Jump to content
Dogomania

Juta

Members
  • Posts

    1078
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Juta

  1. [quote name='kiwiadams']usuń nazwisko ze screenu i zamaluj zdjęcia Mam nadzieję, że czujesz się usatysfakcjonowana/y/ :cunao: :cunao::cunao:
  2. [quote name='Ypsylon']Regulamin mówi tylko o przynależności, a nie o wystawianiu... fragment ze Statutu ZKWP: "§ 18 Członkostwo Związku ustaje w przypadku: 5) wstąpienia do innej krajowej organizacji kynologicznej, co automatycznie powoduje ustanie członkostwa " Oj, nie wiem, nie wiem. Poczytaj Regulamin Wystaw Psów rasowych, ponieważ o ile pamiętam jest tam wyraźnie napisane, że członkowie ZKwP/FCI mogą swoje psy wystawiać wyłącznie na wystawach pod egidą FCI. I nawet gdyby pani Agnieszka należała do innej organizacji to nasz ZKwP/FCI nie przyjmuje na wystawy psów z innych organizacji. FCI to jedyna kynologiczna organizacja na Świecie, która - NA SZCZĘŚCIE - ma tak cholernie rygorystyczne podejście do wszystkiego :)
  3. Dlaczego? Facebook jest ogólnodostępnym portalem społecznościowym a pani Agnieszka swoje dane podaje do publicznej wiadomości dla wszystkich bez jakichkolwiek blokad. Zdjęcia i informacje, które wkleiłam może oglądać każdy, gdyż pani Agnieszka udostępnia je bez blokad każdemu. Automatycznie więc wyraża zgodę na ich publikowanie. To jest sytuacja identyczna jak wystawy psów rasowych. Każdy ma prawo zrobić zdjęcie Tobie i Twojemu psu a nastepnie je upublicznić bez pytania Cię o zgodę. Uczestnictwo w tego typu "przedsięwzięciach" jak publikowanie siebie na Facebooku czy uczestnictwo w wystawach siłą rzeczy zwalnia z pytania o zgodę na publikację /zdawanie relacji/. W takich sytuacjach prawo o ochronie wizerunku czy danych osobowych nie ma zastosowania dlatego mam prawo to publikować :) Nie pomawiam, nie stosuję stalkingu, nie publikuję nic co byłoby niezgodne z prawdą, jestem autorem tych zdjęć, etc. Dlatego mam prawo to robić, gdyż te dane są publiczne i każdy na świecie ma do tego prawo tak samo jak ja. Ponadto nie widzę jej ososbistej ani Facebookowej adnotacji, że zabrania się kopiowania czegokolwiek. Są natomiast opcje kto może mieć dostęp do tych informacji : wszyscy, znajomi, wybrane osoby lub nikt, etc. Dlatego nie łamię prawa i każdy prawnik Ci to potwierdzi :) :) :)
  4. Jak napisałam powyżej : każdy kto "siedzi" w kynologii wie, że napisanie czegoś takiego oznacza tylko jedno - osoba to pisząca jest sędzią oceniającym psy w ringach na wystawach!!! I tutaj nie ma dwuznaczności lub tzw. "wolnych tłumaczeń". Tutaj nie ma kwestii, że może jest sędzią innej organizacji, gdyż ta kwestia została wyjaśniona. Słowo JUDGING pochodzi bezpośrednio od słowa JUDGE. W Świecie kynologii nie ma jakichkolwiek innych, niejasnych domysłów w przypadku tych 2 słów JUDGE oznacza sędziego wystaw psów rasowych a JUDGING - sędziowanie psów na wystawach A czyta to cały świat!!!! Jest to kuriozalne łamanie regulaminów nie tylko ZKwP ale FCI.
  5. W Polsce, będąc członkiem ZKwP absolutnie nie można. Ponadto przepisy ZKwP są naszymi wewnętrznymi przepisami i mają zastasowanie jedynie w Polsce ;) We wszystkich innych krajach członkowskich mają zastosowanie ich własne przepisy wewnętrzne. Pod patronatem FCI rzecz jasna. Aby móc być członkiem danego oddziału FCI należy mieć obywatelstwo tegoż kraju lub przynajmniej stały pobyt wraz z zameldowaniem. Jak to mówią jest ryzyko jest zabawa i oczywiście kraje "szoszońskie" typu Ukraina czy Białoruś chętnie Cię przyjmą, bo dla nich przepisy to jedno a życie to inna już bajka ;) ale wylatujesz z ZKwP jeśli wyjdzie to na jaw. A wiem to, bo mam znajomych w Ukrainie i z ich strony nie ma najmniejszego problemu abym należała także do nich. I jestem tego absolutnie pewna, ponieważ niewiele ponad 2 lata temu zaproszono mnie do członkostwa w innym kraju. Dzwoniłam do ZG, do swojego Zarządu i dostałam takie właśnie informacje. Nam można jedynie być członkami Klubów Rasy na całym Świecie.
  6. Gówienko gówienkiem ale wracając do tematu Agnieszki N. to czy ktoś wie od kiedy zajmuje się ona sędziowaniem??? Z tego co jest mi wiadomo nie jest nawet asystentem a co mówiąc dopiero o uprawnieniach sędziowskich. Tymczasem na Facebook'u reklamuje się na swojej stronie, że zajmuje się : hodowaniem, wystawianiem i sędziowaniem.... Oczywiście można posilić się na dwuznaczności i metafory typu : ocenianie własnych psów czy swojego ego ;) a nie typowe sędziowanie. Jednak każdy hodowca/wystawca dobrze o tym wie, że w świecie kynologii na całym świecie : JUDGING znaczy tylko jedno - bycie śedzią kynologicznym i ocena psów w ringach.
  7. [quote name='Monalisa4']Justyna jest droga ;) obok w akademikach pokoje po 70 zl ;))) jestesmy tam co roku Nocleg na terenie wystwy!!! [URL]http://obiekty.awf.krakow.pl/index.php?option=com_wrapper&view=wrapper&Itemid=194[/URL][/QUOTE] Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt że do końca czerwca są tu studenci i hotel AWF będzie czynny od 1 lipca
  8. [quote name='konikowa']A czy jak mam dwa psy to mogę jechać z nimi sama? Bo kiedyś ktoś mi mówił, że jeden pies na przewodnika, ale nigdzie się w regulaminie tego nie mogłam doczytać i sama już nie wiem.[/QUOTE] W PKS, BUS i PKP jeden opiekun może mieć tylko jednego psa. Mozliwe, że w MPK jest inaczej.
  9. [B]maga18 [/B] Jutro jestem w Lesznie więc jeśli to coś pomoże jak wrócę napiszę Ci stawkę :)
  10. Niekoniecznie reakcja i zachowanie psa mogło być konsekwencją złego wyliczenia czasowego. Większość "uspokajaczy" otępia psa, powoduje pobudzenie psychoruchowe, arytmię serca, nietypowe reakcje. Pies tak otumaniony, nie mogąc nad tym zapanować, wpada w szok a stąd już tylko krok do zawału. Pomijam kwestię indywidualnej nietolerancji na dany lek. [quote name='M@d']Chciałem tutaj poruszyć drobny element - "uspokajacze" Błędne wyliczenie czasu, odmienna indywidualna reakcja na lek itd. może doprowadzić do powaznych konsekwencji! Zamiast uspokoić psa, MOŻE doprowadzić go do nadmiernego pobudzenia, które może skutkować okaleczeniem lub nawet zgonem... Przykład z moich doświadczeń: Mój pies jest ze schroniska, ma 6 lat, historia życia nieznana, silna fobia na punkcie strzyżenia. Kopanie, wierzganie, szarpanie, uniemożliwiają ostrzyżenie "na żywca" Nie chciałem ciagle uzypiać do strzyżenia, była próba "uspokojenia". Za zaleceniem weta podałem 2 Sedaliny na 2 godziny przed strzyżeniem (pierwszy prawdopodobny błąd - wyliczenie 2 godzin do strzyżenia, a nie do wyjazdu!, który był 45 minut wcześniej) [Planujac więc podróż i podanie środka, tzreba by to prawdopodobnie tak wyliczyć, aby psa "ścieło" ZANIM zaczniemy wyciągać walizy i szykować się do wyjścia...] Zanim lek zadziałał był już wyjazd. Pies pobudził się podróżą i lek nie zadziałał, a właściwie to zadziałał wzmacniając pobudzenie psa. W stresie u fryzjera wzmocnione pobudzenie spowodowało to, że stół groomerski miał wyrwane z blatu 2 nogi, a pies zerwał się z pałąka zrywając zapięcie obroży :-o i przy okazji ściagając kaganiec... Na szczęscie oprócz fobii na punkcie strzyżenia, jest to bardzo spokojny i nieagresywny pies, więc zadowolił się uwolnieniem, bez okazania agresjii fizycznej wobec groomerki ;) Po opuszczeniu fryzjera pies "padł" i przez wiele godzin był półprzytomny i kołowaty, tak że nawet miał kłopot z wejściem na kanapę ... W końcu wdrapał się z trudem na fotel ... [IMG]http://images40.fotosik.pl/15/2c447a718349a8c6.jpg[/IMG][/QUOTE]
  11. [B]plpk[/B] już Ci transport załatwiłam :) Gdyby ktoś jeszcze nie miał transportu z Wrocławia do Leszna na niedzielę to chętnie służę pomocą, bo moi przyjaciele mają prawie całego busa wolnego :) A gdyby ktoś szukał transportu z Lublina lub okolic do Leszna też na niedzielę to także służę pomocą, bo mam wolne miejsce w swoim aucie :) Mój numer - 691 754 866
  12. Witam serdecznie Mamy 2 wolne miejsca na wyjazd do Leszna. Wyjazd jest z Lublina lub okolic. Kontakt do mnie 691 - 754 - 866
  13. A mnie się to nie podoba i obawiam się, że skończy się na niczym. Kilka miesięcy temu dostałam wezwanie na przesłuchanie na Policję w Puławach. Zadzwoniłam do tegoż Komisariatu i poprosiłam o przesłuchanie w moim mieście co miano uczynić. Taki jest mój przywilej. I co? I doopa. Do tej pory nie zostałam przesłuchana a jak dzwoniłam do "mojego" Komisariatu to nikt na ten temat nic nie wie. Z tego co wiem p Agnieszka drwi z tej sprawy i ma to w głębokim poważaniu będąc pewna swojej wygranej. Obym się myliła ale - niestety - coraz bardziej skłaniam się ku jej postawie :( Czyli dużo szumu i guzik na koniec.
  14. Jesteśmy w rozpaczliwej sytuacji - wystawa opłacona a transportu brak :( Czy ktoś z osób jadących ma wolne miejsce w aucie na niedzielę i jedzie z Lublina lub okolic albo przejeżdża przez okolice Lublina? Albo może ktoś chciałby pojechać własnym samochodem ale ze względu na koszty waha się - "wesprę" finansowo byleby nas zabrał. Kontakt do mnie : [EMAIL="ozdobki@wp.pl"]ozdobki@wp.pl[/EMAIL]
  15. Juta

    Katowice CACIB 2012

    Witam serdecznie Mam pytanie czy ktoś ma wolne miejsce w aucie na wystawę katowicką dla jednej osoby i psa? Interesuje mnie wyjazd z Lublina lub bliskich okolic :)
  16. Nie chcę się wtrącać ale czy nie lepiej byłoby nie upubliczniać tej informacji? Moim zdaniem lepszy skutek zostałby osiągnięty, gdyby po cichu zostały poinformowane wszystkie schroniska w kraju. Mając na uwadze fakt, że oskarżona na bierząco śledzi ten temat z chwilą podania tej informacji została uprzedzona, że ten plan jej się już nie uda. Dlatego prawdopodobieństwo, że psy zostaną zlikwidowane "we własnym zakresie" wzrasta szalenie niebezpiecznie. Jeśli dla ratowania własnego tyłka hodowczyni chce zlikwidować psy to lepiej było porozumieć się ze schroniskami i złapać ja na gorącym uczynku. A tak.... Bóg jeden wie w jaki sposób pozbędzie się psów po upublicznieniu tej informacji.
  17. [quote name='zaginiona sara']Mnie to dziwi, dlaczego przez lata istnieją takie miejsca. Ktoś musiał coś widzieć jeśli coś było na rzeczy.[/QUOTE] Myślę, że na tym etapie udzielenie odpowiedzi DLACZEGO również jest niemożliwe. Ta sprawa to nie pstryknięcie palcem i puszczenie słodkiego bączka. To dramat żywych istot, którym bezwzględnie trzeba pomóc. I na tym narazie należy skoncentrować uwagę. Proszę, uzbrojmy się w cierpliwość. Wszystko w swoim czasie zostanie upublicznione. Narazie moja prośba : osoby nie zeznające - nie utrudniajcie ciągłym dopytywaniem się o NEWSY choć wiem, że "siedzicie na rozpalonych węglach" jak w kinie na emocjonującym filmie. Jednak "ten film" to nie science fiction ani film grozy - to REAL VIVA - dla dobra sprawy, z punktu widzenia prawnego - nie dajcie się już podpuszczać i nie piszcie więcej ani jednego słowa. W tej chwili w sprawę zaangażowana jest już spora część Europy ale nie można nic upubliczniać. Dla dobra psów. Tej prawie setki psów...... Możemy porozmawiać sobie telefonicznie o sprawie ale na forum musi pozostać cisza.
  18. VIVAPULAWY nie ulegajcie presji, bo widzę, że co i rusz "wypstrykujecie się" z nowych informacji. I tym właśnie "pomagacie" Nakoniecznej. Przecież dzięki tym przeciekom z Waszej strony ona wie jak się przygotować i na co naszykować. A gehennę w tej hodowli trzeba zakończyć raz na zawsze. Dajcie, moi drodzy, spokój Vivie! Miejcie trochę szacunku do tych zwierząt, którym wszyscy chcemy pomóc! Kto nie wierzy - niech tu nie zagląda i da święty spokój tematowi. Kto jest włączony w tą sprawę niech spokojnie poczeka na swoją kolej w składaniu wyjaśnień! Osobiście nie spotkałam się z tym aby kiedykolwiek jakiekolwiek informacje były podawane do wiadomości publicznej przed zakończeniem sprawy. Takie są procedury, których organy prowadzące sprawę nie mogą łamać. Do nich należy także organizacja Viva. Ze swojej strony powiem w wielkim skrócie tylko tyle : widziałam i czytałam chyba wszystko co dotyczy tej sprawy. To, co zostało zarzucone jest poparte niepodwarzalnymi dowodami z kilku lat !!!! Wszystko to, co zostało tu napisane to jedynie wierzchołek góry lodowej!!!! Określę to kilkoma słowami - DRAMAT TO ZA MAŁO POWIEDZIANE !!!!!!!!! Jestem w nieustającym szoku..... I błagam - nie pytajcie mnie skąd wiem i jakim cudem widziałam czy czytałam. Ja nie Viva - ze mnie nie da się wyciągnąć nic. Każdy z nas modli się aby ta gehenna miała swój pozytywny finał. Pozytywny dla tych zwierząt. Zdradzając co i rusz szczegóły - pomagamy tyle, że nie zwierzętom. Jestem pewna, że po zakończeniu sprawy każdy z nas będzie mógł "nasycić" oczy wszystkimi dowodami, etc. Nie wiem tylko ilu z Was będzie mogło potem spać spokojnie. Ja nie mogę, wciąż boli mnie serce. Boli podwójnie : że osoba i hodowla, którą wszyscy znają może mieć drugie, tak dramatyczne dno.... oraz że znam ją osobiście - brzydzę się tym faktem....
  19. A my już i zgłoszeni i w dodatku trafił nam się taniuśki hotel zaledwie 15 minut drogi od terenu wystawy i mamy jeszcze jedno miejsce w busie, w którym psiaki będą jechały jak książęta :) Gdyby ktoś chciał to zapraszam. Jedziemy tylko na dwa dni 19 i 20 maja :)
  20. My także jedziemy i mamy wolne miejsce za niemalże symboliczną opłatą :) Mój mail : [EMAIL="ozdobki@wp.pl"]ozdobki@wp.pl[/EMAIL]
  21. Witam Was ponownie Czuję się w obowiązku zacytować samą siebie oraz uważam, że w tej sytuacji lepiej dla sprawy będzie zacytować PW, którą dostałam dzisiaj od właściciela hodowli CALETTO. Zgadzam się z nim, że zmiana części mojego postu dotycząca w/w zacytowanej wypowiedzi niewiele zmieni, gdyż gro ludzi już to przeczytało i informacja poszła w świat. Po części ja - będąc nieświadoma kłamstwa ze strony Meradith - przyczyniłam się do nadszarpnięcia dobrego imienia hodowli Caletto za co publicznie przepraszam, gdyż nie miałam takiego celu. Byłam pewna, gdyż wierzyłam w wiadomości upubliczniane przez Meradith na temat skąd pochodziła "cziłała". Dlatego też absolutnie nie uważam za nietakt wklejenie tutaj całej treści wiadomości otrzymanej od pana Wilczka : Jeszcze raz bardzo przepraszam Pana za nieświadome podanie niezgodnych z prawdą informacji na temat skąd pochodziła "cziłała", która zdechła "w rękach" tej pani. Z Pana reakcji jasno wynika, że "cziłałka" nie była z Pana hodowli a ja - nieświadomie - podałam informacje niezgodne z prawdą. Tak, jak napisałam w odpowiedzi do Pana informację o tym skąd była ta psina dostałam bezpośrednio od pani Nakoniecznej. Powtarzało ją następnie co najmniej kilkanaście niezależnych osób ze świadka kynologicznego. Dlatego żyłam w przekonaniu, że ta sunia pochodziła z Pańskiej hodowli. Jeszcze raz bardzo przepraszam. Nie było moim celem podawanie kłamstw dotyczących tego detalu i byłam święcie przekonana, że podaję prawdziwe informacje na temat pochodzenia nieżyjącej już "cziłałki".. To tylko dowodzi o ile staranniej musi Pan wybierać przyjaciół. P.S. Ja również mam już wezwanie na Policję
  22. Witam Was Ślędzę ten wątek i miałam już nie zabierać głosu ale wypada rozwiać pewne wątpliwości ;) Jestem więcej niż pewna, że ZK/Radom nic z tym nie zrobi ponieważ bądź co bądź Agnieszka poszła tam do swoich przyjaciół, którzy od początku wiedzieli a potem czekali na umorzenie sprawy w ZK/Lublin aby można było ją przyjąć w poczet członków do Radomia. ZK nie zajmie stanowiska w sprawie finansowej, ponieważ w Regulaminie czy w Satucie ZK wyraźnie jest napisane, że ZK tym się nie zajmuje. Tylko Sąd Powszechny. Pamiętajcie, że czasami można "położyć" sprawę przez jeden głupi zapisik w jakimś regulaminku :) Natomiast w sprawie tragicznych warunków życia psów w jej hodowli Meradith to powinno to być złożone wyłącznie do Prokuratury. Viva ma pewną moc prawną i na podstawie zebranych przez nią dowodów, na podstawie sporządzonych protokołów, na podstawie dokumentacji zdjęciowej powinna skierować tą sprawę do Prokuratury. I wówczas tak, na pewno p. Agnieszka poniosłaby konsekwencje a psy zostałyby jej odebrane. Poza tym miejcie na uwadze, że jeśli została złożona sprawa do Sądu Powszechnego i taka sama do Sądu Koleżeńskiego w ZK to sprawie może na 100% będzie ukręcony łeb, ponieważ dwa razy za to samo nie można karać tej samej osoby. W ZK Lublin Agnieszka wyleciałaby na zbity pysk, gdyby nie właśnie tego typu błędy proceduralne i regulaminowe. A tak dzięki nim sprawę musiano zamknąć na korzyść Agnieszki. Nie popełnijcie tego samego błędu, bo znów sprawa zostanie zakończona na jej korzyść! Nawet w Regulaminie Sądów Koleżeńskich jest wyraźnie to napisane. Należy też pamiętać, że Agnieszka była zawieszona przez ZK w Lublinie i miała zakaz wystawiania psów na czas prowadzonego postępowania przez Sąd Koleżeński. Tyle, że miała to w dooopie i psy i tak przez cały czas wystawiała. Osobiście nie skupiałabym się na nadziei, że ZK Radom cokolwiek z tym coś zrobi. Bo nie zrobi na milion %. Ta sprawa powinna być skierowana przez VIVĘ do Prokuratury wraz ze wszystkimi dowodami. I następnie nagłośniona w mediach. Kolejna sprawa nad którą zastawia się panbazyl. Psy Agnieszki jeszcze niedawno, parę lat temu, były trzymane w klatkach na lisy przez cały rok. W zimie były ocieplane tekturą, bo jej zdaniem psy resztę sobie nagrzały własnym ciałem trzymane po kilka w klatce. Był też m. in. taki incydent, że trzymany w klatce amstaff odgryzł głowę błękitnemu whipettowi, który z ciekawości wsadził głowę do klatki amstaffa. Ktoś pisał o yorkach.... Yorki były i owszem. Były trzymane wszystkie razem w klatce i kryły się non stop, bo taki był tego cel. W końcu część padła a część - z tego co mi mówiono - została zagryziona. Była też "cziłała" z hodowli Caletto. Też zdechła. Była też kilka lat temu suka dużej rasy, którą Agnieszka zagłodziła na śmierć. To tylko kilka przypadków napisanych w dużym skrócie. To i wszystkie inne zeznania świadków przekazałam VIVIE. I wszystkie te osoby będą zeznawały w Sądzie. Ja również.
  23. Ależ robił, robił. A przynajmniej próbował robić. Tyle że Agnieszka to szczwany lis i nie jest to takie proste, bo ona uciekała z domu jak przychodziły komisje, straże czy jakiekolwiek inne władze. A jak nalot odchodzi to zgarnia psy i gdzieś je wywozi do momentu aż sytaucja ucichnie. I co zrobisz? Możesz ją pocałować w tyłek. Agnieszka to chimeryczna despotka pozbawiona sentymentów i skrupółów. Na posesję pod nieobecność właściciela nie wejdziesz. A bez nakazu sądowego możesz ją cmoknąć jeśli sobie nie życzy czyjejść wizyty. Wiesz, ludzie się boją odwetu, nie chcą się angażować z góry zakładając olewczy stosunek ZK, i najczęściej mahają ręką. Ale chyba czara goryczy z tego zatrutego dzbanu zalała już większość kraju i najwyraźniej ludzie chcą to ukrócić. Filmy, o których była mowa wcześniej, są bezcenne i są niepodwarzalnym dowodem w sprawie. Tylko czy ktoś je odnajdzie i zechce z nich zrobić użytek????
  24. Sprawa stara jak świat. Nie lubię zadym, które najczęściej są dążeniem do zniszczenia konkurencji lub do zaszkodzenia tym, którym wiedzie się lepiej tak w hodlwli jak i w życiu. Długo myślałam czy zabrać głos, ponieważ boję się, że obróci się to przeciwko mnie. Zabierając głos niejako przeczę temu co napisałam wcześniej, że brzydzę się tego typu "akcjami" na forach publicznych. Ale jak zobaczyłam wpisy ludzi, o których wiem że nie nawidzą zadym jak i ja, na pewno nie kłamią a mimo to mieli odwagę narazić się CZARNEJ MAMBIE i napisali - napisałam i ja .... Wysadzanie z samochodu na środku drogi ciemną nocą, agresja, skoki emocjonalne, szarpanie wiecznie głodnych i często "rąbniętych psychicznie" psów, naciąganie na noclegi, na jedzenie dla niej czy psów, etc, etc. Też z nią jeździłam parę razy i opisane sytuacje są moją "traumą" po krótkim obcowaniu z tą kobietą. Raz przez jej zawziętość i złośliwość omal nie straciliśmy życia pod tirem gdy wpyrzedzała na trzeciego ścigając swojego spotkanego przez przypadek wroga i jeszcze mi się dostało "kurew" jak nazwałam ją nieodpowiedzialną idiotką :( Oczywiście za ten pościg zobowiązana byłam zapłacić. Była to moja inicjacja i byłam w takim szoku i szczęściu, że żyję że oczywiście zapłaciłam ile chciała. Myślę, że tylko kto jej nie zna ten jej jeszcze uwierzy. A poznała ją już chyba cała Polska i wiele ludzi pluje sobie w twarz że dało się tak podejść i oszukać. Nie znam nikogo kto odzyskał kasę. Ja też bym nie odzyskała ale zaciskając zęby i robiąc dobrą minę do złej gry z sercem na ramieniu wybrałam się na ostatnią wspólną wyprawę. Na koniec drogi oddałam jej kwotę pomniejszoną o dług jaki u mnie miała. Reakcji nie warto już opisywać, bo za dużo wulgaryzmów musiałabym użyć wobec siebie samej. Lata temu jej rodzice byli w ZKwP w Lublinie z prośbą do ŚP Przewodniczącej o pomoc w zlikwidowaniu jej hodowli, bo w tamtym czasie psy zdychały z głodu i z tego co mówiła wówczas jej mama zjadały się wzajemnie. Agnieszka nie była nimi ani tym co się z nimi dzieje zainteresowana a rodziców nie było stać na dalsze utrzymywanie przeszło 100 psów. ZK nie zrobił nic, gdyż nie widział podstaw. Swoją drogą zauważam dziwną prawidłowość na tamte czasy, że czarne owce były w tym oddziale całowane w pupę i kurczowo zatrzymywane a Bogu ducha winni mieli jazdy bez trzymanki za byle co. Po latach ZK najwyraźniej zmienił zdanie ale jak chcieli ją ruszyć i próbowali robić akcje z kamerą to Agnieszka nie wpuszczała ich na posesję. Potem pod osłoną nocy wywoziła psy na inna posesję, o której nikt nie wie. I za każdym razem jak dostawała cynk z ZK, że znów będzie nalot to znów uprzątała psy i jak przyjeżdżała komisja to wszystko było cacy i nie było podstaw aby jej cokolwiek zrobić. Kiedyś było tam grubo ponad 100 psów, w tym cockery bez papierów i amstafy. Zresztą whippety też były sprzedawane z papierami i bez. Oficjalnie Polska wie o +/- 30 psach, które hodowla Meradith reklamuje na swojej stronie. W rzeczywistości jest ich spokojnie koło 100 lub obecnie znów grubo ponad. Wiem z ostatniej akcji nalotu na jej hodowlę sprzed +/- roku, że psy nie były szczepione bo chciała porzyczyć pieniądze na szczepionki aby w papierach wszystko było ok. Podczas zaledwie kilku wyjazdów z nią z jej psami zawsze coś się działo i albo musiały być zszywane albo coś tam innego robił przy nich wet. Raz byłam mimowolnym świadkiem tego jak sama zszywała psa bez znieczulenia, na żywca, po tym jak jej się psy pogryzły. Swojego czasu psy mieszkaly w przysposobionym chlewiku w klatkach oddzielonych od siebie tekturą. Jak jest obecnie - nie wiem. Prawdopodobmnie lepiej, bo Agnieszka mieszka z dwoma facetami, którzy na nią łożą. O tym, że związek jej coś zrobi zwyczajnie zapomnijcie. Po akcji z lubelskim ZK poszła do Radomia już do swoich serdecznych przyjaciół. Jest nawet w zarządzie. Co śmieszne chyba ma nawet do czynienia z pieniędzmi ale nie pamiętam już dokładnie :))) Nie wiem czy dobrze robię pisząc to i możecie mi wierzyć lub nie cholernie źle się z tym czuję i czuję do siebie pewien wstręt. Mam bardzo mieszane uczucia i tylko czekam na atak na mnie w odwecie, bo znam Agnieszkę od lat i wiem, że jak to przeczyta to będzie czaiła że ja to ja. Ale m. in. właśnie z tego powodu piszę, bo znam i wiem i nie raz była świadkiem.
  25. Juta

    Jutowe grzyweczki

    Dzięki dziewczyny. Tak, Gucio jest przesłodki i ma totalnie fantastyczny charakter : przyjaciel całego świata i jedna wielka chodząca miłość w jednej uroczej psiej osóbce. Dlatego tak ciężko jest mi znaleźć mu super domek :roll:. Nie ma chłopak szczęścia :placz:
×
×
  • Create New...