Jump to content
Dogomania

Magrada

Members
  • Posts

    49
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Magrada

  1. Witam wszystkie ciocie i wujków Viki po długim okresie nieobecności na forum. Różne smutne i wesołe sytuacje niestety zaczarowały czas i zaczął on biec jak szalony, stąd piszemy dopiero dziś. Idą Święta i Vikunia wraz z panią i panem ślą najserdeczniejsze Bożonarodzeniowe pozdrowienia. Życzymy Wam Kochani wytrwałości w tym co robicie dla naszych małych braci i sióstr- czworonogów i w ogóle - dla ssaków, ptaków i innych gadów (szczególnie tych dwunożnych, którzy pod Waszym wpływem zmieniają się w naprawdę cywilizowane i bardziej wrażliwe na los zwierząt :) ) Życzymy pokoju, radości. Pamiętajcie, że wszelkie dobro jakie czynicie do Was wróci! A w Nowym Roku niech Was Bóg błogosławi i strzeże od wszelkiego zła. P.S: Parę słów na temat Viki: Vikunia ani myśli się smucić. Jest wesoła, żywa. Dokuczają jej wymioty od czasu do czasu ale jest naprawdę dobrze. Ma w sobie wolę życia :) Po każdym posiłku podnosimy ją na 5-10 minut. Vika sama już wskakuje nam na ręce bo wie, ze tak trzeba. Czasem broi albo próbuje wspinać się na stół w poszukiwaniu "ludzkiego" jedzenia. W sytuacjach walki o jedzonko (ludzkie, którego nie możemy dać choćby nie wiem jak pachniało, albo kości- no cóż to dla jej zdrowia )ma ostry charakterek i zdarzyło się, że chciała dziabnąć. W takich sytuacjach nakazujemy tonem nie znoszącym sprzeciwu uciekać do budki (jej mieszkanko) i zamykamy ją w pokoju na pięć minut. Czasem jak coś zbroi to sama biegnie do budki i pokornie czeka aż odsiedzi. Trudno na nią się dłużej gniewać. Na spacerkach jest grzeczna- spuszczona ze smyczy na żądanie wraca. Ogólnie- jest bardzo sympatycznym psem. Pozdrawiamy wraz z Viką.
  2. Vika dostała dziś cieczki. To jej pierwszy "dorosły" dzień :placz: ;) A zęby wszystkie już ma- piękne, białe i całkiem jak wilk. Pozdrawiamy.
  3. hehe ciociu marmar z tym zdjęciem to wszystko jedno ale obawiam się, że kopia jest nie najlepsza bo Vika się poruszyła :) Dziękuję za wstawienie zdjęć- ja jestem w tym względzie "ciemna masa". Za to Vikunia Cię szczególnie serdecznie pozdrawia ogonkiem. Właśnie wylizuje kubeczek po serku. Tylko takimi rzeczami może się "bawić". No to dobrze....to poczekam na te jej ząbki...Czytałam gdzieś, że psy je czasem połykają- nie wiem jak to by było w przypadku Viki i jej zachyłku. Troszkę mnie to martwi. Pozdrawiamy raz jeszcze:loveu:
  4. przepraszam za jakość zdjęć ale są robione telefonem.
  5. Witam wszystkich. Musicie nam Kochani wybaczyć długą nieobecność na forum ale jak wiecie oboje studiujemy, jesteśmy zaraz po ślubie więc się urządzamy i naprawdę trudno znaleźć czas żeby coś konkretnego skrobnąć a nie chcę pisać:" jest ok dzięki wielkie". W życiu Viki nic się nie zmienia, tzn. rośnie ale nadal jest głupiutkim stworzonkiem, który w głowie ma tylko gryzienie i jest strasznym łakomczuchem co w połączeniu z zachyłkiem nie jest najlepsze. Wymiotuje nadal, głównie wtedy gdy skacze z fotela (a ona ma teraz etap skakania z fotela na fotel żeby przypadkiem nie chodzić najnormalniej po ziemi). Teraz sobie tu śpi ale pewnie najchętniej sama by Wam coś o sobie napisała ale jej nie będe budzić. Mam najświeższe zdjęcia z tego tygodnia i poślę je zaraz marmar. Dziś się śmiałam,że chyba przez dwa dni urosła bo naprawdę z dnia na dzień jest większa, jakas dłuższa i w ogóle. Martwi nas że nie traci jeszcze zębów (już minął jej czwarty miesiąc) ale sądzę, że to dlatego,że jada głównie papki i tylko od czasu do czasu ma okazję coś poobgryzać (bo weterynarz nie zalecał nawet kości, w sensie,że nawet nie może się nią bawić, nawet tą zabawkową).Pozdrawiamy Was wszystkich ciepło i Vikusia :loveu: (tak enia ;) prawdziwa z niej zigusia) też pozdrawia ___________________________________________ Vika, Daga i Łukasz
  6. Witamy :) No nareszcie trochę czasu jest i wyselekcjonowaliśmy zdjęcia Vikusi. Jest naprawdę kochana i mądra. Już się prawie nauczyła robić kupki i siuśki na dworku ale czasem jej się przydarzy:oops: Hehe Marmar- zawsze jak wychodzimy (zazwyczaj ktoś jest w domu- gorzej było ze ślubem choć i wtedy na krótko została sama), zostawiamy jej garnek. Bez jedzonka oczywiscie tylko np z tłuszczyku z mięsa. Ona wylizuje i wylizuje- to jest jedyny sposób. Nie możemy dać jej kości, żeby się nią zajęła z powodu gardziołka. Z radością obwieszczam, że czuła się przez ostatni czas dobrze, choć ma też złe dni niestety... Ale dobry humorek jej nie opuszcza, uwielbia ogryzać papcie i inne ubrania i lubi jeszcze... przepędzać duże psy :cool1: Dziś miała zabawną sytuację z ratlerkiem. Chudy i mały (na ogół to ona jest malutka)- już to ją zdziwiło a jeszcze jak zaczął na nią szczekać to stanęła jak wryta. Miała na pyszczku wypisane- "no jak ktoś śmie?!":p Zabawnie było. Pozdrawiamy wszystkie urocze ciotki i wujków myślących o Vice ciepło i pamiętających o niej :)
  7. Dziękujemy za pamięć. Stan Viki jest stabilny. Wymiotuje każdego dnia ale troszeczkę tylko. Większość wychodzi na świat drugą stroną na szczęście. Bawi się, hałasuje, szczeka, biega -szczeniorek jeden. Chodzimy sobie na spacerki na których Vikę wszystko dziwi. Najbardziej boi się samochodów, kryje się wtedy za naszymi nogami. Ale coraz chętniej wychodzi z domu i robi się z niej mały chojrak. Zaczepia inne pieski a potem ucieka z podkulonym ogonkiem jak jakiś odważy się choćby podejść :lol: Uch...trzeba wreszcie jakies zdjątka pokazać... Całuski dla cioci marmar i wszystkich najlepszych martwiących się o nią cioć i wujków. kvk jhnnnn n n n ds - to dla wszystkich mały liścik od Viki :loveu: ____________ Vika, Daga i Łukasz
  8. [quote name='rybon36']a jak się po tym zachowuje jej przełyczek?[/QUOTE] Różnie. Ale na razie muszę powiedzieć, że jest stabilnie. Zawsze, nawet po paru godzinach coś jej się ulewa ale mniej się tym krztusi. Czasem gorzej jest w nocy. Vika najchętniej śpi na grzbiecie i ma ochotę tak sobie leżeć, wtedy czasem prze sen się tym krztusi i potem do rana słychać że inaczej oddycha. Naprawdę nie wiem jak mam wyczuć ten moment w którym będzie jej cięzko żyć. Na razie myślę, ze jest stabilnie a Vika lubi sobie żyć. Pozdrawiamy
  9. Dotarła, dotarła- dziękuję. Chodzi o to, że w zasadzie hmm...to nie jest aż taki duży problem. Myśmy się już trochę przyzwyczaili do problemów ;) i akurat ta tabletka to spoko. Dzięki
  10. [quote name='Toska']jak się czuje mala panna Vikunia ?[/QUOTE] Viktoria jest dziś okropnym łobuzem.Celowo nie zdrabniam imienia bo mnie tak dziś zezłościła że szkoda gadać. :lol: No rano zjadła i potem ciężko oddychała, nie umiała odkrztusić. Ale potem jak ją dłuzej ponosiłam (bo w końcu zasnęła na rękach po dzisiejszym bziku) nie słyszałam zeby miała jakies problemy z oddychaniem. Pozdrawiam :p
  11. [quote name='Sylwka']Magrada jeśli będzie to potrzebne to mam do oddania prawie cały listek (40 tabletek) Metoclopramidu 10 mg (termin przydatności do marca 2008 + ulotka. Podawałam lek mojemu kotu, bo miał zwolnioną perystaltykę podczas leczenia środkami psychotropowymi. Jestem z Krakowa ale bez problemu mogę to przesłać w każde miejsce w Polsce. Jeśli chcesz to daj znać na priva a jutro polecę na pocztę.[/QUOTE] Dzięki wielkie. Wysłałam Ci adres. Rybon będę wdzięczna jak napiszesz jak go stosować.
  12. Jej waga waha się od 1.5 do 1.8 kg
  13. Enia pisałam parę stron wcześniej,że Vika ma dostawać ketanol dwa razy w tygodniu ale dostała na razie tylko raz bo w tym samym tygodniu miała szczepienie i nie możemy jeszcze do czwartku wychodzić z nią z domu. Czyli ten ketanol. Prócz tego- co również wczesniej pisałam- dostaje Debridat. Prócz tego dajemy jej papkowe jedzenie- tzn rozcieńczamy z wodą albo z zupkami pokarmy dla małych piesków. Po każdym posiłku trzymamy ją na rękach 5-10 minut bo niestety dłuzej nie wytrzymuje. Czasem jednak mimo to, zachłystuje się. To co Rybon napisała jest ciekawe dlatego pytam... Wszytko to powiedzieli nam weterynarze a my ich słuchamy. Pozdrawiam
  14. [quote name='rybon36']Spróbujcie, żeby to jedzenie było o konsystencji gęstej śmietany, nie może byc zbyt rzadkie, bo wtedy jego powroty są zbyt szybkie , tak jak mleko, łatwo się ulewa, coś homogennego ale gęściejszego wprawdzie powoli spływa ale też tak łatwo nie wraca i nie wędruje w "dziurke od śpeiwu" az tak łatwo, niestety wiąże się to z koniecznością dłuższego przytrzymania w pionie, do tego dobre są takie kaszki mleczno ryżowe owity, można zagęszczać i rozcieńczać do woli, poza tym ich kaloryczność jest znaczna i wtedy mniejsze ilości powoduja pożądany efekt, także zupki Gerbera, trzeba trochę kombinować, czy ona dostaje metoclopramid?[/ QUOTE] yyy...nie dostaje. Nic takiego nikt nam nie mówił żeby dawać. To można kupić w aptece? I co to w ogóle jest? Dziękujemy za radę odnośnie karmienia. Ktoś nam też polecał proszek z Royal Canin- Convalescence Support Możeby to?
  15. Dzięki za posty! Jeszcze spróbujemy z innym jedzniem. Są dni kiedy jest ok ale tez takie niedobre. Mam nadzieję, że jutro będzie lepszy. Po porannych problemach Viki nie czuła się już strasznie jakoś... Dziewczyny...my jej nie chcemy oddać...nie mogę, nie chcę powiedzieć inaczej... Będziemy obserwować. A to dla Was nasza psinka- najfajniejsza, najkochańsza Vika: okmxci56ds (i dodaje) :loveu: - i od nas macie też serduszka. _______________________________________ Vika Daga i Łukasz
  16. Nie wiem co pisać. Chyba juz nic prócz tego, że będziemy próbować jeszcze dzwonić gdzieś i wysyłać maile. Dziś i wczoraj Vika miała cięzki oddech. Czasem zachłystuje się przy tym swoim dziecięcym szczekaniu... :-( Ale jest jeszcze...i dopóki się bardzo nie męczy...będzie z nami. Dziękujemy Wam wszystkim. ___________________________ Vika Daga i Łukasz
  17. [quote name='enia']Magrada , bardzo wam współczuje ale Viki trzeba dać szansę , wiem że to dla Was problem ale gdyby wypowiedział sie w tej materii inny wet może byłoby światełko?:-( trzymajcie się Vikunia teraz najważniejsza....:-([/QUOTE] Ale myśmy się konsultowali z pięcioma weterynarzami (nawet nie- więcej ich było). W tym i jednym z najlepszych na Śląsku... Przeciez cały czas ciągalismy Vikę po weterynarzach a czasem wysyłalismy tylko zdjęcie, innym razem był to telefon a ktoś inny pokazał jak to zdjęcie rtg wygląda bo Łukasz dokładnie to przerysował... To nie jest tak,że my po pierwszej wizycie zaprzestaliśmy starań przecież...tylko fakt,że dokladnie oni nam naswietlali brak szans w przypadku operacji i to,że ta wada jest rzeczywiscie rzadka w tak duzym stopniu tzn ze względu na jej wielkość. Dlatego robilismy wszystko zeby jeszcze sie Wrocław wypowiedział... Mogę dzwonić i wysyłać maile jesli od tego zależy przedłużenie życia Viki... i pewnie tak będziemy robić. Chodzi o to,że teraz znamy dokladną ocenę jej stanu zdrowia ..niestety pokrywa się z wczesniejszymi.
  18. [quote name='LALUNA']Magrada rozmawiałam z tą właścicielka bulteriera ( ona sama tez jest weterynarzem ;) ). Napisała ze sam zabieg nie jest zbytnio inwazyjny, jest to pewna plastyka która pozwoli aby pokarm dłuzej utrzymywał sie w żoładku. Byc moze nie da radykalnej zmiany lecz wszystko może zalezeć od Viki. Być może jeśli pozwoli jej sie dorosnać to przystosuje się do funkcjonowania przy takim przełyku lub sam przelyk troche się zmoduluje. Oczywiscie to troche takie wszystko "moze", ale właśnie moze nie trzeba tracić nadziei , jeszcze nie teraz.[/QUOTE] hmm...może racja ;) Dzięki za starania i zasięganie porad. Tyle spraw już nam ułatwiliście. Przemyślę to na spokojnie z Łukaszem.
  19. [quote name='supergoga']Trudno radzić, moge napisać - jestem z Wami i Viką. Oferuje wsparcie finansowe jeśli podejmiecie sie poddać ja operacji. Trzymam kciuki za dobra decyzję.[/QUOTE] Dzięki supergoga, Laluna dzięki za troskę. :-( Jeszcze nie wiemy co robić. Bo jeśli ta operacja ma jej dodac nowych cierpien to wolałabym zeby żyła do czasu aż naprawdę będzie się źle czuła samoistnie. Decyzja jest okropna okropna...
  20. [quote name='LALUNA']Dobrze zrozumiałaś :-([/QUOTE] no a czy to cos daje w ogole?
  21. ...Łukasz dziś dzwonił drugi raz do doktora Skrzypczaka...:-( Cytuję co przekazał mi Łukasz: " (...) powiedział że to wygląda bardzo źle i nie ma za bardzo szans operowania. jedyna możliwość to poprawienie wpustu do żołądka.. (albo do przełyku.. nie skumałem) i taki zabieg kosztuje 300 zł, jeśli bardzo byśmy chcieli. to mogłoby poprawić troche przepustowość tego przełyku ale generalnie powiedział, że będzie miała stany zapalne, potem zacznie chudnąć, a ten worek się powiększy ... że czasem to trwa rok, czasem dwa.. może dłużej ale zawsze kończy się śmiercią..." :-( no i co? Jak to jest? Czemu życie jest jednak mniej różowe niż byśmy tego chcieli? Czemu nasze plany tak naprawdę nic nie znaczą w obliczu życia?
  22. :placz: ...mam nadzieję, że on po prostu potrzebuje czasu na konsultację z innymi lekarzami. Powiedział przedwczoraj, ze da jak najszybciej odpowiedź mailową- i co? Dajemy mu czas do jutra i dzwonimy znów...:mad:
  23. cholera nikt się nie odzywa...ileż można stracić jeszcze nerwów i żyć w niepewności?:angryy: Jestem bardzo bardzo zła...i głodna
  24. [quote name='enia']Dziewczyny , myślami z Vikunią jest na pewno bardzo dużo osób martwimy się o nią ja śledzę jej losy od początku pobytu w azylu w Żorach , mam nadzieje że wszystko będzie dobrze i tego jej życzę! tylko że ona taka maciupcia kruszynka jedna....kochana:shake:[/QUOTE] Supergoga, enia i wszyscy kochani. Wiemy, że jesteście z nami. To bardzo pięknie,że nie jest się samemu z tym. Hehe...Supergoga...postaram się więcej jeść. Na razie nie potrzeba kasy. Zobaczymy co powie lekarz, jeśli operacja się okaże dla niej szansą i będzie faktycznie kosztowna, wtedy być może zwrócimy się o pomoc. Dziękuję za troskę..i będę to chyba zawsze powtarzać. To mój pierwszy piesek i widzę,że prócz niego zdobyłam jeszcze wielu przyjaciół a przede wszystkim wiarę w ludzi. _________________ Vika Daga i Łukasz
  25. [quote name='basiaap']Laluna - podaję info uzyskane od mojego weta, który jak pisałam robi tam specjalizację z chirurgii. Myślę więc, że jest zorientowany, także w dobrej wierze przekazałam, co mi powiedział. Poza tym źle mnie zrozumialaś (może to ja nieprecyzyjnie się wyraziłam) - napisałam wyraźnie, że obaj profesorowie uchodzą za mistrzów w chirurgii. Prof. Osiński jest "number one" w tym sensie, że bardziej znany; natomiast pisząc, że prof. Bieżyński jest "bardziej do pogadania", miałam na myśli to, że według słów mego weta, jest po prostu kontaktowy. Lekarz może być świetnym fachowcem, ale z racji cech charakterologicznych robić wrażenie np. nieprzystępnego, surowego itp - a dla niektórych zestresowanych właścicieli zwierzaków możność swobodnego pogadania z lekarzem i uzyskania obszernego opisu wszystkich wykonywanych zabiegów jest ważna. Tę własnie cechę prof. Bieżyńskiego miałam na myśli, i nie było moim zamiarem podważanie jego fachowości. Ale jeśli jest kontakt z dr Skrzypczakiem. to dobrze - to jedna uczelnia, jedna ekipa, na pewno pies trafi we właściwe ręce w efekcie.[/QUOTE] wiecie czego się nauczyłam przy Vice? Asertywności! miałam"przyjemnośc' na szczęscie jak do tej pory z jedynym takim milusińskim lekarzem, którego prócz fachu powinni nauczyć jeszcze empatii. Parę razy odpowiedziałam grzecznie i dobitnie na jego uwagi i troszkę stonował. Przykre to,że ten piękny fach ma czasem tak wielu złych przedstawicieli..ale tak jest niestety wszędzie. Czekamy na wiadomość od profesora Skrzypczaka, obiecał,że jeszcze dzis spojrzy na te zdjęcia.
×
×
  • Create New...