Havlik jak chyba wiekszosc psow ze schroniska, od poczatku byl jakos rozregulowany. Nie wiem, ile dokladnie ma lat, ok. 11. chyba.
Po schronisku czesto mial biegunki, ale sucha karma jakos to uregulowala i dosc dlugo jechalismy ma suchej. Ale z powodu innych dolegliwosci doradzono mi, zebym kupowala mu puszki z najwyzszej polki (na co mnie niestety niestac) lub zaczela robic domowe, ryz/makaron z miesem, na ogol kurczakiem, ale nie tylko. Do tego urozmaicenia.
I w sumie od tego sie zaczelo. Ale takiego zaparcia to jeszcze nie mial... :(
Czytam o roznych sposobach tu na forum, ale chyba na mojego pssa nie dzialaja.
Jadl dzis surowa watrobke, warzywka zmielone, tez surowe.
Pozniej tunczyka z olejem. Dodaje do tego siemie lniane, posypuje. A pies NIC.
Jutro idziemy do weta, wiec pewnie mu pomoze, ale w tym momencie nie wiem, co robic. Wczesniej nie mial takich problemow, ale czy to znaczy, ze mam mu dawac juz tylko sucha karme?? Normalne zarcie je chetniej i ma potem wiecej energii, a w jego wieku to dosc wazne...
Jakies propozycje (nie tylko na dzisiejsza ekstremalna sytuacje, ale ogolnie, oprocz siemienia, nie wiem, czy powinnam mu w ogole dawac mieso surowe, bo rozumiem, ze o kosciach to moge zapomniec??