przepraszam że odzywam się dopiero teraz ale musiałam odpocząć.
Szejk odszedł o godz. 15.30 wczoraj. Ja podałam mu ostatni zastrzyk.
Odszedł w cieple i spokoju i wierze, że to było dla niego najlepsze. On już nie walczył.
Jednak ekipę szpitalną dręczyło pytanie co tak naprawde mu było. Zrobiliśmy sekcję (nieoficjalną, w szpitalu)
to co tam znaleźliśmy było straszne. pies w jelitach miał piach i żwir!
Bardzo chę wierzyć że państwo karmili go codziennie, że dopiero niedawno mu się aż tak pogorszyło. nie potrafię, po prostu nie potrafię w to uwierzyć.
pies był szkieletem, naprawde dobrze widać to było dopiero przy myciu. on był naprawde wycieńczony i to sie nie dzieje w ciągu kilku dni. Nie potrafie też wytłumaczyć dlaczego pies, który ma ciepłą michę je ziemie.
dobrze że piesek jest już po drugiej stronie. zasnął w spokoju i już nie cierpi.