Mój półtoraroczny sznaucer zabezpieczany od kleszczy Duowimem (Frontline w naszym przypadku się nie sprawdzał) a Duowim do zeszłego czwartku tak. Wedy mój piesek złapał czterech pasażerów. Dwóch koło prawego oka i dwóch na tułowiu, przy czym pierwsze dwa były mocno opite krwią, a drugie w ogóle, choć były wszepione główkami w skórę. Przy czym ten jeden koło oka wyróżniał się dziwnym kolorem, mianowicie beżowym i koło gółwki pod skórą wytworzył się guzek o średnicy 1 cm. Kleszcze zostały wyjęte, natomiast guzek potraktowny jako reakcja obronna organizmu na kleszcza.
I wszystko było cacy. Piesek miał humorek, apetyt, ochotę na zabawę. W sobotę rano zjadł swoją porcję eukanuby na śniadanko i nadal brykał. Do czasu. Po południu nie chciał swojej przekąski w postaci banana, ale tym się jeszcze nie przejełam. Zwymiotował raz jeden. Około 17-18 wieczorem zaczął się snuć, potem spał, trochę się napił wody, dalej spał. Około 22 z trydem namówiłam go do wieczornego spacerku, ale jeszcze sam o własnych siłach zszedł z fotela na spacer. Potem zjadł jedną czwartą kostki białego sera (który uwielbia). Poszedł spać.
Rano nie miał sił żeby wstać, choć po zniesieniu ze schodów i postawieniu na trawce poszedł na siusiu. Siusiu miało barwę ciemnego pomarańczu, fafle natomiast blade i był bardzo gorący.
Po max. 1,5 godziny trafił do weterynarza (byłam daleko od jakiejkolwiek lecznicy i musiałam tam dojechać), który podał mu trzy zastrzyki. Po południu dostał pół kroplówki i została pobrana krew na badania, która miała mocno ciemnokrwisty kolor. Wyniki mają być jutro.
Mały teraz śpi, temperatura mu chyba znacznie spadła bo nie jest taki gorący w dotyku, napił się trochę wody.
Ja natomiast odchodzę od zmysłów po przeczytaniu paru artykułów w necie. I wciąż zadaję sobie te same pytania. Czy mogłam zrobić coś więcej? Czy dostatecznie szybko zareagowałam widząc objawy? Może już wczoraj należało lecieć do weta? Jakie to jest stadium choroby? Czy nerki i wątroba są bardzo uszkodzone? itp.
Kocham mojego psiaczka bardzo mocno i nie chciałabym żeby cierpiał w jakikolwiek sposób.
Dzięki za wszelką pomoc.