56 dzień od pierwszego krycia. Brzuch jest ogromny, wiemy że jest dużo drobiazgu. Suka sporadycznie wstaje i naprawdę ledwo ledwo. Mam wrażenie, że brzuch jest cięższy od niej. Pije, je malutko, ale je po trochu. Temperatura dziś rano 37,0. Tak bardzo się boję... Czy ktoś z Was pamięta własne te b.liczne mioty? Jak zniosły to suczki? W jakim dniu rodziły? Widzę, że się męczy, oczka takie biedne...