czytam , czytam co piszecie i się wzruszam. Ja mam Końcie - suczke , która została wyrzucona do lasu kiedy zaczęły się wakacje. Koka tak jest do mnie przyzwyczajona ,ze nikigo nie akceptuje. Mój mąż ją przekupuje - daje się tylko wtedy gdy mnie nie ma w domu. Koka jest bardzo przezemnie kochana- odwdzięcza mi się bardzo wielką miłością. Chciałam napisać coś co ostatnio mi się wydarzyło[ jestem jeszcze po wrażeniem ] dlatego chcę się podzielić z wami ]. Ja jestem na emeryturze i zawsze przebywam z Koką. Mamy działkę , weszłam na drabinę, aby zerwać śliwki, a moja Kkońcia wdrapała się po drabine do mnie. Przeżyłam horror,bo bałam się, zeby nie spadła. Konia jest tak mi oddana ,że chciała być ze mna. nigdy jej nie uczyłam chidzić po drabinie [ cociel spaniel.]:crazyeye: :multi: