A wiec wrocilam ze schronu... suni prawie nie widzialam poniewaz
ona praktycznie wogole nie wychodzi z budy wychyla tylko czasami
nosek, dowiedzialam sie od Pani kierownik schroniska, ze sunia byla u
kobiety, ktora rozmnazala (to dobre slowo) jamniki a Goldena miala
teakze byc do rozrodu, nie wiem co dokladnie nie wyszlo ale znalazla
sie w schronie. U tej kobiety byla trzymana w kojcu i z ludzmi nie
miala praktycznie kontaktu, i tu jest ten najwiekszy problem ona nie
chyba nie wie co to czlowiek, z psami bardzo dobrze sie dogaduje i jak
powiedziala mi kierowniczka schronu najlepiej by bylo gdyby trafila do
domu z psem. On byla w boksie z chyba amstafka i bardzo szybko nauczyla
sie od niej ze trzeba szczekac, teraz jest z inna bardzo lagodna sunia.
Sunia nie jest agresywna, ale bardzo sie boi, szuka sobie kata w ktorym
moglaby sie schowac...
Pani kierownik schroniska twierdzi, ze nie wiadomo czy ona jest tak
naprawde chora, byc moze, ze ma jedynie przeziebiony pecherz albo
siusia ze strachu...
Leczenie w schronisku jest bardzo trudne, a tak prawde mowiac to mam
wrazenie, ze ona jest zostawiona sama sobie i jesli sie jej stamtad nie
zabieze...
Jezeli chodzi o dowiezienie jej do Wrocka to nie ma sprawy
Pozdrawiam Ania