Jump to content
Dogomania

Agnieszkaaguzia

Members
  • Posts

    65
  • Joined

  • Last visited

Agnieszkaaguzia's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Witam. Ulotki wydrukowane, wycięte - właśnie jestem w trakcie liczenia. Ps. Pani Grażyno proszę zerknąć do gg, bo chciałabym się jakoś umówić na "dostawę". Pozdrawiam.
  2. Jutro kończy się aukcja na allegro. Chcecie, żeby wystawić ją ponownie? I jeszcze małe pytanko - Arli jest planowany na tę akcję w City Poincie jako pies do adopcji czy jest na to za wcześnie?
  3. O, to fajnie, chociaż tak będę mogła pomóc:multi: Postaram się jutro nadrukować ile się da :) Jakby co to do kogo z tymi ulotkami?
  4. Hej. Czy ulotki nadal są potrzebne? Bo ja mogłabym ich troszkę wydrukować-niestety tylko czarno białe, ale dobrej jakości.
  5. Namiary na Tychy - uzupełnione! Co do plakatów - to byłam w okolicach gdzie psa znalazłam, tylko że jednak zabudowania są kawałek od tej trasy i trudno do końca uznać czy wybrałam dobry kierunek (a może przebiegł trasę w poprzek?). Brak odzewu to niekoniecznie znak, że nikt go nie szuka - byłam tam chyba ze 2 dni później i zwyczajnie większość plakatów była pozrywana. Okolice o których mówię, to granica (mniej więcej) Mysłowice/Lędziny, Mysłowice Dziećkowice i chyba Kosztowy , ale niestety tego ostatniego (Kosztowy) nie jestem pewna bo na mapie jakoś trudno mi to ulokować, a ja zupełnie nie znam tych rejonów. W każdym bądź razie - jeżeli ktoś się orientuje to są to miejsca ok 2 km za zjazdem na Mysłowice Dziećkowice właśnie, w kierunku Tychów.
  6. Ps. Stary właściciel był poszukiwany zgodnie z procedurą schroniska. Trzeba odczekać 2 tygodnie zanim piesek będzie przeznaczony do adopcji. Poza tym Pan w schronisku powiedział, że tam będą chcieli dokończyć jego leczenie, co automatycznie wydłuża okres czekania na nowego właściciela. Niestety przez caly ten okres nikt o Arliego nie pytał. Zadzwonił tylko jeden Pan z Mysłowic, ale jego pies ma tatuaże w uszach. żeby nie być bezczynnym wystawiłam Arliego ponownie na allegro (na "wszelki wypadek" nie podałam już swojego numeru). [URL]http://allegro.pl/show_item.php?item=229298848[/URL] aukcja potrwa 14 dni Psiara&Niusia - pozwoliłam sobie do celów aukcji skopiować tekst z początku tego wątku, wydał mi się adekwatny do sytuacji. Trochę się obawiam, że ze względu na okres wakacyjny (wszyscy wiemy co on oznacza dla części zwierząt) może być niewielki odzew. Mam jednak nadzieję, że w końcu się uda znaleźć mu dom. Pan, który dzwonił w poszukiwaniu swojego wyżła powiedział, że uciekał mu już 10 razy!!!!! Więc może Arliego tez ktoś szuka...
  7. Witam! Może 2 słowa wyjaśnienia do Pani Tanitki! Co złego zrobiłam? Okłamałam Panią??? Nigdy nie napisałam, że pies jest u mnie! Podałam swój numer telefonu, gdyż po pierwsze poproszono mnie o taką możliwość, gdyby okazało się, że rozdzwonią się telefony i trzeba będzie każdemu tłumaczyć co to za piesek itd, a pracy w schronisku jest dużo, więc odbieranie i tłumaczenie chętne wzięłam na siebie. Po drugie - pomimo, że nie mam warunków na zabranie pieska do domu jego los leży mi na sercu i chciałam pomóc tak jak tylko mogę. Po 3 - wykonałam wszystkie telefony, o które Pani prosiła, żebym wykonała - bez żadnego skutku - niestety nie z mojej winy. Po 4 - mieszkam 50 km od Lędzin, a pofatygowałam się ta dwa razy, żeby rozwiesić plakaty - za co przepraszam, że też nie odniosło to skutku. Jest mi strasznie przykro widząc ikonkę obok linka do wątku, który założyłam. Umarł bez odzewu - za to też Panią przepraszam. I jeszcze za to, że tutaj też napisałam, że takowy wątek został założony i po moim nicku łatwo go odnaleźć. Przykro mi, że ludzie kochający zwierzęta, tak łatwo wpadają w gniew w kontaktach z ludźmi... Nie mniej jednak nie zdarza mi się to po raz pierwszy więc nie mam zamiaru się obrażać, choć trochę mi żal... Do rzeczy. Nadal chciałbym zaoferować swoją pomoc, w jakikolwiek potrzebny sposób. Znalezienie Arliego było dla mnie wielkim przeżyciem i chciałbym być świadkiem pozytywnego zakończenia jego przykrej historii.
  8. I jeszcze jedna uwaga - skoro pies z połamanymi łapami, bardzo cierpiący, dał się załadować dwóm obcym facetom i na nikogo nawet nie warknął to chyba mówi to wiele o jego łagodności. Jak byłam w schronisku go zobaczyć to strasznie się garnął do mnie, chyba bardzo brakuje mu człowieka... :(
  9. Zapomniałam dodać, gdzie go dokładnie znalazłam: na Wschodniej Obwodnicy GOP (trasa S1) w kierunku na Tychy, ok 1 - 2 km za zjazdem na Mysłowice Dziećkowice. To są już Lędziny.
  10. Witam - no więc cała historia w skrócie: Jechałam z kierunku Tychy do Dąbrowy Górniczej i zobaczyłam psa leżącego na poboczu po drugiej stronie trasy. Domyślałam się co się stało, tzn dlaczego pies leży (moja teoria mi mówi, że psy nie wypoczywają na poboczach - zwłaszcza autostrad). W pierwszej chwili pomyślałam, że to nie moja sprawa, że i tak nie mam jak zawrócić i trzeba szukać zjazdu, że się spieszę do pracy i jadą setki ludzi więc ktoś pomoże... ale oszukiwałam się sama, jak tylko dojechałam do biura spisałam wszystkie potrzebne mi telefony i pognałam z powrotem na miejsce. Wielkie było moje zdziwienie, kiedy na poboczu obok psa zatrzymał się samochód...pomyślałam - jaka ulga, razem będzie nam łatwiej przynajmniej wezwać jakąś pomoc... na pytanie czy "Pan" zatrzymał się do pieska, usłyszałam, że "nie, i to nie on go potrącił" i wtedy zauważyłam, że facet zasuwał sobie rozporek... zatrzymał się, żeby się wylać obok skamlącego z bólu psa, którego łapy były w takim stanie, że nie pozostawiały wątpliwości co im się przytrafiło i nie pomyślał, żeby może pomóc "co go to obchodzi". Tak mnie wkurzył, że sie rozbeczałam, a ten się się zaczął użalać nade mną, że płaczę, zamiast nad psem... nie mam siły... Niestety psiak był za duży, żebym sama go wzięła do samochodu, a facet nie chciał mi pomóc. Na szczęście miałam telefony do straży miejskiej ... niestety wezwanie pomocy nie jest w tym kraju proste. Odsyłano mnie do jakiegoś hycla, który miał tylko telefon stacjonarny i nie było go w domu, generalnie w Lędzinach mnie zlano. Zadzwoniłam więc do Mysłowic, tam Pani, której nazwiska nie znam, ale powinna dostać medal załatwiła sprawę z Lędzinami, tzn. powiedziała, że nie może nikogo przysłać z Mysłowic, bo to już nie ich teren, ale tam sprowadziła kogoś na ziemię. Przyjechał sam Pan komendant (dosyć miły człowiek) i w tym momencie opada mi szczęka - zmieniły się przepisy i Straż Miejska, ani policja nie mogą zbierać psów!!!!!!!! Co więcej w międzyczasie dzwoniłam do mojego weterynarza, bo mieli kiedyś pogotowie, było mi wszystko jedno ile to będzie kosztować, byle by ktoś pomógł - i pani tez powiedziała, że oni nie mogą przyjechać, bo się przepisy zmieniły!!!! I tak staliśmy tam ze służbami, które żyją z naszych podatków i są bezradne:( Na szczęście dodzwonili się do Tych i stamtąd przyjechał pan od wyłapywania piesków (uwaga- nie miał przy sobie kagańca!!!! kompletna prowizorka!!!). No i psiak znalazł się w Tychach. Założyłam wątek na dogo dla niego, ale skończył się na 3 stronie bez większego zainteresowania, a ja jestem kiepskim internautą. Mieszkam niestety ok 60 km od miejsca , gdzie go znalazłam . Prosiłam też o plakaty, ale nikt się nie odezwał... Co do zachowania psa: po prostu aniołek!!! Czekanie na pomoc trwało bardzo długo więc w końcu był czas, żeby się zaprzyjaźnić. ZERO AGRESJI. W pewnym momencie zaczęło się robić groźnie bo on zaczął się czołgać w kierunku ulicy. Jakoś tak przenosił do góry jedną łapę , potem drugą i tak strasznie przy tym wył, że do dziś mi się to śni po nocach. Musiałam go więc trochę popchnąć, żeby się jakoś na bok położył...strasznie się bałam, żeby go coś nie zabolało i żeby mnie nie ugryzł, ale on był bardzo opanowany. Wciskał mi głowę w ręce i wył...potem się uspokoił. Od paru dni woziłam ze sobą wodę i pojemnik na kanapki (nigdy wcześniej ich nie miałam w aucie) i przydały się jak znalazł. Był straszny upał i psiak wypił chyba ze 2,5 litra tej wody. No i tak wygląda cała historia (od tej pory wożę ze sobą 2 kagańce w różnych rozmiarach, żeby nikogo nie musieć błagać o pomoc:( ) Byłam 2 razy w Tychach zobaczyć jak dochodzi do siebie... gdybym mogła to bym go od razu zabrała do domu...nasz pies też jest po takich przeżyciach więc wiem jak potrzebne są mu dobre warunki, żeby dochodził do zdrowia...na szczęście Tyskie schronisko jest całkiem dobrym miejscem- jak na schronisko. I tyle. Z ogłoszeń jakie dałam na dogo i allegro dostałam 1 telefon, ale nie o tego psiaka chodziło. Jeżeli będzie potrzebna moja pomoc to dajcie mi znać. Bardzo chciałabym jakoś pomóc.
  11. Witam! To ja znalazłam tego psa i dałam ogłoszenie na allegro. Ogłoszenie było ważne przez dwa tygodnie i jutro wygasa termin, więc trzeba dać nowe. Jeżeli zajdzie taka potrzeba mogę go wystawić ponownie tylko proszę o ewentualny telefon w tej sprawie 66 12 333 00. Oczywiście tekst trzeba będzie "urozmaicić" bo teraz odzew był zerowy. link do ogłoszenia: [url]http://allegro.pl/item224136134_mialem_polamane_lapy_piekny_wyzel_slask.html[/url]
  12. [B]Chciałam podziękować osobom, które przyłączyły się do pomocy psiakowi. [/B]Odzew na plakaty i ogłoszenia niestety był znikomy... nic to jednak... Dla niego zaczyna się nowe życie w nowym domku! :multi: Zawsze lepsze to niż schronisko lub co gorsza śmierć pod kołami samochodu. Mam nadzieję, że tym razem będzie miał więcej szczęścia i nowi właściciele nie pozwolą mu się tak łatwo zgubić. W razie pytań proszę się ze mną kontaktować telefonicznie, gdyż w najbliższych tygodniach będę miała ograniczone możliwości korzystania z forum. Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję!!! :multi:
  13. [B]Chciałam podziękować osobom, które przyłączyły się do pomocy psiakowi. [/B]Odzew na plakaty i ogłoszenia niestety był znikomy... nic to jednak... Dla niego zaczyna się nowe życie w nowym domku! :multi: Zawsze lepsze to niż schronisko lub co gorsza śmierć pod kołami samochodu. Mam nadzieję, że tym razem będzie miał więcej szczęścia i nowi właściciele nie pozwolą mu się tak łatwo zgubić. W razie pytań proszę się ze mną kontaktować telefonicznie, gdyż w najbliższych tygodniach będę miała ograniczone możliwości korzystania z forum. Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję!!! :multi:
  14. Dzięki Wam Bardzo!!! Chciałabym, żeby ktoś go szukał... Gdybym mogła, zatrzymałabym go sama:) Psiak jest naprawdę super!
  15. Kurcze nic na 100% powiedzieć nie mogę, ale zachowanie psa mówi, że dla niego człowiek = dobro:) . W dodatku na spacerze u nowych opiekunów ujawniła się jego uciekinierska natura. Nie wiem czy to dlatego, że właściciele nowi, czy dlatego, że wiosna... może on poprostu ma taki charakter. O tym, że się zgubił mówi mi jeszcze jego wychowanie, jest zrównoważony, umie się zachować w domu i na spacerze i w ogóle dobrze wygląda. Natomiast martwi mnie to, że podobno za jedną z tych osób (z baru) pobiegł do jej domu, aż do skoczowa, po czym niechciany wrócił z powrotem pod bar...taką drogę do baru zapamiętał, a do domu nie... ale psom też czasem "odbija" i jak się zapędzą za daleko, albo pobiegną za czymś i nie zwracają uwagi na pozostawianie śladów to nie mogą trafić do domu. Nie wiem co się stało...nie było by sprawy gdyby ludzie zakładali psom identyfikatory, a tak... Jedyne co nam pozostało, to spróbować znaleźć "starego" właściciela, jeżeli się nie uda to trudno, przynajmniej próbowaliśmy...
×
×
  • Create New...