basia123
Members-
Posts
14 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by basia123
-
Owszem, widać tu trochę przesady. Powiedziałabym, że nawet więcej niż trochę. Ale bynajmniej nie po stronie p. Ani.
-
Ja tylko jeszcze dodam, że coraz więcej osób z Rzeszowa jeździ po psy do Mielca i Orzechowiec...
-
Już tłumaczę, w czym rzecz. Po pierwsze, ucinanie ucha w obrębie ok. 3 mm małżowiny, u kotów tzw. "nieadopcyjnych" lub wycinanie na boku ucha trójkątnego oznaczenia - w porządku. U nas jednak było to obcinanie znacznie większej partii ucha - i to u wszystkich kotów, także tych rokujących nadzieję, że po krótkim pobycie w domu tymczasowym - uda im się znaleźć opiekunów. W rezultacie - ja np. za sterylki moich tymczasek płaciłam z własnej kieszeni, bo nie chciałam wylądować z tłumem kocic o obciętych uszach, których nikt nie zechce bo są widocznie oszpecone, a wysłanie ich z powrotem na bruk nie wchodziło w grę. Obecnie każdy sterylizowany na koszt miasta kot będzie miał tatuaż w prawym uchu.
-
[quote name='wtatara']ja napisałam juz wczesniej że chce uszanowac decyzję P. kierownik Dzisiaj ma zadzwonic P. Ania jaka podjeła decyzję , jednak nie wierze ze sie zdecyduje Ona tak bardzo pilnuje teo cukru, posiłków- diety Martwi sie o obiad, proponowałam jej obiad gdzieś po drodze ale nie. Ona musi miec obiad w którym wie co dokładniejest[/QUOTE] Chciałam wysłać do Ciebie PW, ale niestety masz przepełnioną skrzynkę! Zastanów się jeszcze, proszę. Gdyby chodziło o decyzję dotyczącą życia osobistego p. kierownik - pełne zrozumienie. Ale w tym przypadku tak przecież nie jest.
-
[quote name='Chikinchan']Jedyne, co możesz zrobić pisząc takiego maila, to zaszkodzić zwierzętom!! Coś takiego, to jak naplucie w twarz komuś, kto temu schronisku i jego podopiecznym oddał całe serce! Najprościej jest osądzić znając tylko kilka faktów i to powierzchownie, tak?[/QUOTE] Dla mnie, szkodzenie zwierzętom, to odbieranie im szansy na dom! Szczególnie z absurdalnych powodów. Każdy wie, że schronisko NIGDY nie jest domem. I gdzie tu jest osądzanie? Plucie w twarz? Ja natomiast w Twoim poście widzę grubą nadinterpretację, by nie rzec demagogię. Co dziwi... [quote name='Chikinchan']Pani kierownik może i jest stanowcza, ale ma ku temu powody. [/QUOTE] Ja nie zamierzam wypowiadać się na temat osobowości pani kierownik, bo nie tego dotyczy sprawa i nie czuję się powołana by oceniać jej postawy. Chodzi, podkreślam, o dobro zwierząt. [quote name='Chikinchan']To schronisko jest jednym z najlepszych w Polsce i o zwierzaki dba się tam najlepiej jak można. Wiem, bo byłam tam nie raz, mam dwa psy z Kundelka i jestem wirtualnym opiekunem jednego.[/QUOTE] A dostajesz jego zdjęcia i rozliczenie, na co przeznaczane są pieniądze, które wysyłasz? [quote name='Chikinchan']Zastanów się, czy chcesz kopać dołki pod kimś, kto tak wiele dobrego robi dla zwierząt, skarżąc się na Kundelka urzędnikom, którzy dobro tych zwierząt mają delikatnie mówiąc w nosie?? W jednym masz rację- ucierpią zwierzęta, ale to TY przyłożysz do tego rękę. Smutne..............[/QUOTE] A to już bzdura i szantaż emocjonalny - nieładnie. Niecały rok temu, ci bezduszni urzędnicy otrzymali skargę, na "najlepsze w Polsce schronisko", ponieważ odmówiło ono w środku zimy przyjazdu po zamarzającą na środku osiedla malutką suczkę. Było wielu świadków, złożyli podpisy, dołączyli zdjęcia. Wstrętni ludzie, tak ohydnie napluli w twarz pani kierownik! Już nie mówiąc o tym, że owi wstrętni biurokraci, mający twoim zdaniem gdzieś dobro zwierząt zobowiązali się na piśmie do ukrócenia procederu obcinania połowy ucha sterylizowanym na koszt miasta kotom. Zbyt łatwo dzielisz ludzi na złych i dobrych, zbyt mocno ufasz pozorom. I to dopiero jest smutne. Bo sprzyja nieprawidłowościom i wypaczeniom, przez które cierpią zwierzęta. Tak jak Groszek!
-
Ja uważam, że tę sytuację warto by opisać w mailu do Wydzialu Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Rzeszowa - de facto właściciela schroniska. Chodzi o dobro zwierząt. Pani kierownik skarży się w lokalnych mediach na przepełnienie schroniska (w podtekście na władze miasta, że nie dają wystarczająco dużo pieniędzy na jego rozbudowę), a tymczasem ona sama blokuje adopcje zwierząt, z wydumanych i absurdalnych powodów. Wypadałoby, żeby władze miasta poznały te praktyki, zanim w schronisku zacznie się dziać coś jeszcze gorszego. ZAWSZE w takich sytuacjach cierpią przede wszystkimi zwierzęta! Adres: [EMAIL="gk@erzeszow.pl"]gk@erzeszow.pl[/EMAIL] Maile traktują bardzo poważnie, na równi z pismami urzędowymi.
-
Nie zdecydowałam się jednak na wózek, sunia biega na szaliku. Ostatnio coraz częściej staje na łapki, porusza nimi, nie wlecze już ich bezwładnie za sobą, tylko podkurcza i próbuje wspierać się na nich. Nie tracę nadziei, że może kiedyś... choć minęły już 2 lata. Życzę powodzenia dla kotka!
-
Przeczytałam to i mnie roztrzęsło:cool3: Na początku - ogromnie współczuję właścicielom suni - trafiły na nieodpowiedzialnego człowieka, który w żadnym wypadku nie powinien nawet zbliżać się do zwierząt. Przepraszam za mocne słowa (cisną mi się pod palce dużo gorsze, ale się powstrzymam). Moja suczka - mieszaniec pekińczyka, też 3-letnia ma od połowy sierpnia bezwładne łapki. Właśnie z powodu uszkodzenia rdzenia kręgowego przez wypadnięty dysk. A niewykluczone, że pękły dwa kręgi - taka jest opinia fizjoterapeuty, który obecnie pomaga mi rehabilitować sunię - z opinią tą zgodził się weterynarz. Suczka miała operację - laminectomię. Na czym ona polega można poczytac tu: [URL]http://www.vetserwis.pl/dyskopatia.html[/URL] Niestety, operacja nie przyniosła oczekiwanych skutków. Wiem też, że w takich przypadkach niektórzy lekarze stosują solcoseryl domięśniowo. To lek wspomagający gojenie rdzenia. Moja suka wzięła serię solcoserylu, brała też Nivalin, traumeel, discus, teraz bierze zastrzyki strychniny. Generalnie - OPERACJA MA SENS W CIĄGU PIERWSZYCH 9 GODZIN OD KONTUZJI. Piszę dużymi literami, bo weterynarz wyjaśnił mi, że to złota zasada. Poza tym zabieg ten wymaga doświadczenia i sprzętu. Nie powinien być wykonywany w małej lecznicy, przez weterynarza bez specjalizacji neurologicznej. Najczęściej stosuje się leczenie zachowawcze - też jest o nim mowa w linku, który podaję. Moja suka, pomimo niewładnych łap i konieczności pomagania jej przy czynnościach fizjologicznych (głównie chodzi o wyciskanie moczu, co nie jest szczególnie skomplikowane, kupkę robi bez problemu sama, na spacerze - wyprowadzana na szaliku przeciągniętym pod brzuchem) - jest szczęśliwym, radosnym psem. Jak tylko pozwoli mi na to stan finansów - kupię jej wózek, by ułatwić spacery. Stale podaję jej witaminy i preparaty przeciwdziałające zanikom mięśniowym, masuję. Udało mi się znaleźć człowieka o złotym sercu, który pomaga mi w jej rehabilitacji. Sunia bawi się, je, wychodzi na zewnątrz, kontaktuje się z innymi psami, śmiga po całym mieszkaniu - próbuje poruszać łapkami, czasem udaje jej się stanąć przy misce. Powolutku, ale robi postępy. Serce mi stanęło, jak przeczytałam, z jaką łatwością weterynarz zadecydował o eutanazji młodej suczki. W wieku mojej Kropeczki. Dla mnie to niewyobrażalne. Jestem głęboko wstrząśnięta i zaszokowana. Zrobiono Wam potworną krzywdę, nie wspomnę już o biednej psinie, którą - nie waham się użyć tego słowa - zamordowano. To jakiś koszmar.:placz:
-
Ojej, to masz psinę po przejściach! Moja suczka jest malutką pieszczoszką, zawsze bardzo o nią dbałam i jej nagła choroba, a potem niepełnosprawność była strasznym szokiem. Niestety, okazało się, że pomimo młodego wieku ma zwapniały kręgosłup jak stare zwierzę (wada genetyczna) - dlatego zależy mi na możliwie najbardziej komfortowym wózku, bo boję się, żeby niefortunnie dobranym nie pogorszyć jej stanu - żeby nie obciążać kręgosłupa, bo kręgi mogą polecieć w innym miejscu. :-( Rozważam też zamówienie wózka tej firmy: [URL]http://www.doggon-uk.com/products.html[/URL] chodzi mi o ten ze zdjęcia wheel chairs, jego parametry są chyba najbardziej odpowiednie. Firma ma też oddział w Niemczech i jeżeli bym zamawiała - to tam. Tylko te ceny - na poziomie europejskim, a moim zarobkom bliżej do Burkina Faso:evil_lol: Ale już i tak wydałam krocie na operację i rehabilitację, więc jak będzie trzeba to i z wózkiem sobie poradzę. Nie chciałabym tylko niepotrzebnie przepłacić, gdyby podobny wózek udałoby się wykonać w Polsce, po niższej cenie.
-
Dzięki za odpowiedź :-) Na razie się jeszcze nie zdecydowałam, rozmawiałam z dwoma producentami - panem Firlejem i panem Bartosińskim. Oglądam też wózki na stronie doggon.com. Pan Firlej proponuje mi wózek takiego typu [URL]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/15243092f64445fb.html[/URL] Mam jednak mieszane uczucia, bo 1,5 kg dla 4-kilogramowej psiny, to prawie 1/2 wagi, to tak, jakbym ja musiała na spacerze ciągnąć prawie 30- kilogramowy ciężar.:-( Poza tym z moją sunią jest tak, że ona ma czucie w tylnych łapach i jest w stanie poruszać nimi, pełzając podkurcza je, próbuje się nimi odbijać - nie jest tylko w stanie się dźwignąć, o chodzeniu nie ma mowy. Wolałabym wózek taki, w którym tylne łapy psa mogą częściowo dotykać podłoża. Gdy prowadzę ją na szaliku, umie ona tak stawiać tylne łapy, bo ich nie obcierać (wcześniej to się zdarzało). A czy Ty też masz niepełnosprawnego pieska?
-
Zmuszona jestem kupić mojej suczce wózek inwalidzki. Chciałabym dowiedzieć się, czy waga 1,5 kg dla psiczki ważącej 4 kg - to nie jest za dużo? Czytałam też gdzieś, że taki wózek powinien być wyposażony w amortyzatory, w przeciwnym razie pies może w nim sobie zrobić krzywdę. Czy ktoś mógłby udzielić mi wyjaśnień?
-
Wielką pomyłką jest utożamianie Straży dla Zwierząt z brytyjskim RSPC. Żeby dostać się do RSPC trzeba przejść testy, równie rygorystyczne jak przy wstępowaniu do policji, albo nawet cięższe. A to dopiero początek, później są szkolenia. To nie jest tak, że sobie przychodzi człowiek z ulicy, mówi że chce ratować zwierzęta - i już z marszu zostaje strażnikiem. Ogromny falstart dla Straży - co tu dużo mówić. Mnóstwo zadęcia, bicia piany, nagłaśniania gdzie popadnie - a jak przychodzi do konkretnego działania - porażka. I tylko żal, że jak zwykle cierpią na tym ci bezbronni, bezradni, zdani na ludzką łaskę i niełaskę.