-
Posts
9010 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by enia
-
[quote name='Pipi']Ok, to jutro odbiore pieniazki i wyslę. Rowniez darczyncy bardzo dziekuję. [B]Michasiu, smutno mi do ciebie pieseczku. Jestes taki wyjatkowy. Buzkam w nochalek cudaczku slodki, kochany.[/B][/QUOTE] [B]nie smutaj, bo dzięki Tobie Michałek pojechał po lepsze życie, a nie siedzi o głodzie i chłodzie u dziada :)[/B] [B]a trafi sie jeszcze pewnie nie jeden taki puchacz.....[/B]
-
A jaka ona grzeczna była wczoraj w samochodzie jak czekała na odbiór, przyjechałam po Bonę to panny obie siedziały na tylnim siedzeniu, szczeniaczkowo w bagażniku, do mnie zupełnie obcej baby machała ogonkiem i chciała głasków, śliczna jest poczciwinka :)
-
WKLEJAM DZISIEJSZEGO MAILA OD BONKI :) ------------------------------------------------ [FONT=Arial]witam,[/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Pierwsza noc super. sunia spała trochę na swoim posłaniu i trochę na skórce z dzika przed kominkiem.[/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]wytrzymała do 6 rano i wyszłam z nimi na poranne "siusiu", które oczywiście zrobiła razem z podwójną grubszą sprawą (po wczorajszej nocnej uczcie)[/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]dziś stosunki między-psie o wiele lepiej - przypuszczam, że będzie to kwestia kilku tygodni i będzie ok. teraz są w domu i ucinają sobie drzemkę.[/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Zora już się z nią bawła na podwórku, mała biega, skacze jest radosna i ciekawska. na szczęście nie próbuje podkopywać siatki !!! szczeka do psów po drugiej stronie ulicy i na przechodniów - pojawiają się instynkty obronne TO MOJA POSESJA[/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]dziś poobserwuję jak się zachowuje do Karoliny ale po wczorajszym spotkaniu śmiem twierdzić, że bardzo dobrze.[/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Pozdrawiam i życzę miłego dnia - niebawem napiszę jak przebiega dalsze zklimatyzowanie się Bonki u nas.[/FONT] [FONT=Arial][/FONT] [FONT=Arial]Hanna [/FONT] [FONT=Arial][/FONT]
-
Bonka dobrze, była zmęczona i głodna, panią przywitała jak potrzeba , wstydu nam nie zrobiła :):loveu: w domu wieczorem rozgościła się na dobre, cały czas przy państwie, leżała i odsypiała, ponoć z sunią rezydentką powarczały na siebie, ale pani mówi, że to jej wina bo parówkami dzieliła niepotrzebnie, ma dawać Bonce smaczki gdy reszta nie będzie widziała, mała córcia (18 mies.) podchodziła, dotykała i było ok. dziadkom też się podoba panna nasza, pani zadowolona tylko chyba przestraszyła sie "spięciem" ale to normalne, Bona przyszła do stada i musi ustąpić ( na warki suczki tak zrobiła) i się podporządkować, tak myślę. Bonisia ma zamówione zabawki i inne akcesoria na allegro-takiego przedwczoraj dostałam smsa;) aaaaa i najważniejsze- wieczorem wyszła na swoją posesję na spacerek i obszczekała psy sąsiadów :evil_lol: pan powiedział: no nareszcie porządny pies i stróż:loveu: bo ich psy w ogóle nie szczekają......:evil_lol: haszczka podobno czasami tylko śpiewa;) także jesteśmy w kontakcie tel. mam zaproszenie w odwiedziny, jak chcesz Pipi to możemy razem kiedyś jechać, umowa podpisana;) pani chciała mi dać pieniądze (zwrot za poniesione wydatki) , evelin nie chciała ode mnie za transport (wielkie dzięki), ja nie chciałam od pani, i stanęło na tym, że podam Irenko Twoje konto, ok?:lol: nie martw sie, jestem spokojna, tylko oby panna nie chciała nawiać, albo się podkopać.....uczuliłam na to milion razy p. Hanię.... zdjęcia mam dostać mailem, to wstawię. Dziekuje za opiekę, uratowałaś Bonkę i teraz ma swój dom.
-
[quote name='Evelin']o 12 wyjeżdżam z Białegostoku. Ale mam trochę roboty,tzn szczeniaki najpierw (przewidziana sesja zdjęciowa)... Jutro,jak wróce z lublina,to się dokładniej umówimy[/QUOTE] ok bo jestem zależna od kogoś w transporcie, wiec musze jutro wiedzieć o ktorej ją zawioze do nowego domu...
-
chyba wam wrzuce jakąś fotkę, bo nudy na pudy :) ps. nie moge kakadu wysłac ci pw.....
-
[quote name='Igam']Enia, w takim razie wyślę. Szkoda, żeby rzeczy czekały.[/QUOTE] no szkoda, wyslij będzie szybciej :) jestem po wizycie w nowym domu Bonki, jestem ZA i bardzo mi się nowa pani podoba :lol: bardzo ciepła i odpowiedzialna osoba:multi: zostałam oprowadzona po posesji, po domu, wysłuchałam jakie menu maja psy, co kiedy jest gotowane, jaki pies ma charakter , gdzie Bonia będzie miała legowisko i gdzie stanie jej osobista micha iiii mogłabym tam gadać i gadać jeszcze ze trzy godziny.......:evil_lol:ale musiałam wracać do domu:evil_lol: państwo czekają na pannę i psiurki również :) evelin a o której byś była w Warszawie?bo ja o 16 kończe pracę....
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
enia replied to ifka's topic in Już w nowym domu
[quote name='gawronka']Nikt nie żąda aby popierać czyjeś metody i stawiać komuś tam pomniki (ja tez nie napisałam,że popieram lub nie popieram). [B]Po prostu, po ludzku rozumiem dziewczyny ,że po 2 latach karmienia,przebywania przywiązały sie do suki i tyle.[/QUOTE][/B] to rozumiem doskonale, ale suka żyje ma sie ok. czy ona będzie wypuszczona? bo jej obecne zachowanie może być mylne, skoro dziewczyny dwa lata ją traktowały jako "dziką" a teraz siedzi w klatce wśród obcych, szkoda, że nie ma miejsca z jednym, dwoma spokojnymi psami, i wtedy na ogrodzonym terenie może zobaczyć co zrobi, bo może dzika wcale nie jest..... evity Leda była mega dzika, łapałyśmy ją 2 dni, teraz nie schodzi z fotela, dzikość jej skończyła sie w dniu wejścia do domu...:) niestety ale nie wierzę , że Ruda tęskni teraz za dziećmi itp. psy nie rozróżniają "rodziny" np. spotkanej matki, brata, siostry po roku , ona jest teraz w szoku po swojej niezależnej wolności... -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
enia replied to ifka's topic in Już w nowym domu
[quote name='Pipi']Watek zostal zamkniety, bo co bym nie napisala, to byly tylko "dobre" rady. Zrobilam co chcieliscie. O czym tu pisac? Rudka zyje, jej dzieci nie. Bedzie zyla jak do tej pory, bo ja kolejnego dzikiego psa nie wezme do siebie. Moze Ty kaszanka podejmiesz sie jej oswojenia, to zapraszam, moge ja przekazac w kazdej chwili. Domagasz sie sensacji? nie sadze zeby Rudka kogos a zwlaszcza panie "dobre rady" interesowala. Ten komu dobro suki lezy na sercu pyta mnie na pw. Nie wszystkim jednak odpowiem. Za bardzo bolala smierc tych dzieciaczkow. Ale nie wszyscy to zrozumieli. Nie powiem na temat Rudki wiecej nic, oprocz tego, ze zyje i cierpi po stracie dzieci. Cierpi inaczej, bo malo ze stracila dzieci, ktore tak desperacko chronila, to jest w obcym dla niej srodowisku i w klatce. Kto mial doczynienia z dzikimi psami zrozumie i nie bedzie pytal, bo wie co czuje Rudka i wie co czuje ja w danym momencie. Powiem jeszcze, ze bez dzieci Rudki juz nie bedzie zadna dzika suka rodzic dzieci i nie bedzie komu pomagac. Swiat sie zmienil na lepsze, bo te 2 szczeniaki w ziemi gniją. Mam niewyobrazalny zal za nie i jednak zaluje ze to zrobilam. Ale kogo to obchodzi, ze wszedzie slysze jak one piszcza, ze bede dlugo slyszala ich placz i bol jaki poczuly przed smiercią od zastrzyku. Zaluje, ze nie moge byc niezalezna, ze musze wykonywac "rozkazy". Wszystko jednak dla dobra innych, zyjacych, potrzebujacych. Jest mi tak przykro i bardzo smutno, ze na prawde kawalek zycia wyszlo ze mnie. To nie powinno sie stac. Tedo chcialas uslyszec kaszanka? no to masz. A moze pokazac Ci te dwa nieszczescia w trumience? ktorym nie dane bylo przezyc, choc mialy wspaniala matke, ktora niestety nie potrafila ich obronic i ktore odeszly, bo musialy swiat zbawic. Nie wiem sama co mam myslec o tym wszystkim i nie wiem, czy cos zmienila ich smierc, ale pocieszam sie ze tak. Mysle sobie, ze co zmieni w bezdomnosci fakt, ze ja mam u siebie 26 psow, ktore uratowalam, jak np. w tej chwili jest 12 dziko zyjacych psow, w tym suki ze szczeniakami w samych tylko Wyszkach kolo mnie. Wczoraj mnie tam sciagneli ludzie i pokazali gdzie koczują. Co mam zrobic? pokazac wojtowi? Nawet ludzie tego nie robia, bo wiedza co sie z nimi stanie. Tych szczeniakow czeka powolna smierc, bo nikt im nie pomoze. Tu moglam pomoc ja i mase ludzi przychylnych zeby one zyly. Tu mogly zyc, bo mialy szanse. Jedynym bledem byla moja uczciwosc. Wystarczylo zebysmy poczekaly az otworzaoczki i napisaly ze nie dalo sie wczesniej ich namierzyc i znalezc. Tak jak np.szczeniaki z Jednostki Wojskowej w Bialymstoku. Nie dalo sie znalezc jak byly slepe, ale jak juz widzialy odrazu znalazl sie czas i mozliwosci. Jestem glupia i nigdy nie pogodze sie ze smiercia tych wlasnie maluszkow. Swiat jest piekny, ale zadziwiajaco trudny. Jest takie podlaskie powiedzenie: "swiat bardak, a ludzie bladzie". Jestem wsiekla i nie wiem czy mi to przejdzie szybko. Sama nie wiem co tu juz napisalam, ale kto jest kul, to zrozumie. Przeciez jestem trzasnieta, to posmiejcie sie bedzie wam lzej /wrogom, ktorzy mnie nie cierpią/, mam to gdzies. Robie swoje, poki zyje.[/QUOTE] przykro mi ale z całym szacunkiem, nie mogę sie z tym zgodzić ; tyle lat na dogo, tyle pomocy od ludzi dla psów, cały ten bezmiar okrucieństwa....... nie rozumiem po co ten szum o te dwa maluchy? prawie każdy odpowiedzialny dogomaniak nawet by sie nie zastanawiał, piszesz, że je "bolało" przecież to nieprawda, piszesz, że mogłaś oszukać i nic nie powiedzieć- to i tak by wyszło, a raz stracone zaufanie przekreśla wszystko, zwłaszcza na tym forum, przepraszam, ale ja zupełnie inaczej odbieram to co sie stało, to była jakaś wasza zbiorowa histeria i za wszelką cenę bo te dwa i właśnie te dwa.... przykre... więcej w tej spr. nie zabiore głosu jako ta "ciotka dobra rada" bo tak sie poczułam... -
Dziewczyny co chciały mi dać coś dla Pipi- co robić? ja moge dary zabrać (trzymac nie wiem ile) ale teraz nie jadę do Pipi bo Evelin mi przywiezie Bonkę w środę, dziś jade o 17 do nowych opiekunów Bonisi pogadać :) a państwo mają dwa haszczaki (przygarniete)w tym nieuleczalnie chory psiur, po kilku konsultacjach jeszcze o niego walczą, nie ma przerzutów, i będzie żył dopóki się da ( jakiś wet chciał go wcześniej uśpić) - tego dowiedziałam się wczoraj, mimo to Bonisia jedzie i będzie trzecim "hasiorkiem" u państwa:loveu::multi:
-
wellington- Pipi nie wydaje psów za granice, a wiem ,że miała kiedyś propozycję... każdy tu wie po co Niemcy biorą od nas psy i gdzie trafiają... a o Hajnówce nie wiedziałam, sobie poczytam..
-
[quote name='Pipi']Kurcze, Enia, mialam na mysli Beke, a napisalam Ciebie i juz poprawilam, ale jakbys mogla, to fajnie, dziekujemy. Elze, Evelin moze zawiezc 31-go, bo bedzie wiozla szczeniaki. Jak z Bonka sie wyjasni bedzie mogla jechac tego dnia, to mysle, ze na pewno tez evelin ja zabierze. Juz nie raz miala "wesoly autobus".[/QUOTE] to możemy sie umówic gdzieś na przerzut, beka weźmie Elze, ja Bone, evelin zawiezie dalej maluchy :)
-
JA MOGE DO GAJOWIEJ ZAWIEŹĆ, ale może Bona sie załapie na transport? tylko żeby to nie bylo na dniach ale za ok. tydzień....
-
[quote name='Pipi'][B]Jest jeszcze Rudki matka, ktora tak schowala szczeniaki, ze nie mozemy ich znalezc. Ona pojawia sie na karmienie[/B], a potem wyprowadza nas w pole, na ktorym nie ma nic. Potrafi krazyc polem godzinami, albo prowadza nas po dzialkach, a potem znowu wyprowadzi na pole, albo na miasto. Powiem szczerze, zaluje teraz, ze bylam szczera az do bolu. Nie byloby tej przykrej sytuacji. Bardzo, wyjatkowo bedzie bolec mnie smierc tych maluszkow. Nie jest przyjemne patrzec na nie, na ich matke, ze szczescie potrwa jeszcze kilka godzin. Ale jak juz pisalam, nie sprzeciwiam sie w imie dobra zwierzakow potrzebujacych pomocy. Jeszcze do 15 beda zyc, potem zajmiemy sie matka Rudki. Z nia bedzie juz spokoj, ale jej matka ma dzieci, ktore maja juz ok 5 tygodni. Co z nimi? Co z nią? Watek jest publiczny i kazdy moze wyrazic swoja opinie. Jest przykro, ale nie zywie urazy. Jestem wdzieczna za szczerosc. Jestem za usypianiem slepych miotow , ale tu zrobilabym wyjatek.[/QUOTE] to o czym ta dyskusja???? jesli ją dokarmiacie to jasnym jest , że szczeniaki też do was przyjda za matką za jakiś czas.....ile ich przyjdzie nie wiadomo.....i co dalej?
-
[quote name='Patmol']a ja jestem przeciwko ustawieniu zasad absolutnych zasadniczo Pipi usypia ślepe mioty, a w tym przypadku się zawahała -więc nie chodzi o zasadę, tylko o konkretną sytuację, o konkretny przypadek W tej chwili w schronisku w Legnicy (ja jestem z Legnicy) jest 1 szczeniak -ok. 4 miesięczny - nakręcam chętnych na niego;może go wezmą w sobotę.[/QUOTE] to ja trzymam kciuki, bo schron to nie miejsce dla dzieciaczków psich:thumbs:
-
Patmol, a Ty byłaś w schronisku???? widziałaś co tam sie dzieje ze szczeniakami? czy każda tu z obrończyń tych dwóch maluchów skalała się chociaż raz wizytą w schronie??? i pomocy choć jednemu tam maluchowi? napisze tak: byłam w Krzyczkach, Chrcynnem, Węgrowie, Celestynowie, Paluchu- jestem ZA USYPIANIEM ŚLEPYCH MIOTÓW!!!!!!!!!!
-
[quote name='evita.']Miałam się nie wypowadac na tym wątku, ale nie wytrzymałam z jednego prostego powodu. Bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się w jaki sposób została tu potraktowana Pipi. Pipi jak zwykle nie odmówiła pomocy, brała udział w łapaniu Rudki, wydobywaniu szczeniaków itp. akurat do niej trafiła suka itp. i co usłyszała ? Że pomoc dla niej i jej zwierzyńca może zostac ograniczona itp. i jeszcze wplątano tu sprawę Krakvetu. Takie straszenie Pipi jest wg mnie żałosne . To tyle w tym temacie. Poza tym staram się zrozumiec dziewczyny, bo tak jak napisała Evelin serce podpowiada jedno, a rozsądek i rozum co innego. A tak w ogóle gratuluję determinacji i całej akcji. A tak naprawdę gdyby nie determinacja dziewczyn w łapaniu Rudki to zapewne za jakiś czas nie byłoby awantury o dwa szczeniaki ale kilkanaście, a potem kilkadziesiąt (dzieci, wnuków itd Rudki) dołączyłoby do tysięcy innych bezdomnych, niechcianych... A Wy drogie panie tak kategoryczne w swoich osądach i tak łatwo ferujące wyroki skupcie może swoją uwagę i energię na prawdziwych rozmnażaczach (np. pełno tego na allegro) oraz ludziach, którzy świadomie lub mniej rozmnażają beztrosko swoje zwierzęta, ale proszę nie rzucajcie się na Pipi i jej nie straszcie ograniczeniem pomocy itp. I żeby była jasnosc- wg mnie biorąc pod uwagę rozsądek maluchy powinny zostac uśpione, ale nie obrażajmy osób, które w jakiś sposób czują się emocjonalnie związane itp. i o tym napisały. [B]Do jasnej cholery nie jesteśmy jakimiś robotami, maszynami,a tylko ludźmi i mamy prawo do swoich rozterek, wątpliwości i emocji.[/[/B]QUOTE] bardzo dobrze napisane, ale - po to jest to forum żeby każdy mógł wyrazić swoje zdanie, po to jest ten wątek, no chyba, że miał służyć czemuś innemu...... wellington jasno postawiła sprawę, Dunia B chce płacić za życie szczeniąt, inni też coś od siebie napisali..... CZY TO ŹLE?????? na tym forum rzadko w takich sytuacjach jest jedność, ile ludzi tyle opinii, ale do licha po to tu sie spotykamy! nie może być cały czas pitu pitu bo to nie przedszkole, a najbardziej mnie wkurza to, że ludzie chce szczenięte WŁAŚNIE TE (slepe , nieświadome i absolutnie nie w swoich osobistych domach) gdy w schroniskach tysiące ich odchodzi.......czy tamte są gorsze??????????? albo tu na dogo- ile jest szczeniąt do adopcji! zatrzęsienie!
-
[quote name='Patmol']Bonia jest bardzo ładna [url=http://smajliki.ru/smilie-1266172839.html][img]http://s20.rimg.info/08a26886a8e8d0da721eacfa9b0c1a6e.gif[/img][/url][/QUOTE] dziękuje w imieniu Bonki :) jest rodzina zainteresowana panną, rozmowy były, wizyta przedadopcyjna w przyszłym tygodniu, państwo mieszają w Brwinowie pod Wawą, dom, ogród, sunia husky, córcia 1.5 roku, pani ciepła , sympatyczna- wszystko o suni chce wiedzieć, dałam numery do Irenki, niech dzwoni do źródła, ja aż takich szczegółów z życia niuni nie znam... Prosimy o kciuki, potem szukamy transportu...:thumbs::thumbs::thumbs:
-
[quote name='Diuna B.']Ratujmy dzieci Rudki,ona tak walczyla o nie....;/. Czy po to trwała ta akcja ,zeby zabić te dwie małe kruszyny,które tak bardzo chcą żyć .....Deklaruję na dziś 30 zł na żywe 2 maluchy,a potem furę ogłoszeń,aby mogły znależć swoje domy....[/QUOTE] przeznacz to na szczeniaki ktore są jeszcze u Pipi, lub które evelin zabrała do hotelu lub na te które mają przyjechać ( ze stodoły ), czekaja aż będzie wolne miejsce, one są większe, świadome i gotowe do nowych domów ..
-
[quote name='Pipi']Widze,ze nikt mnie nie zrozumial. To powiem jeszcze raz. Szczeniaki nie sa swiadome zycia, dostana po zastrzyku i po krzyku. Ja moge smialo powiedziec, ze przez prawie 40 lat wydalam setki wyrokow i jakos z tym zyję. Przykre, ale konieczne i nie ma dla mnie problemu oddac je pod zastrzyk. Nie ma potrzeby zeby ktos inny to zrobil, bo to nie zmienia faktu, ze zycie zostanie przerwane. Rozumiem az za dobrze, ze te dwa musza odejsc, zeby mogly zyc inne. Chodzi o sukę, o jej walkę o nie. Dostala dzieci i spokojnie siedziala z nimi caly dzien. Bez nich szalala. Wiem, ze raczej nic jej nie bedzie, ale nam serce sie kraje. Napisalam wyraznie, ze bez Waszej zgody nie podejme decyzji sama. Szanuje i jestem wdzieczna za kazdą pomoc. Pewnie jakbym sie z tym przespala, to doszlabym do takich samych wnioskow. Emocje, choc juz nie takie jak kiedys wziely gorę. Suka juz z powrotem w aucie, w klatce, przyszykowana na jazdę z powrotem, bo ja nie podejmuje sie trzymac jej w tej klatce do zakonczenia laktacji. Szczeniaki beda uspione, a suke moze wet zgodzi sie przetrzymac. Wszystko wyjasni sie jutro. Uwazam, ze tak bedzie najlepiej, choc co czuje, to inna sprawa. Prosze sie nie martwic, nauczylam sie byc pokorna. Dobranoc kochani, wszystko bedzie dobrze.[/QUOTE] Dziękuję- jesteś kochana i mądra.