nie wiem jak się wstawia zdjęcia, poza ty mam Reniusię tylko na komórce. A to dla mnie zbyt skomplikowane. Nie bywam już na forach .A początek? jak dla mnie to i tak za dużo. Lejcia przeszła skręt jelita, miała operację wyszła z tego, skrócili jej jelito o póltora metra. Po dwóch latach miała skręt żołądka i to już był koniec. A po pól roku kupiłam Dyziowi przyjaciółkę Pepkę, bulterierkę. Miała zajefajny charakter wszystko i wszystkich kochała. Zgubiło ją łakomstwo. Jak nas nie było w domu udławiła się kawałkiem chałki. Jak przyszłam do domu już nie żyła. Stwierdziłam, że nie mam szczęścia do bulików. A że jeden pies to za mało adoptpowałam buldożkę. Nie umie się bawić, sikała wszędzie, ale już wie gdzie się zalatwia. To pies kolankowy tylko by się tuliła i pieściła. I to tylko umie. Nie ma nawet ogonka by nim pomachać.