czy będą tam labradory to Ci nikt nie odpowie, bo na każdym turnusie są inne psy.
-
Vini, spokojnie. Napisala, ze zaliczka to 600 zł, ale nie kazdy jest w stanie tyle kasy zapłacic od razu, to Marysia wpłaca rowniez zaliczkę na raty po 200 zł.
-
Ej, mi to sie taka troche lipa wydaje z tym ze brakuje miejsca. Jest początek lutego, do wyjadów jeszcze pół roku:roll:
-
Martula_t naprawdę gratuluję Ci tego, że podjełaś się wychowania Charliego, cierpliwości, no i efektów. Jednak nie obrażając nikogo, nie wiem, czy dziewczyny będą miały tyle samozaparcia i chęci pracy, żeby wyeliminować te problemy do wakacji. Jeżeli są na 90% pewne, ze przez te 5 mies. poradzą sobie, to proszę bardzo, niech jadą. Ale jeżeli to ma być na zasadzie "jakoś będzie" "ja chcę jechać, więc pies przeżyje" to odradzam.
-
To, ze pies innych nie daży sympatią, to na pewno nie jest spowodowane tym, ze nie lubi, tylko to sa jakieś błędy w socjalizacji i/lub wcześniejsze urazy. Każdy pies to jakby nie patrzeć zwierze stande, to ma w genach i w wiekszosci przypadków, sam kontakt z człowiekiem nie wytarczy. Wiec powinnas sie starac małymi kroczkami oswajac ja z kontaktem z innymi psami, a nie założyc, ze taki kontakt nie jest jej potrzebny i udostepnic tylko kontakt z człowiekiem. A na takim obozie nie da sie uniknąc kontaktu z psami. Chociażby na zajęciach czy w normalnym obozowym funkcjonowaniu. Bo przeciez nie bedziesz chodzila sama jedna ze swoim psem, a reszta ludzi razem albo nie zamkniesz jej w domku na caly dzien. A zdaza sie, ze nawet do sklepu chodzi sie na 5-7 psów:lol: Mój Ducky ceni sobie kontakt i prace z człowiekiem, ale dopiero widze na jego pyszczku mega wielką radośc, gdy moze sie pobawic z innymi psami. ;)
-
Vini. czy ja dobrze zrozumiałam? Uważasz, że dla psa kontakt z innymi psami jest niepotrzebny? No to chyba coś nie tak... Nie chcę nikogo odstraszać, ale skoro Twoja suczka boi się innych psów, to wyjazd w miejsce gdzie będzie 15 zupełnie obcych psów, będzie dla niej wielkim stresem.
-
Westiczka, powiedz mi jaki jest sens zabierania psa, który nie akceptuje wszystkich psów i szczeka? Na takie wyjazdy zabiera sie psy, który nie są kłopotliwe, bo będą nie tylko włascicielowi utrudniac zycie. Mieliśmy w tym roku dziewczynę, która miała strasznie szczekliwego psa i stało się do mega problemem dla niej, innych uczestników i ich psów. Więc radziłabym się zastanowić.
-
no niby tam jest szkolenie, ale wydaje mi się ze jest on taki bardziej wypoczynkowy, porównując z takim fortowym wyjazdem.
-
Dziewczyny, wyluzujcie. Ja się w zeszłym roku na OZP1a zapisałam na początku maja, więc nie wiem, gdzie macie problem. Jeszcze nawet ferii zimowych nie było. Nie ma terminów innych wyjazdów, z innych biur itp. więc tym magicznym 9 osobom (o ile rzeczywiście ich tam tyle jest) moga się jeszcze plany sto razy zmienić i mogą się wypisywać, zapisywać itp. Kate8828 - my znamy Kokę z wystaw. Śliczna dama, bardzo lubią sie z moim Ducky'm ;) Madzia, widzę, że prawie cały zeszłoroczny obóz chce znów razem pojechać. A Kasia z Lisą? :diabloti: Pisałam do pani Ewy, ale nie odpowiada. Pani Magda raz odpisała, a teraz już cisza od początku roku. A ja bym strasznie chciała, żeby one z nami pojechały, inaczej to nie będzie to samo..:shake:
-
Z tego co wiem w tym roku Wandrus po raz pierwszy robi obóz zimowy. Ale chyba nikt ze znanych mi osób się na to nie wybiera. A teraz rozmawiamy juz o obozach letnich.
-
"Niech pan to dzisiaj naprawi, bo mi koleżanka zamarznie, a ja nie chcę sama mieszkać" :grin::grin:
-
W zeszłym roku byłam zachwycona wyjazdem, ale nie było to na newno zasługą biura podróży. Wszystko dzięki świetnemu towarzystwu, trenerce i opiekunce. Pojechałam do Rynu nie znając nikogo, nie czytając żadnych opini itp. miałam tego farta, że trafiłam na świetny obóz. Nie było nas bardzo dużo, solidna i odpowiedzialna tranerka i mega zakręcona opiekunka. Jeśli miałabym pewność, że tak będzie w tym roku, to jechałabym w ciemno. A tak, to nie wiem. Bo jak trafię na obóz z 25 psami to serdecznie dziękuję. I jeszcze moja wspólokatorka ma jakieś wąty. :mad: Co do warunków na obozie to rzeczywiście nie były rewelacyjne, ale miało to swój urok. W domkach wypadały okna, drzwi i ściany. W niektórych miejscacj zamiast szyb są tektury. Podłoga jest tak krzywa, że dezodorant leżący na stole staczał się na ziemię. W upale we wnątrz było jak w kotłowni, więc trzeba było ratować się otwieraniem drzwi i montowaniu specjalnych zapor w postaci kartonu, żeby psy nie wyleciały. Łazienki to już w ogóle osobny temat. Były w dobrym stanie, ale działalność od 7-22 i tylko 2 prysznice na tyle osób (w męskiej były 3). Te łazienki, które były czynne non-stop sa w takim stanie, pomazane, brudne i śmierdzą - tam jest chyba cała historia Rynu.:shake: No ale nie ukrywam, że mimo tego wszystkiego mam niesamowity sentyment do tego miejsca, bo jest bardzo urokliwe. Jednak wszystko zalezy na to, na jaką kadrę się trafi. Nasza opiekunka starała się urozmaicić nasze życie jak się dało - chodziliśmy nad wodę, na rowerki wodne, kajaki i windsurfing. Ale wiem, że trafiają się tacy, którzy mają grupę w głębokim powarzaniu. Jednak mimo wszystko będę chciała tam pojechać. Jakoś z Ducky'm damy radę. ;)
-
I z pewnością zrealizujemy 40 godzin szkolenia :lol: Wydaje mi sie, ze 14 osób z psami to juz maksimum. Nie wyobrazam sobie byc na II turnusie, przecież to było nie do przeżycia.:shake:
-
Ducky ma różne pomysły, więc na ogrodzonym terenie czułabym się o niebo pewniej. Te testy do był koszmar. Ale i tak ja miałam najwięcej punktów z obozu :cool1:
-
Skoro szkoleniowiec będzie oceniał, to po co dwa obozy? Chyba, ze chce zwalić na jeden turnus 30 osób i nie chce się pogubić. :roll:
-
Dobra, chyba pochrzaniłam :lol: Chodziło mi o jedneko z tych, którzy nas w domku "przywitali".
-
To jest głupota, ktoś nie pomyślał. To, na jakim poziomie jest pies, powinien określać szkoleniowiec. A nie właściciel, na "oko". Poziom powinno się porównać względem innych psów, i jakoś to po ludzku porozdzielać. Nie zdziwię się jak się skończy na tym, że w jednej grupie będzie masa psów, a w drugiej pustki. :shake: Ja powiem szczerze, ze bym najbardziej chciała z panią Ewą jechać. Ona miała pojęcie o tym wszystkim, wiedziała co robi i jak sobie z niektórymi psami poradzić. Bo jak mi postawią kogoś, kto wie mniej niż ja, to :roll: A pamiętacie jak u mnie w grupie było chyba 6 samców i jedna suka. To też była zabawa. Ducky'ego na torze spuszczałam tylko wtedy, jak nie było innych psów w pobliżu, albo jak były pod kontrolą.