:new-bday: No i juz po wszystkim! w niedzielę wieczorem suńka zaczęła mocno dyszeć leżała na swoim posłaniu,zresztą cały dzień wylegiwała się na kanapie ,co nie jest w jej zwyczaju,nic tez nie jadła nawet nie piła.całą noc do 4 rano nie spałam czuwałam przy niej, bo cały czas głośno dyszała ,w końcu nie wiem kiedy padłam,obudziłam się ok. 8 pies zachowywał się normalnie jakby nigdy nic ,ja po nieprzespanej nocy,nieprzytomna,zadzwoniłam do weta co robić bo akcja jakby ucichła ,a ja na 13 musze iść do pracy,lekarka kazała psa przywieźć,na miejscu stwierdziła, że to jeszcze nie poród ,i że to może jeszcze potrwać nawet do wieczora,więc suńka do samochodu i do domu.nie mińęły 2 godziny a pojawił się 1 szczeniak,za 15 min następny,w sumie urodziła 7 :dog: :dog: :dog: :dog: :dog: :dog: :dog: pięknych szczeniaczków ostatni - 7 urodził się po 3 godzinnej przerwie od 6 -ok, 18.00.W porodzie cały czas brał udział kot:kociak: maine coon,zachowywał sie jak ojciec lizał suńkę i nowo narodzone dzieci,nie można go było wyrzucić,cąły czas był przy niej.W sumie to było wspaniałe ,teraz ON-ka nie odstępuje dzieci ,trudno ją wyciągnąć nawet nakrótki spacer,żeby się załatwiła.:sweetCyb: :Dog_run: