Jak mówi mój mąż hobby to coś do czego często dopłacamy, ale jest bezcenne, bo daje nam dużo radości. Dopiero od niedawna mam hodowlę i za sobą pierwsze puste krycie u owczarka, pierwszy prawie 8-tygodniowy rozrabiający jeszcze u nas miot yorków. O ile przy kryciu ON'ki próbowałam zliczać wydatki związane tylko z kryciem to przy yorku przestałam. Nie zależnie od końcowego wyniku i tak mam wiele satysfakcji (nie wspomnę o pobudkach między 4 a 5 rano) z tego, że spełniam swoje marzenia. Zamiast wydawać pieniądze na modne ciuszki lub inne rzeczy wydaję je na karmę, badania, szczepienia, wystawy itd. itd