No to ja mam pytanie, bo powoli dostaję do głowy.
W środę przyplątał się do mnie psiak, polubił się z moją Nari, no i postanowiliśmy, że zostawimy sobie parkę, bo psiaki się lubią, a miłości u nas w domu na dwa pieski starczy ;)
W sobotę była wizyta z Przybłędą, zwanym Rexem, u weterynarza.
Pani go zbadała i stwierdziła, że piesek ma około roku i jest wykastrowany.
Dzisiaj byliśmy u drugiego weterynarza. I on stwierdził, że psiak ma jądra w brzuszku. I od razu chciał go ciachać.
Z obserwacji: Rex nie znaczy terenu, nie ma chęci na moją sunię (nie próbuje jej kryć), inne psy traktują go jak szczeniaka, on sam za psami nie lata. Czy gdyby miał jądra w brzuszku to zachowywałby się tak?
Co robić?