Jump to content
Dogomania

Lilithian

Members
  • Posts

    46
  • Joined

  • Last visited

Lilithian's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. w szpitalu zakaźnym zwierzaki są izolowane od siebie, nie złapie nic. a leczenie nie zostanie przerwane tylko będzie kontynuowane. dlaczego nie miała testów na parwo? (bo rozumiem że nie miała) w DT ona sama jest dużym zagrożeniem. W szpitalu łatwo utrzymać higiene, personel ubiera sie od stóp do głów przed wejściem na zakaźny. Jeśli badania wykluczą parwowirozę to pewnie że nie ma co jej pchać do zimnej klatki. Ale jeśli potwierdzą szpital to najbezpieczniejsze wyjscie. Najbezpieczniejsze dla wszystkich.
  2. może to troche okrutne ale proponuję szpital w jakiejś lecznicy...
  3. piesek dobrze się czuje a rana ładnie się goi :)
  4. nic z tych rzeczy nie może być dowodem w sprawie. sekcja była wykonywana 'na szybko'. nie mamy ŻADNYCH zdięć psa, ciało poszło do utylizacji.
  5. do samej sekcji zwłok nie spodziewałam sie tego co ujrzę dlatego nie zgromadziłam żadnych dowodów które mogłyby być wykorzystane w prokuraturze. dlatego NIESTETY tym razem nic nie możemy zrobić. Zastanawiam sie tylko: gdzie jest Rafał?
  6. Prawdopodobnie NIGDY nie dowiemy się, co sie stało w jego domu. prawda pewnie leży gdzieś po środku. A ja nie mam siły tego roztrząsać. Neris, nie wiem jak twoja wypowiedź miałaby urazić osoby które szejka kochały... po prostu trzeba dokładniej sprawdzać domy do których trafiają zwierzęta. szczególnie te wymagające specjalnej opieki.
  7. przepraszam że odzywam się dopiero teraz ale musiałam odpocząć. Szejk odszedł o godz. 15.30 wczoraj. Ja podałam mu ostatni zastrzyk. Odszedł w cieple i spokoju i wierze, że to było dla niego najlepsze. On już nie walczył. Jednak ekipę szpitalną dręczyło pytanie co tak naprawde mu było. Zrobiliśmy sekcję (nieoficjalną, w szpitalu) to co tam znaleźliśmy było straszne. pies w jelitach miał piach i żwir! Bardzo chę wierzyć że państwo karmili go codziennie, że dopiero niedawno mu się aż tak pogorszyło. nie potrafię, po prostu nie potrafię w to uwierzyć. pies był szkieletem, naprawde dobrze widać to było dopiero przy myciu. on był naprawde wycieńczony i to sie nie dzieje w ciągu kilku dni. Nie potrafie też wytłumaczyć dlaczego pies, który ma ciepłą michę je ziemie. dobrze że piesek jest już po drugiej stronie. zasnął w spokoju i już nie cierpi.
  8. jutro jedziemy na sggw. dalsze informacje jutro. trzeba dać chłopakowi chociaż szansę...
  9. Jutro jedziemy na sggw z szejkiem - trasport załatwiony. bede informować na bierząco.
  10. sytuacja wygląda tak: potrzebuje najlepiej na JUTRO samochodu z kierowcą żeby przewieźć szejka na sggw. jeśli ktoś boi sie że nie da sobie z nim rady - ja pojade z nim i z psem sobie poradze. Trzeba go doprowadzić do ładu i zbadać - a potem postanowić co dalej. Proszę też żeby któraś z dziewczyn które wiedzą jak sie zakłada skarpety pieskom w alarmowym funduszu nadziei o kantakt ze mną. Brakuje nam pieniedzy na leczenie szejka. osobę skłonną przewieźć go na sggw też proszę o kantakt ze mną. SPRAWA JEST BARDZO PILNA - spadł śnieg. jeszcze raz mój telefon: 501 160 515. odpowiem na smsy, oddzwonie jeśli będzie trzeba. Na razie ja bede koordynować całą akcje żeby nie wykańczać Viktorji ale jestem z nią cały czas w kontakcie.
  11. Na sggw mamy takie przepisy że informacji o zwierzaku możemy udzielać tylko jego właścicielowi - w tym wypadku fundacji emir. dlatego proszę nie mieć nam za złe, że nie chcemy tych informacji udzielać wolontariuszom. Żeby wejść do zwierzaka w odwiedziny trzeba przyjść w godzinach odwiedzin i lekarze szpitalni muszą być uprzedzeni przez fundację że taki a taki (z nazwiska) wolontariusz może być wpuszczony. Ot, formalności, jak wszędzie :) A piesek czuje się dobrze :)
  12. Jeśli Szejk miałby przyjechać do kliniki Sggw (gdzie wcześniej był leczony) proszę o powiadomienie mnie. Opiekowałam się nim od początku gdy tam był a teraz nadal pracuję w klinice. Chętnie pomogę. Czekam niecierpliwie na wieści o zdrowiu Szejka. Jeśli byłaby potrzebna inna pomoc przy nim, również postaram się pomóc. tel do mnie: 501 160 515 Katarzyna
  13. wspaniale znów widzieć mojego pierwszego podopiecznego. Widać że jest naprawde szczęśliwy :)
  14. co to w ogóle za człowiek?! tak sie nie robi z dnia na dzień!!! rozesłałam mejle
  15. Jeśli nie wymaga już żadnych zabiegów typu cewnikowanie to dlaczego pan u którego mieszka nie chce sie nim zająć? tym bardziej że ma drugiego psa. Niedobrze sie dzieje :/
×
×
  • Create New...