Jump to content
Dogomania

konisia

Members
  • Posts

    1017
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Biography
    [url=http://www.TickerFactory.com/]
  • Location
    Warszawa

Contact Methods

  • Signal
    8328292

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

konisia's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. DO mnie rowniez mozna wysylac zaproszenia na bazarki ;-) Pozdrawiam.
  2. Przepraszam za offtop, ale znalazlam takie ogłoszenie: [URL]http://tablica.pl/oferta/oddam-pieska-ID1usnn.html#358db41c;r:;s:[/URL] Może jest tu ktoś z łódzkiego schronu, kto kojarzy tego pieska? Adoptowali i chcą oddać :(
  3. Przeglądam allegro i takie ogłoszenie przypadkiem znalazłam: [URL]http://tablica.pl/oferta/oddam-za-darmo-sharpya-ID1vSVb.html#162b7fdd;r:;s:[/URL] [IMG]http://img09.tablica.pl/images_tablicapl/51195819_1_644x461_oddam-za-darmo-sharpya-mysliborz.jpg[/IMG]
  4. Nubijka miej w takim razie oko na tych właścicieli i na to jak wygląda/zachowuje się suni, bo nic innego nie można chyba zrobić:roll:
  5. Właśnie też widziałam te wątki na molosach i chyba nie wyglądają wiarygodnie...:roll:
  6. Fajnie, wielkoletnie dogomaniaczki się odzywają. Pozdrawiam.
  7. Irene, moze wstaw obecne zdjęcia, z tymczasu u Ciebie oraz zeskanuj (lub zdjęcie) wyników badań. Gdzie leczysz Oskarka? Co aktualnie bierze na wątrobę?
  8. Moje Drogie, odzywam się po latach i ja...a widzę, że wątek Serwusia to dobre miejsce - skupia "starą gwardię" z dogo. Niezapomniana historia. Przy okazji widzę, że dużo nowych osób na forum, sporo też złości i kłótni (ale te akurat już kiedyś były;-), a coraz mniej osób z długim stażem. Wręcz widzę, że niektóre ciotki oficjalnie zadeklarowały koniec swojej obecności na dogo. Czy możecie mnie proszę uświadomić, czy powstało jakieś alternatywne forum na które ludzie przenieśli swoją działalność? Czy może w ogóle dali już sobie spokój? Będę wdzięczna za krótkie wprowadzenie ;-) Ściskam wszystkie cioteczki.
  9. Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia dla mnie i Mamy. Mama szczególnie źle znosi rozłąkę z Oskarkiem i cały czas nie może się z tym pogodzić...nawet miseczki jeszcze stoją niesprzątnięte, ale nie poganiam, każdy potrzebuje czasu... Tyle szczęśliwych (mimo chorób) lat za nami. Wszystkie jego minki, pózki podczas spania, nawyki, rytuały, wszystko to pozostanie w naszej pamięci. Jeszcze raz wszystkim Wam BARDZO DZIĘKUJĘ!
  10. Moje Drogie...smutne wiadomości....Oskarek odszedł od nas we czwartek :((( Zdecydowałyśmy się na eutanazję, aby go nie męczyć. Mimo podania dwóch chemii, guz powiększał się i przybylo mnóstwo małych guzków. Praktycznie cały pęcherz pokryty był drobnymi guzkami. Dodatkowo krwiomocz ze skrzepami no i ból. Bubuś budził się w nocy i stękał. Wet powiedział, że już nie ma sensu...:((( Odszedł w domku, na swojej ukochanej kanapce, przytulany i głaskany. Leży teraz na cmentarzyku dla zwierząt :((( Straszny żal, masę pytań,czy to byl właściwy moment, czy mogłyśmy jeszcze coś zrobić...Pocieszające jednak jest to, że już się nie męczy...Ola wciąż go szuka...Wielka pustka i smutek. Biegaj szczęśliwy, bez żadnego bólu i ograniczeń [']. Dziękuję też wszystkim cioteczkom, dzięki którym Oskuś do nas trafił i które przez tyle lat o nas pamiętały.
  11. Witajcie, szczególnie te wszystkie cioteczki, które pamiętają jeszcze Oskarka. Postanowiłam napisać tylko krótki, acz smutny update. Około 3 mies temu zdiagnozowano u Oskara nowotwór złośliwy pęcherza moczowego. Oczywiście jak najszybciej zdecydowaliśmy się na operację - biopsja potwierdziła najczarniejszy scenariusz. Została wycięta 1/3 pęcherza (okazało się, że oprócz jednego dużego guza, było jeszcze kilka małych). USG po miesiącu od operacji nie wykazało nawrotu, więc wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Niestety po ok.2 mies, objawy powróciły (krwiomocz). Kolejne USG pokazało już guza o wielkość 2x3cm oraz liczne drobne zmiany rozsiane po wszystkich ścianach :( Niestety w takiej sytuacji nie możemy już operować. Została chemioterapia. Początkowo, ze względu na inne liczne przypadłości Oskarka (padaczka, serce, problemy z jelitami, zaburzenia z OUN) i leki, które cały czas musi brać nie chciałam zgodzić się na chemie. Jednak im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem w stanie zaryzykować. Przekonuje mnie fakt, że oprócz samej ingerencji na nowotwór chemia działa też przeciwbólowo i w tym przypadku, może też pomóc zatrzymać krwiomocz. We wtorek mamy wizytę u lekarza, wiec podejmiemy ostateczną decyzję. Czy macie jakieś doświadczenia z chemioterapią u psów? Oskarek pozdrawia i ściska wszystkie cioteczki :*
  12. Witamy cioteczki!!! Wszystkiego dobrego w Nowym Roku ! Przy okazji, że wpadłam na chwilę na dogo, wklejam kilka zdjęć Oluni (niestety komórką). Olcia wszystkich pozdrawia: -)) Bardzo lubię patrzeć jak mama robi na drutach: [URL="http://img262.imageshack.us/i/img0088kp.jpg/"][IMG]http://img262.imageshack.us/img262/5431/img0088kp.jpg[/IMG][/URL] Czasami nie moge się powstrzymać i ukradnę jej kłębek: [URL="http://img97.imageshack.us/i/img0003xl.jpg/"][IMG]http://img97.imageshack.us/img97/5858/img0003xl.jpg[/IMG][/URL] A jeśli się nie uda to chociaż zdrzemnę się w koszu z robótkami: [URL="http://img829.imageshack.us/i/img0026ds.jpg/"][IMG]http://img829.imageshack.us/img829/1491/img0026ds.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  13. Kochane cioteczki! Witamy Was w Nowy Roku i życzymy przede wszystkim dużo zdrówka, spełnienia marzeń oraz energii do realizacji nowych celów :-)) Tak jak napisała Aga - z dogo już na zawsze będzie nas łączyć masa wspomnień, wzruszeń i radości, że mogliśmy poznać tylu wspaniałych ludzi. Ale niestety brutalna rzeczywistość, czyli praca, codzienne obowiązki i nieliczne dni wypoczynku sprawiają, że bardzo, bardzo rzadko zaglądam na dogo. Boję się, że znów jakaś bida mnie urzeknie i nie będą mogła spać spokojnie nim nie pojawi się u mnie w domu, a na to warunków na razie nie ma.Tak więc zaglądam sporadycznie na PwP. Częściej na Wet, żeby poczytać sobie o różne ciekawostki, bo to zawsze w codzinnym życiu może się przydać. U nas wszystko w porządku. Sytuacja padaczkowa Oskara ustablilizowana, ataki raz na 3-6mies, więc da się przeżyć. Poza tym ok.miesiąca temu odwiedziliśmy doktora Niziołka, aby kompleksowo przebadał serduszko i okazało się, że jednak nie ma żadnej wady! A więc spokojnie mogliśy odstawić leki na serce z czego bardzo się cieszę. Obecnie bierzemy Encorton, bromek potasu, Luminal i Hepatil osłonowo na wątrobę. Zdarzają sie nam oczywiście sraczkowe wpadki od czasu do czasu, ale nie mam na to wpływu, bo Oskara apetyt jest niepohamowany :-) Zamierzam tez zrobić testy alergiczne, ponieważ ostatnio zaczął się drapać (szcególnie pysk, uszy-czyste i podgryzać łapki - skóra w tych miejsach wieczorem robi się zaczerwieniona). Poza tym życie toczy się "po staremu" i z utęsknieniem czekamy na wiosnę :-))) Całujemy Was!!!! Załączam zdjęcia królewicza i zdjęcie przyjaciółki Oli (niestety komórką). Z kostką Jak śpię to zawsze muszę być przytulony do kogoś: Ja już jestesm zmęczony, a Olka nadal szaleje: P.S. Wspominałam kiedyś na wątku o Misiu, którego znaleźliśmy przy drodze. Adpotowali go moi teściowie i teraz jest oczkiem w głowie, u ludzi którzy nawet nie myśleli kiedyś, że będą mieć psa ;-)) Odpoczywam sobie przed domkiem po dłuugim spacerku: Uploaded with ImageShack.us
  14. konisia

    padaczka

    No wlasnie my też czekamy na weta. Dam znać po wizycie u kardiologa.
  15. konisia

    padaczka

    A! I jeszcze chciałam napisać o tym uspokajaniu. Też tak robię. Z reguły Oski jak przeczuwa atak to sam się budzi i wtedy przychodzi do mnie szukając pocieszenia (wyraźnie się wtedy boi). Więc głaszczę go, całuję, uspokajam, ale sama też staram się być spokojna. Podobno ważne jest, żebym nie pokazywać naszego zdenerwowania, bo pies bardzo dobrze to wyczuwa i sam się zaczyna bardziej stesować. Uważam, że to pomaga i też wierzę w to, że czasami pozwala "odegnać" atak.
×
×
  • Create New...