Ewa, glowa do gory, dobrze ze Josh zostal zdiagnozowany. Odpowiednie leki + kontrola nad wysilkiem i da sie z tym zyc. Moj pies ma juz 8,5 lat i jakos sobie radzi, a w poczatkowej fazie leczenia bylo bardzo zle. Na kazde szkolenie chodzilam z nitrogliceryna. Po tym jak przezyl skret zoladka, lekarze mowili, ze majac taka wade serca, to istny cud. Nie dawali mu zadnej szansy na przezycie. Pies zyje, ma hopla na punkcie pilki, tylko ja musze w odpowiednim momencie hamowac jego zapedy, bo by sie zaaportowal na smierc. Zobaczysz, bedzie dobrze.:lol: