Witam serdecznie,
Nie jestem pewna czy w dobrym dziale umieszczam tą wiadomość, czy może lepiej pasowała do "ochrony psów".
W każdym bądź razie chodzi mi o następującą sytuację: dziś przemieszczaliśmy się z mężem samochodem z jednej części Polski do drugiej. Przed miejscowością Jędrzejów ( woj. świętokrzyskie ) zauważyliśmy przy samej drodze niedużego pieska, który miał uczepiony u szyi czerwoną smyczkę i stał i tęsknie wypatrywał, jakby na kogoś czekał. Od razu przyszło nam na myśl, że najprawdopodobniej piesek został przy tej drodze porzucony. Postanowiliśmy zawrócić i jakąś zająć się nim. Ponieważ na krajowej drodze nie było od razu możliwości zawrócenia, zanim zdołaliśmy wrócić na to samo miejsce,upłyneło na pewno co najmniej 5 minut. Pieska przy drodze ani dalej na polu już nie było, ani po jednej ani po drugiej strony ulicy.
Dało mi to jednak do myślenia: bo nasze zawrócenie po tego pieska to był impuls, ale tak naprawdę to za bardzo nie wiem co w takiej sytuacji można zrobić, jak takiemu biedakowi pomóc, do kogo się zwrócić, czy dzwonić np pod 112, czy ktoś ma obowiązek pomóc w takiej sytuacji?
Po prostu chciałabym konkretnie wiedzieć, co można zrobić gdyby taka sytuacja powtórzyła się w przyszłości.
Pozdrawiam
Ula