Jump to content
Dogomania

FPioter

Members
  • Posts

    20
  • Joined

  • Last visited

About FPioter

  • Birthday 05/11/1973

FPioter's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Nie znam szczegółów. Myśle, że najlepiej jest zorientowana Rybon36. Ja dziś rozmawiałem z Panią Grażynką i od niej wiem, że przygarnęli Bajkę młodzi ludzie, którzy mają domek z ogródkiem. Chyba chodzi tutaj o ludzi co mają już labka (była o nich mowa niedawno w postach). Pozdrawiam
  2. Witam! Bajka ma juz nowy domek :-) Pozdrawiam
  3. [quote name='kaszanna']Dziewczyny nie mamy dużo pieniędzy na hotelik, więc lada moment będzie problem, a my nic nie robimy tylko gadamy...gadamy... Bardzo proszę żeby każda z osób które tak głośno wyrażała wzburzenie lub zrozumienie dla tego co zrobił Piotr, zrobiła teraz przynajmniej jedną rzecz dla Bajki.[/quote] Witam hotelik jest opłacony tym razem do niedzieli włącznie. Zawieziony jest też worek karmy - na parę dni starczy. Pozdrawiam
  4. [quote name='rybon36']Każdy, z całym szacunkiem wyłapuje z kontekstu to, co chciałby znaleźć na poparcie swoich teorii,[B] ja n i e p o w i e d z i a l a m wcale, że właściciel twierdził, że jest agresywna, to tyczyło się Ciebie, właściciel tak samo idiotycznie , pomimo , że ona była idealna, cicha, nie stwarzała żadnych problemów w domu wywiózł ja z powrotem do pustego obejścia ponieważ, jak stwierdził, a może okazałoby się, że za jakiś czas zaczęłaby np niszczyć drzwi???!!!!!!![/B] a wkurzyło mnie to, że bez dania jakiejkolwiek szansy psu z równie błahego powodu zrobiłeś w zasadzie to samo, tzn jak ktos jest problematyczny to żle, bo jest problematyczny a jak nie, to też żle, bo napewno będzie a to że nie jest teraz to tylko cisza przed burzą! było minęło, [B][U]ja jestem zadania, że Bajka jest psem nawet dla niemowlaka i życzyłabym każdemu biorącemu psa dorosłego, żeby trafił na nią, jedynym jej probleme jest niechęć do kotów i chęć do pogoni za kurami i to tylko obcymi, właściciel twierdził,że po tygodniu kury też sa już jej, jak przywyknie do ich widoku, oni mieli kury[/U][/B] a to,że dobrze się stało, że pies nie został tam, gdzie nie chciano go, uważam że tak.[/quote] Ok. przepraszam, źle zrozumialem Twój post. Ja tez nie twierdziłem, ze jest agresywna. Zresztą nieważne. Teraz chyba trzebaby zająć się problemem kasy za hotelik, jest opłacony do jutra... Kurcze pytam ludzi wokół siebie, szukam domu, przynajmniej tymczasowego dla Bajki, ale niestety nikt nie jest zainteresowany :-( Ludzie mają już pieski i większość mieszka w blokach i nie pomieści drugiego (przynajmniej tak mi mówią)
  5. [quote name='LALUNA']Piotrze byc moze niefortunnie ujałeś zainteresowanie agresja i swoje wątpliwosci zwiazane z Bajka w jednym. Lecz jeśli były to tylko jedyne wątpliowści i masz mozliowśc opiekowania sie BAjka obecnie , to moze niezobowiazujaco pomożesz jej na jakimś wypadzie przezwyciezyc lęki schodowe. Poniewaz nie dałeś mi szansy w tamtym topiku na powiedzenie jak masz to zrobic ( zbyt późno zauważyłam jak juz oddałeś BAjke), teraz moglabym Ci powiedzieć jak pracować z nia aby nie bała sie schodów. Piotrze czy schody to tylko ten "jedyny" problem?[/quote] Witam! Wiesz, Bajki już drugi raz nie odważę się wziąć... lincz na żywo juz chyba na pewno bym miał zapewniony ;-) poza tym już chyba nie pozwolonoby mi jej wziąć. Natomiast bardzo przydałaby mi się wiedza na ten temat, będę wiedział w przyszłości jak postępować :-) żeby nie odbiło się to na psychice pieska. Co do treningów schodowych - to bardzo dobry pomysł, zeby Bajkę tego nauczyć, moznaby rzeczywiście parę razy przejechać się z nią do bloku i spróbować nauczyć, chyba że znajdzie się dla niej domek z ogródkiem.
  6. [I]Cytat: I jakos zaczęło sie układać w logikę, czy aby Piotr nie wział sobie do serca i nie uwierzył tej opowiesci o "rzekomej agresji" o której opowiadał właściciel i uczepił się tych schodów bo to był dobry pretekst pozbycia sie suni.[/I] Witam! O tym że właściciel tak o Bajce powiedział dowiedziałem się przed chwilą jak przeczytałem ostatnie posty. Gdybym wiedział, że właściciel po 4,5 roku obcowania z psem oddaje go i taki argument stawia (domniemana, być może absurdalnie, agresja), na pewno nie wziąłbym tej suni - po prostu nie odważyłbym się. Nie dlatego, że może przejawiać agresję, tylko dlatego, że jestem świadom mojego niedoświadczenia. Moje słowa o takich, może w Waszych oczach archaicznych, zachowaniach wynikają tylko i wyłacznie z mojej nieznajomości natury piesków (a raczej braku wiedzy praktycznej). Schody nie są żadnym pretekstem, nie muszę przecież szukać pretekstów, czy też ukrywać prawdę bo po co? Prośbę o pomoc w tej kwestii napisałem też w dziale Behawior, niestety odpowiedziały tylko chyba 3 osoby i do tego za późno... Szkoda, że wiedza behawiorystyczna i Wasze przemyślenia na ten temat dopiero tutaj i teraz się pojawiła. Krzywdy Bajce chyba strasznej nie zrobiłem... psychiki też chyba nie zmieniłem... Jutro Bajka ze mną spędzi znowu z pół dnia, w podróży i na zabiegu. Juz ktoś o tym napisał, że pieski przecież dłużej siedzą sobie w domach tymczasowych, czasem miesiąc i dopiero są oddawane - czy to nie wzbudza Waszego oburzenia - przecież pobyt miesiąc w domu tymczasowym i późniejsze przekazanie, chyba gorzej może wpłynąć na psa? Pies chyba nie rozumie, że jest w domu tymczasowym? [I]Cytat: bardzo się mylisz ja mam juz psa ,mam dobermankę a ze schroniska będę mogła wziac sunię,moze nawet dwie sunie za ok 3 miesiące bo wtedy wprowadzę sie do mojego budowanego domu.Mam duze doswiadczenie z psami,ponoiewaz psy mojej rodzinie są odkąd pamiętam czyli od jakiś 20 lat. [/I] Nika27 przepraszam za pomyłkę. Jak widzisz pomyliłem się, bo Cie nie znam... Ty też mnie nie znasz a dużo mniej ciekawie o mnie i moich rodzicach pisałaś... W mojej rodzinie pies był jeden dzień - nieco krócej niż u Ciebie :-). Dziwię się w takim razie jeszcze bardziej Twojej reakcji, skoro masz, aż tak duze doświadczenie. A ponoć posiadanie psów powoduje, że ludzie staja się łagodniejsi i bardziej wyrozumiali ;-) . Nie bierzesz teraz kolejnych piesków, tylko dopiero po zbudwaniu domu, ponieważ tak mówi Ci rozsądek. Wnioskuję z tego, że kierujesz się rozsądkiem - nie dziw się więc, że ja też tak zrobiłem. Pozdrawiam
  7. [quote name='kaszanna'] Proponuję żebyś przestał się kajać, a zaczął pisać: - dzisiaj zrobiłem plakat - dałem ogłoszenie do Gazety wyborczej - wysłałem maila do znajomego, to tylko takie głupie przykłady, a co zrobisz na prawdę zależy od Twojej kreatywności. Masz szansę jeszcze nas na prawdę pozytywnie zaskoczyć.[/quote] Masz racje :-) jednakze juz pewne rzeczy poczyniłem (nie wiem czy wszystko czytałaś), opłaciłem hotelik, w środę zawiozę na zdjęcie szwów i komplet szczepień (pokryję transport i szczepienia). Nie wiem czy to dużo czy mało, ale od strony finansowej chyba tez trzeba pomóc :-) (Hotelik jak pewnie wiecie kosztuje 30 zł za dobe, obserwowałem ten watek i widziałem jak ciezko było zebrac kwote na jej poprzedni pobyt)
  8. [quote name='lewkonia']Dziękuję też za odwagę. Z opisów wywnioskowałam, że Bajka: 1. 3 lata mieszkała w budzie na łańcuchu; 2. nigdy nie była traktowana jako domownik (pozostawili ja jak śmiecia!); 3. nigdy nie była w domu człowieka z człowiekiem; 4. jej "stado" ja porzuciło; [/quote] Bajka urodziła się w 2001 wiec prawdopodobnie ma ok 4,5 - 5 lat. Tak okreslił jej wiek poprzedni właściciel. Jesli chodzi o adopcje psów które kiedyś gryzły to polecam ciekawy artykuł z "Mój Pies" 02/2006 p.t. [I]"Przepustka na życie". [/I]Dosyć zaskakujący był dla mnie ten artykuł. Pozdrawiam
  9. [quote name='rybon36']...że jako pies, który całe życie spędził na łańcuchu bała się schodów i dano jej tylko dwa dni szansy a przecież minął dopiero tydzień od operacji , którą przeszła. Brzuch rozpłatany miała na przestrzeni 25 cm. Nikt nie pomyślał, że ból i nieznajomość otoczenia moga być wystarczającym powodem zapeirania się psa? Moja to wina, bo powiedziałam, że wchodzenie po schodach nie będzie jej obciążało, poprostu patrzyłam ze swojej perspektywy, dla mnie jej opór nie stanowiłby problemu, rok zastanawiałam się nad oddaniem psa uratowanego, który pogryzł, mnie, wszystkie moje psy, zagryzł psa sąsiada.Dobrze, że Piotr się przyznał ale wydaje mi się nadal, że jak na ilość przeczytanej lektury, to wielkich wniosków i nauk z tego nie wyniósł - przepraszam Piotrze- bo co innego nie poradzić sobie z psem trudnym a co innego właściwie nie dać mu szansy, choć pies wart jest wszystkich pieniędzy. Niejeden dałby wiele, żeby pies adoptowany dorosły przysparzał tylko takich problemów.......BAJKA, reasumując nie jeste żadnym trudnym psem, ja myślę, że problem nie tkwi w samym Piotrze ale w jego otoczeniu, tak jakoś, może krzywdząco, za co przepraszam ale intuicyjnie to czuję.[/quote] Witam! Rybon ja właśnie dlatego dzwoniłem i dopytywałem, czy nie lepiej żeby została kilka dni dłużej u Pani Grażynki, żeby rana się lepiej zagoiła. Może te schody sprawiały jej gigantyczny ból? Ja tego nie wiem dlatego o wszystko pytałem... Pani Grażynka kiedy do niej wieczorami dzwoniłem, przyznała, że rzeczywiście nie wział nikt pod uwagę, że ona nigdy nie była wyżej niż na parterze. Pani Grażynka, mimo że bardzo jest zaangażowana w losy Bajki i zna ją osobiście, mniej surowo mnie oceniła niz niektóre osoby z dogo.Na odchodnym, jak zabierałem Bajke, powiedziała mi, że gdyby coś było nie tak, gdybym nie dawał rady, to żeby przywózł ją do niej. Jesli chodzi o lektury... Właśnie to mnie najbardziej intrygowało, ponieważ behawioryści których wypowiedzi czytałem twierdzili, że pies nawet najgroźniejszy, może zachowywać sie przez pierwsze tygodnie jak anioł. Jego natura i charakter może się ujawnić dopiero po pewnym okresie. Bajka już po pierwszym dniu zaczęła budzić moje wątpliwości, dlatego też nie czekałem dłużej. Zaznaczam, że wątpliwości moje to wątpliwości nowicjusza - zdaję sobie sprawę, że dla Was moje argumenty to banały. Nie wiem ile czasu znałaś Bajkę i ile czasu znała ją Pani Grażynka, ale z tego co zrozumiałem niedługo. Ja wierzę w to, że jest super, bo rzeczywiście w domu była super grzeczna i wierzę w to, że prawdziwym dogomaniak doceni to jaka ona jest, jak widać ja niestety jeszcze nie potrafie tego zrobić. Rybon mam nadzieje ze jak przyjade w środę to nie zrobisz mi sterylki ;-) Pozdrawiam p.s. Bije sie piersi, moja wina, myślę, że nie ma sensu już tego tematu kontynuować bo nic to nie zmieni. Wina moja jest ewidentna, zrobię co będę mógł żeby pomóc Bajce i innym pieskom. Chociażby przez wirtualne adopcje... Pozdrawiam wszystkich i powiem szczerze, że do tej pory nie zdawałem sobie sprawy jak wiele dla piesków robicie. Do tej pory były to dla mnie historie opisane i wyświetlane na stronie www. Teraz wiem jak bardzo się poświęcacie. Podziwiam Was za to. Pozdrawiam wszystkich.
  10. Dziekuje za słowa otuchy. Sytuacja która zaistniała na pewno mnie nie zraziła. Wiem ze predzej czy później (a raczej na pewno później) pieska jednak będę miał, jak już wiele osób mówiło - nie dorosłem jeszcze do tego. Zrozumiałem miłośników gór - ludziska kochają góry, ale nie mogą ich mieć w domu, więc pozostaje im tam jeździć. Czytając wiele o psach i rozmawiając z właścicielami, długo myślalem o rasie, która by pasowała do mnie, do mojego stylu życia, analizowałem artykuły w fachowych gazetach i na stronach www. Wszystko miałem przemyślane... później jednak pomyślalem - a może lepiej pomóc psu, który nie ma domu zamiast pakować grubą kasę do kieszeni hodowców. I w końcu trafiłem na Bajkę i przestałem myśleć racjonalnie, zauroczyła mnie ta sunia... samo życie, jak w brazylijskim serialu. Ona jest jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach i ma wiele uroku. Wcześniej myślalem o malutkim piesku, Anielica pomagała mi szukać suniek, zmarnowałem jej mnóstwo czasu, za co chiałem ją przeprosić i bardzo podziękować tutaj na forum, bo prywatnie do mnie się już nie odzywa :-( Może gdybym pozostał przy planie wcześniejszym, czyli piesek od hodowcy, zsocjalizowany, przygotowany do adopcji, o znanym życiorysie i charakterze, to nie byłoby tego wszystkiego... trudno to przewidzieć. Hodowcy również przyjmują w różnych takich sytuacjach pieski z powrotem, sami to proponują jeśli coś się nie układa. Może przydałby się na forum taki osobny rozdział dla nowicjuszy, którzy marzą o adopcji psa ale kompletnie nie wiedzą co ich czeka? W jednym z ostatnich numerów czasopisma o psach był artykuł o adopcji i jakie z nią wiążą się konsekwencje, niestety takie artykuły rzadko trafiają do nowicjuszy bo takie gazety kupują chyba raczej juz posiadacze psów. Ja na przykład wcześniej nie wiedziałem że taka gazeta istnieje. Pozdrawiam wszystkich
  11. Witam! Macie racje, z pieskami u siebie dam sobie na razie spokój. Przyjdzie na to czas. Dziekuję również niektórym osobom za zrozumienie. Jednakże jak czytam Wasze surowe wypowiedzi to troche się dziwię, bo naprawdę chyba za ostro mnie traktujecie. Dlaczego tak uważam? Otóż: [B]1.[/B] Czytałem kiedyś wątek na dogo o próbie adopcji pieska, który miał trafić chyba do rodziny do Wrocławia. Wszystko dogomaniaczki załatwiły,bardzo się zaangażowały, również załatwiły transport bo ci ludzie nie chcieli zwrócić nawet za podróż - i kiedy już zawieziono pieska to Ci ludzie nie otworzyli drzwi. Wyobraźcie sobie, że mniej tych ludzi krytykowaliście niż mnie... Mimo że ja staram się nie uciekać od odpowiedzialności i próbuję pomóc. Niestety na tę chwilę jedynie mogę wesprzeć finansowo i transportowo. [B]2.[/B] Wiele razy powtarza się hasło "[I]pies to nie zabawka[/I]" oraz "[I]dlaczego nie próbowałeś i miałeś ją tylko dwa dni[/I]". Drodzy dogomaniacy, gdybym uważał Bajkę za zabawkę [B]to właśnie bym próbował.[/B] Ponieważ całą noc z czwartku na piątek zastanawiałem się co zrobić, doszedłem do wniosku, że ona jest żyjącą istotą, również czuje i [B]nie mam prawa eksperymentować i próbować na niej swoich sił[/B]. Dlatego właśnie nie czekałem dłużej. Ja dobrze wiem że pies to nie zabawka. To właśnie zabawką można próbować się bawić. Jak sądzicie - ile dni powinienem jej dawać szanse? Czy jakbym oddał po tygodniu, to byście powiedzieli - [I]no, ale przynajmniej dał jej szanse[/I] - podejrzewam, że nie tak byście zareagowali... [B]3. [/B]Trzeci aspekt dotyczy - tak myśle - osób, które może kiedyś będą adoptować przez dogomanie pieska. Otóż, czy nie uważacie że tak ostra krytyka, może spowodować że w przyszłości nowicjusz, który obserwował taki wątek może bać się przyznać, że pies mu nie odpowiada? Skutki moga być nieciekawe, a scenariuszy wiele... Rybon o jednym wspominała - chyba o historii pieska z Poznania?
  12. [quote name='nika27']Piotrze sorry,ale nie oczekuj,ze będę Ci jeszcze współczuć.Chyba jesteś już duzy i wiesz co to znaczy zwierzę....poprostu nie dorosłeś do tego i juz.Takie tłumaczenie jakie tu przedstawiłeś nie przemawia do mnie.Coś Ty sobie myślał,ze z pieskiem nie będzie problemow...a jak będą to najwyzej oddam.Nie bierz kolejnego psa ,bedzie to badziej odpowiedzialne.Nie dałeś jej nawet najmniejszej szansy.....[/quote] Nie oczekuje wspolczucia, zdaje sobie sprawe co zrobiłem, prosiłem Cie tylko żebyś nie mieszała do tego[B] moich rodziców [/B] i tyle. Napisałaś, że dopiero za 3 miesiące bedziesz mieć psa... może weź w takim razie Bajkę? Widzę, że mimo że nie masz psa to dużo bardziej ostro mnie oceniasz niż doświadczeni dogomaniacy. Chyba mało przeszłaś w życiu skoro takie zachowanie jak moje już powoduje że przekreślasz człowieka i się go brzydzisz. Skoro takie masz podejście do innych i od razu stawiasz kropke nad i, to skąd wiesz jak się zachowasz wobec psa? Anielica długo ze mną rozmawiała, Rybon też, i Pani Grażynka, a ja sam o psie myślałem parę lat i długo się do tego przygotowywałem, a jednak nie wyszło i ja też nie jestem z kamienia, ale staram się podejść do tego racjonalnie. Podsumowując przyjmę każdą najgorsza obrazę i krytyke ale... tylko i wyłacznie pod moim adresem - [U]pod moim[/U].
  13. Witam ponownie! Przeczytałem przed chwilą Wasze posty. Surowa ocena na pewno mi się należy i z pokorą ją przyjmuję, może macie rację, może to doświadczenie nauczy mnie że pies nie jest dla mnie, a może pozwoli mi dojrzalej spojrzeć na tę decyzję? Ktoś pisał ochy i achy - takowych nie było, chyba Rybon może to potwierdzić? Wielokrotnie zaznaczałem że to pierwszy mój pies, pierwsze doświadczenie. Pytałem wszedzie gdzie mogłem, zbierałem wiedzę, ale wiedza teoretyczna to nie wszystko jak widzę ... dla Was to banalne bo wiekszość z Was psa miał albo ma. Ktoś z Was napisał, że brzydzi się takimi jak ja... kurcze ludzie, czy ja ją przywiązałem do drzewa w lesie albo w worku do rzeki wrzuciłem? Czy ją biłem i głodziłem? Chciałem jak najlepiej, pytałem wszystkich o radę, wszyscy byli mądrzy, cudowni, chętni, a teraz strach prawie wyjść na ulicę, bo może jakiś bardziej zaaferowany dogomaniak tu mieszka? Odwiozłem ją do hoteliku, bo takie rozwiązanie w tej sytuacji jest chyba najrozsadniejsze? Acha i mam prośbę do Nika27 - prosze nie mieszac do tego moich rodziców... p.s.jesli chodzi o kwestie finansowe hoteliku, jest opłacony na razie do środy
  14. Witam wszystkich! Jest mi przykro ze tak sie stało. Jednakże chciałbym się bronić, bo widzę że za chwilę zostanę "pobity". Spróbujcie zrozumieć mnie i moje obawy. Bajka jest pieknym psem i na pewno znajdzie się dla niej dom. Zostawienie jej u Pani Grażynki też mnie dużo kosztowało. Zrobiłem to jednak teraz, dopóki jeszcze się do mnie nie przyzwyczaiła. Wiem, że skoro już teraz miałem wątpliwości, to za miesiąc drogi mogły potoczyć się w dwie strony - tzn. albo by została, albo musiałbym ją oddać. Decyzję podjąłem jednak teraz, bo zobaczyłem, że mogę mieć z nią problemy, a przez moje doświadczenie mogę jeszcze ją wypaczyć. Nie wiem co jest bardziej nieodpowiedzialne, zostawienie jej teraz, czy później... Może rzeczywiście wygląda to ironicznie - boi się mopa, czy kija - ale według mnie ona mogła być bita, a skutki tego mogą być widoczne dopiero później. Możecie szczerze przyznać, czy jakby ktoś początkujący próbował zaadoptować psa po przejściach to byście mu powiedziały, żeby to zrobił, czy raczej odradzały? Nie wiem jak mogę pomóc, skoro danie jej domu mnie przerosło? Odwiozłem ją do najlepszego miejsca dla niej jakie znam tzn do Pani Grażynki, opłaciłem pobyt na dalsze dni, Zawiozę na zdjęcie szwów, pokryję szczepienia, co mogę wiecej zrobić, aby w Waszych oczach nie być ludzki potworem?
  15. [quote name='Ivory']Też miałam problem z zaadoptowaną suczką tyle że ona zbiegała z 3 piętra a nie chciała wejść na górę. Na początku ją wnosiłam ale w zimę okutana wcale nie było lekko bo już na 2 piętrze miałam 7-me poty. Potem zaczęłam brać ciasteczka i ciasteczko po 3 schodkach- niestety też nie działało a potem wpadłam na pomysł że postawie ją na 5 schodku i zastawię drogę w dół. Nie miała wyjścia i weszła :) Po 1 schodach ciasteczko potem znów na 5 schodków i ciasteczko po wbiegnięciu i na 3 piętrze to samo i znów ciasteczko i tak przez 3 dni i teraz wbiega tylko jak się rozpędza nie wolno jej trzymać na smyczy bo to ją blokuje a ona chyba rozpędza się po to żeby przejść to jak najszybciej. A jeżli postawisz ja w połowie i nie będzie mogła cofnąć się na górę to będzie musiała zejść :) tylko może poczekaj az zdejmą jej szwy żeby nic sobie nie zrobiła[/quote] Ok dzieki za pomoc na pewno spróbuję każdego sposobu, bo nie jest problemem jesli ja ją wynoszę ale już moja narzeczona miałaby duuuuży problem :-) (Bajka waży z 30 kilo w tej chwili) Coś muszę wykombinować. Ile czasu zajęło Ci wogóle przyzwyczajenie jej do tego codzenia po schodach? Pozdrawiam
×
×
  • Create New...