Jonquil :) Dziękuję za Twoją wypowiedź, jak czytałam to utwierdzałam się w przekonaniu, że jak na razie robię dobrze.
Jak widzę, wiele psów ma tego typu problem. U mnie minęły już jakieś dwa miesiące i widzę subtelną poprawę jednak. Zaczynam nastawiac się optymistycznie, ale też rozumieć powoli problem. Na razie w dzień wychodzimy luzem. Nie muszę go wyciągac z klatki ani z domu - wychodzi razem ze mna przy nodze. Pod klatką go spuszczam ze smyczy i odchodzę jakieś 5 metrow dalej, a on w tym czasie robi jednorazowe sikanko i daje dyla z powrotem pod klatkę orać drzwi pazurami. Stoję jeszcze tak kilka minut, on z reguły odchodzi od drzwi i chce do mnie podbiec, ale w połowie drogi jest "cykorek" i znowu wraca pod klatkę. Trwa to jakies 2 minuty - całe wyjście - i wracamy do domu. W nocy natomiast wyciągam go na większe podwórko. Muszę go raz przynajmniej szarpnąć, ale nie protestuje dlugo i idzie. Robimy obchod. Nauczył się już reagować na lekkie ruchy smyczą i klaskanie językiem - co znaczy, że ma wrócić do nogi i zmniejszyć napięcie smyczki. Mam wrazenie, ze się uspokaja, więcej miejsc obwą****e. Czasem są lepsze dni, czasem jest gorzej, a ja znam juz rozkład jazdy śmieciarki - najstraszniejszej rzeczy pod słońcem.
Aha.. dzięki uprzejmosci keli dostalam nr telefonow do psich behawiorystow, ale po tym co od nich usłyszalam, nie będę korzystać z ich usług - przynajmniej nie w tej kwestii, w innych może tak.
Ostatni nasz sukces - dwa razy siusiał na spacerze. Może to mało się komuś wydawać - ale dla nas to ogromny postęp w porównaniu z tym co było.
Pozdrawiam Was dziewczyny i Wasze psiska !