Bylismy na kolejnym zastrzyku.
Boni tego nie lubi, więc została przekupiony kilkoma kulkami karmy.
Biorąć Binika do siebie cały czas myślalm zebedzie z Samantą na działce.
Jej chcłodne przyjecie spowodowało ze znalazł się z kojcu i niestety nawet jak Samanta znajdzie dom Bonik na działakę nie trafi. Znów odkryłam że jakis madry człowiem usiłuje dokarmiać psy.
Kości z kurczaka, ze świnskich nóżek i chleb.
Niestety nie moge dopuscic by ktos karmił Bonika.
Bidulek , nie moze sobie swobodnie biegac...:(