Bieszczady są super! Jeździłam tam z moją malamutką dwa lata z rzędu. Nasz pobyt w górach nie był jednak stacjonarny, tylko z całym dobytkiem na plecach wędrowałyśmy z miejsca na miejsce - ja z plecakiem, ona z psimi jukami. Problemów z noclegiem z psem nie miałam żadnych, jeśli pojawiał się problem, to tylko z tym, że na jedną noc zawsze chciałam - tak było w Wetlinie, nie chcieli tam ludzi na jedną noc! Czasem, jak była fajna pogoda, a do cywilizacji daleko, to nocowałyśmy "pod chmurką" w jakimś fajnym miejscu. Razem zrobiłyśmy trasę od Komańczy do Ustrzyk Górnych, spędziłyśmy też kilka dni na Słowacji (nie polecam!). Na wszystkich szlakach towarzyszył mi pies! To były bardzo fajne wakacje!
A w same góry jechałyśmy pociągiem, nocnym pośpiechem, żeby sunia spała. Oczywiście wcześniej musiałam ją nieźle wymęczyć, żeby spała jak zabita w pociągu. Ale pociąg to dla niej żadna rewelacja! Jeździ pociągami odkąd skończyła cztery miesiące swojego życia, dla niej to chleb powszedni.