cytuję odpowieź na post w zamieszczony na forum pod adresem :
[url]http://www.linux.com.pl/forum/index.php?t=rview&goto=243598#msg_243598[/url]
tutaj cytat:
To ja może parę słów z "drugiej strony barykady". Chciałbym zliczyć takich "wiktorków" pałętających się po osiedlu i zostawiających swoje odchody gdzie popadnie... Chciałbym ale nie potrafię.
Idę 100 metrów do pobliskiego sklepiku po piwo i mijam trzech właścicieli wyprowadzających swoje pieski sr*jące na trawnikach... Wypada po ~33,3 metra na psa :/ Czy trawniki to sralnia dla psów? Czy muszę oglądać psie g*wna która odkrył stopniały śnieg? Jakbym tak gdzieś się śpieszył i chciał na skróty przebiec przez trawniki to miałbym buty w psim kale :/ Sąsiedzi wyprowadzają psy tuż pod moim balkonem? Czy przestrzeń pod czyimś balkonem to miejsce na psie szambo?
Albo inny aspekt sprawy: w mojej klatce mieszkają... raz... dwa... trzy... CZTERY psy. Sprawę krótko można określić: "pobudka z psa", "dobranoc z psa", a i czasem bywa milutkie spotkanie z psem rzucającym się do nogawek albo wbiegającym między nogami do klatki (bo mu zimno na zewnątrz). Czy za każdym razem kiedy mijam sąsiada wyprowadzającego dwa białe pudelki muszę być przez nie obszczekany? Najgorsze jest szczekanie takich właśnie małych, blokowych piesków...
Nie zrozumcie mnie źle. Nie mam nic przeciwko poczciwej mordzie Wiktora. Lubię zwierzęta, choć od psów wolę koty, to mądre psiska mające dość swojego terytorium uważam za równie pożyteczne co przyjazne człowiekowi...
Może Wiktor znajdzie gdzieś swoje miejsce, w jakimś gospodarstwie, które stanie się jego terytorium, którego będzie instynktownie strzegł. Oby nie było to blokowisko, bo to zdecydowanie _nie jest_ miejsce dla psów.