Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. No ja znam CAO w bloku i jest to pies naprawdę szczęśliwy ;) Nie wiem, jak to zaklasyfikować, wczoraj spotkałysmy na spacerze faceta z sunią cavalierką. Sunia ładna, chociaż spasiona... Najpiew uciekał przed naszym stadem (byłam z Renią w cztery psy), wiec odwołałyśmy "z góry" kurduple, potem się okazało, że miał obawy jak psy zareagują. Ok, psy się kulturalnie przywitały, Żubi próbował sie pobawić z koleżanką. Pan ogólnie miły, ale powaliło mnie to co powiedział "bo to wiecie, pies córki i kazała mi raz dziennie z nim wychodzić, ale widzę, ze sunia rano też musi wyjść na siusiu...."
  2. Zalezy od wielkości, ale ok 400-450 zł. Może niewiele więcej. ....co do kupna używanego to zależy od konstrukcji, np taki jak ma Kra mozna w duzym stopniu "doregulować" na psa. Więc jesli pies podobnej wilkosci i budowy, to jak najbardziej- idealnie byłoby zrobić przymiarkę, zeby nie kupic czegoś nieuzytecznego- psu musi być naprawdę wygodnie.
  3. Kra, czyli Kraksa ;) owszem, moje toto..... poza lodówką radzi sobie z szufladami, szafkami, haczykami, klamkami, umie odkręcić słoik, przegryźć puszkę, ewentualnie wyrwać drzwiczki z zawiasów, a co? ;)
  4. ...a w statucie byłoby również kastrowanie niektórych idiotów, żeby się głupota nie mnożyła ;)
  5. Mopy bezbłędne Dla tych którzy jeszcze nie znają Kry: [video=youtube;UFt8E5nHX_Y]http://www.youtube.com/watch?v=UFt8E5nHX_Y&feature=player_embedded[/video]
  6. No bez przesady, akurat ten pies to nie jest jakiś gigantyczny, śmiertelnie niebeszpieczny potwór. Zakładając że znajdzie się dla niego odpowiedzialny dom, to nie wydaje mi się żeby stanowił takie chodzące potworne niebezpieczeństwo ..... Są po coś wymyślone smycze i kagańce. Problemem (poza zasadniczym, czyli CZEMU pies gryzie) jest właściwy dom i niestety to jest podstwowa przyczyna eutanazji psów "trudnych", czyli brak takich chętnych ludzi, którym można by powierzyć psa z problemem.
  7. Piku tak robi, czasem iska mnie, czasem Mańka lub Żubra, rzadziej Krę, lub któregos kota. Żubr sporadycznie iska Mańka, częściej Pi. Zdecydowanie jest to do zaobserwowania jedynie między osobnikami pozostajacycymi w przyjaznych stosunkach. W razie pyań, mój mail [EMAIL="myszor-x@tlen.pl"]myszor-x@tlen.pl[/EMAIL]
  8. [quote name='dog193']Nigdzie nie pisałam o psach starych - pisałam o agresywnych. Czy psy agresywne nie kwalifikują się [B]zupełnie[/B] do uśpienia? Ja wcale nie uważam, że TRZEBA i myślę, że sytuacja ogólna też ma tu sporo do gadania, bo gdyby psów w Polsce było MAŁO, to chętnie pomogłabym w ratowaniu tych nieadopcyjnych. Cóż Ulv, nie dogadamy się w tej kwestii, nie przekonasz mnie i już ;)[/QUOTE] Oczywiscie że się kwalifikują, ale właśnie po rzetelnej ocenie (abstrahuję tutaj od podanego wątku, piszę ogólnie), bo ocenę schroniskową bardzo często można o kant tyłka roztłuc ;)
  9. SBD, coś nic nie widać ;) [IMG]http://cdn.pozytywna.com/thumbnail/a1/69/a169b05f40bb49d31aa6c49104e15cc8.jpg[/IMG]
  10. Myślę, że można a nawet trzeba, i sytuacja ogólna nie ma tu nic do rzeczy. Bo inaczej mamy do czynienia z dwiema skrajnościami- utrzymywaniem przy zyciu psów, które nie powinny żyć (bo np stanowią realne zagrożenie, ale też- bo ich życie jest cierpieniem), oraz z pochopnym uśmiercaniem psów, które sie do uśmiercenia zupełnie nie kwalifikują. A skoro wogóle są chętni, żeby temu psu pomóc..... ;) ...to tak jak z psami sparaliżowanymi- o ile w schronisku rozumiem, że nie tak naprawdę miejsca na opiekę nad takimi psiakami, o tyle, skoro ktos chce takim psem się zająć, a ktoś inny chce wpłacać na to kasę, to czemu odmawiać mu prawa do życia. Poza tym zawsze mam ochotę zadać pytanie- proszę konkretnie wycenić wartość psiego zycia. Tzn ile mamy prawo wydać na pojedynczego psa. 100 zł, 1000zł? I jaki jest wiek, który wg Was kwalifikuje psa do tego, żeby go było warto ratować. Rok, dwa, pięć lat? Zaginiona.sara, wpisz sobie w sygnaturze, że nie chcesz otrzymywać zaproszeń na bazarki i tyle. Ja tam nie widze w tym nic złego, że ktoś mnie zaprosi- nawet jeśli akurat i tak nie mam jak robić zakupów. A pokasowania niepotrzebnych wiadomości nie uważam za potwornie wielki wysiłek......
  11. [quote name='dog193']A to psa boli tylko jak się go dotyka? Żadnych innych objawów? Nie znam takiej choroby, która objawia się tylko i wyłącznie bólem (i ból od razu łączy się z agresją na dodatek) przy dotknięciu przez człowieka. Jeśli ktoś ma ochotę wyciągać agresywne psy i płacić krocie za ich hotelik - proszę bardzo. Niech sobie płacą, ich kasa, ich sprawa. Ja tego nie popieram i nigdy ręki do tego nie przyłożę - mogę? :)[/QUOTE] Zdarza się. Pamiętaj, ze pies ma w instynkcie zakodowane "ukrywanie" bólu i wszelkich dolegliwości. Szczególnie w warunkch stresu, a jeszcze bardziej w grupie takiej jak w schronisku. Bo instynkt podpowiada mu, ze okazujac słabość jest pierwszy do wyeliminowania. I może dojść do tego, że pies pozornie nie pokazuje po sobie dolegliwości, ale już dotyk człowieka, czy innego psa jest dla niego nie do zniesienia. Pies wie, że może zaboleć, więc się broni na wszelki wypadek. Pikulca znasz ;) a przecież właśnie Pi jak ją zabrałam, wykazywała szczególną agresję przy dotykaniu głowy- i to własnie naprowadziło nas na ślad rzeczywistego problemu (że Pi jest poza tym niezupełnie normalna to inna bajka). Nie piszczała wcale, jadła noramlnie, a problemy z poruszaniem były zwalane wyłącznie na kolana. Pies z linka właśnie szczególnie zasługuje na porządną konsultację behawiorystyczną, chociażby po to, żeby móc ze spokojem podjąć decyzje o eutanazji, jeśli problem okaże się nie do opanowania. Żeby taki pies nie tułał się po kolejnych domach i schronach i żeby nie narażać kolejnych ludzi. Albo jeśli to możliwe, zeby miał nareszcie szanse na normalne zycie. A wracając do oceny "schroniskowej"- moja Lena ['] do schronu była przyjmowana na dwóch pętlach (!!!!) jako bardzo agresywny pies. Jasne. Przerażona staruszeczka, która nawet znienacka wystraszone najgorsze co potrafiła zrobic, to paść na ziemię i kłapnąc ostrzegawczo tak delikatnie, że się tego nie czuło. Pies, któremu wszystko można było zrobic bez kagańca, włącznie z oczyszczaniem cieknącego guza nowotworowego.....
  12. [quote name='dog193'] Magda, tylko kasa na hotelik z behawiorystą nie jest zbierana dla psów, które gryzą z bólu, tak mi się wydaje... Dla mnie to jest oczywiste, że każdego nowego psa trzeba przebadać (jeśli na dotyk reaguje agresją to tym bardziej), tak samo jak psy, które były idealne, a nagle zaczęły być agresywne. Sprawa, o której mówię, tzn zaproszenie na wątek, które dostałam dotyczyło psa gryzącego bez powodu i bez ostrzeżenia - wyraźnie było to napisane w wątku.[/QUOTE] A skąd wiesz, ze on właśnie nie gryzie z bólu? I jaka jest przyczyna gryzienia? Nawet w naszym schronie, mimo zupełnie niezłego zaplecza nikt się nie będzie bawił w doszukiwanie się ukrytych schorzeń u psa. U weta ląduje, jak ma chorą skórę, wymiotuje, kuleje, ma widoczną ranę itp. Po to wyciąga sie psy ze schronu, żeby móc je zdiagnozować i ewentualnie leczyć/uśpić.
  13. A czemu zaraz te psy "normalne" mają ginąć? No, na litość, dogomaniacy to nie wszystko, jednak adopcji schroniskowych jest więcej. I właśnie bez sensu jest wyciąganie zdrowego, normalnego, ładnego psa ze schroniska niepatologicznego. Bo ten pies i tak znajdzie dom, a zabiera kasę i miejsce w DT naprawdę potrzebującycym. Wyjatkiem są- schroniska mordownie, gdzie każdemu psu grozi śmierć, oraz wyciąganie suk w typie rasy, jesli schronisko nie kastruje. Pomagać trzeba z głową. Czasem naprawdę wystarczy zrobić psu trochę ogłoszeń lokalnych, a nie od razu wyciagać ze schroniska "bo tak smutno patrzy".
  14. Problem w tym, że czasem pies który w schronie jest aniołem, w DS pokazuje zupełnie inne zachowania- druga strona medalu o nazwie stres schroniskowy. No i własnie to co już opisałam- ZDROWIE- znam przypadek psa, który miał opinię agresora, a to nie była agresja, tylko koszmarny ból - pies rozpaczliwie bronił się przed dotykiem, który sprawiał mu cierpienie.
  15. Eejjj, trzeba było wołać kto zacz..... Zejście z Jawornika to było cos prześlicznego, za Krą dwa razy zjeżdżałam na tyłku ;) Nasza relacja wyglada tak: Trasa jak zwykle w górach- sama w sobie wymagająca i niełatwa, a pogoda postanowiła nam "urozmaicić" przeżycia :cool3: Na starcie lekko mżyło..... pół godziny później już nie lekko i nie mżyło. Lało, siąpiło, mżyło, kropiło i wiało- na zmianę, a potem wogóle trzeba było wejść w chmury. Oczywiście (a w nocy tez solidnie lało) szlaki zmieniły się w potoki błota, bajorka, rozlewiska i miejscami ślizgawki. Na pierwszy odcinek Paweł wyznaczył nam podejście na Jawornik, trasą nieco dłuższą, ale znacznie przyjemniejszą niż w zeszłym roku. Na Jaworniku Kra zrobiła mi scenę "ja chcę na wieżę, ja chcę na wieżę!!!!!!"" Zejscie z Jawornika było hmmmmm.... interesujące. Tzn to wogóle nie powinno sie nazywac zejsciem, bo upiornie stromy szlak zmienił się w krętą, błotną rynnę wysadzaną kamieniami. Kra oczywiście uznała to za przednią zabawę i z kwikiem szczęścia ruszyła pełną parą w dół, a ja usiłowałam się nie dac zabić, łapiac się mijanych drzewek, choinek i głazów "na Tarzana".. Z połowicznym sukcesem, bo dwa razy zjeżdżałam na tyłku....... Żubr biegł dzielnie, aczkolwiek z miną "kurde, kurde, a mówili, że będzie torebeczka, poduszeczka i noszenie na rączkach, a nie ciągle jakieś wściekłe góry!!!!" Potem był bardzo przyjemny odcinek, z malowniczymi widokami- mostki, dróżki, konie na łące etc. Aż do punktu żywieniowego było NAPRAWDĘ super, Żubi się rozpogodził (nie da się ukryć, że humor poprawiał mu wiosenny kubraczek, który w natchnieniu w ostatniej chwili zabrałam z domu, a dzięki któremu nie marzł i nie mókł). W "stołówce" dopadliśmy swoich porcji- tzn ja banana, a psy ciastek, podzieliliśmy się sprawiedliwie konserwą i popędziliśmy dalej. Było zupełnie miło, aż droga zaczęła iść ostro pod górę, po świeżo wysypanym kamieniach. W dodatku przeprowadzano wycinę i drzew i.... znikły wszystkie oznaczenia szlaków :mad: więc WSZYSCY usiłowali iść na wyczucie z bardzo, bardzo róznym skutkiem- przez nastepna godzinę co rusz natykaliśmy się na innych zawodników, w irytacji i rozpaczy usiłujących odnaleźć własciwy kierunek, nie mówiac o kolejnym punkcie :diabloti: W sumie nie wiem jak ale dość szybko wylazłam na właściwy obiekt (no dobra założenie było proste- znaleźć granicę, a potem iść do góry). A potem było w dół, w dół i jeszcze raz w dół. Ślisko, mokro i pędem po kamulcach i błocku. Przy szóstym, ostatnim punkcie spora grupa zawodników szukała perforatora, który jak się okazało był 200 m dalej, tak jak i sam punkt (nikt nam nie powiedział, że tablic z identycznym napisem jest kilka). I niestety tu Żubi się zbuntował i powiedział, ze nie idzie dalej. Nie ze zmęczenia zresztą, jak się okazało, tylko zerwał sobie wilczego pazura...... No i żeby było zupełnie zabawnie, to na ostatnium, króciutkim odcinku udało mi się nareszcie zgubić, w efekcie byłam z pół godziny później, eeech..... .......a na mecie Żubr zapomniał o pazurku i zajął się zaczepianiem co bardziej atrakcyjnych suczek :diabloti: oraz razem z Krą- sępieniem. Kra paskuda ewidentnie nabrała kondycji i prawie całą trasę mnie ciągnęła. ------------------------------------- Wybierasz się do Przesieki?
  16. [quote name='dog193']Jasne, dajmy szansę agresywnym psom, które mogą zrobić człowiekowi krzywdę - a kto da szansę tym tysiącom psów, które są w pełni adopcyjne, nieagresywne, grzeczne, przytulaśne? Nikt, zgniją w schronisku, bo przecież lepiej na siłę ratować psa agresywnego :) Te 'normalne' są zbyt nudne dla dogo-cioteczek, które wolą być TYMI-KTÓRE-URATOWAŁY-BIEDNEGO-AGRESYWNEGO-PSA-OD-UŚPIENIA. Nigdy nie zrozumiem takiej mentalności.[/QUOTE] A ja rozumiem, bo..... g... wierzę w oceny schroniskowe. Po pierwsze, schronisko to jest miejsce dla wielu psów skrajnie stresujące i wyzwalające zachowania zupełnie nietypowe dla danego zwierzęcia. Po drugie, wiekszość pracowników schronisk ma takie pojęcie o psychologii psa jak ja o chemii molekularnej. Po trzecie, bardzo często pies trafia do schronu z łatką "ugryzł, niszczy, ucieka", bo ludzie chca usprawiedliwić sowje pozbycie się zwierzęcia. Po czwarte nawet jeśli ugryzł, to przyczyn ugryzienia może byc wiele- od działania człowieka (a myślicie ze mało pielęgniarzy w schronach potrafi psu sprzedać ot tak kopa?) aż do dolegliwości fizycznej, niewidocznej na pierwszy rzut oka, a np sprawiającej psu ból...... O tym, że pies jest/nie jest agresywny to można mówić po pobycie psa w DT/hoteliku/u szkoleniowca i porządnej ocenie behawioralnej, popartej badaniami fizycznymi, majacymi na celu wykuczenie fizycznej przyczyny agresji. Przy czym- tak, uważam, że zwierzę agresywne, nierokujące powinno zostać uśmiercone (no chyba, że jakims cudem znajdzie się odpowiedzialny i doświadczony opiekun na reszte życia). Poza tym...... to nie jest tak, ze wolontariusze nie zajmują sie psami bezproblemowymi, tylko że po pierwsze takie psy zazwyczaj maja szanse na szybką adopcję bezpośrednio ze schronu, a ponadto zazwyczaj nie potrzebują pomocy dogo- wystarczą ogłoszenia lokalne.
  17. Gajos, a z czego wnioskujesz że pies nie rozumie ludzkiej mowy? :razz: Wg mnie to jeden z największych błędów logicznych w wiedzy nt psów, czyli założenie, ze rozumienie mowy musi obejmować całość jzyka. A czy my znamy WSZYSTKIE słowa z języków, których sie uczymy? NIE. Więcej, nie znamy nawet wszystkich słów w rodzimym jezyku (a jak pokazują niektóre wypowiedzi w internecie, spora część ludzi ma również problem z gramatyką, o ortografii nie mówiąc :diabloti:). Pies oczywiście jest w stanie się nauczyć mniejszego zasobu słów niż człowiek, jednak, skoro kojarzy "piłka" z piłką, "spacer" z wyjściem, a często także wiele innych słów- mozna powiedzieć, że w owym ograniczonym zakresie ZNA ludzi język. Co więcej, warto pamiętać, że pies nie uczy się tylko w wyniku tresury (czyli np komendy siad), ale także obserwując nas i kojarząc słowo wypowiadane w danej sytuacji, lub w odniesieniu do danego przedmiotu. Bardzo podobnie jak uczą się ludzkie dzieci. Niektóre psy- i tu na podstawie doświadczenie będę się upierać, że są to psy inteligentne, ale takie, do których się właśnie dużo mówi- potrafią wręcz skojarzyć kilka słów połączonych w zdaniu, nawet jeśli wcześniej nie zetknęły się z takim połączeniem. Poza tym sama tonacja głosu jest dla psa ogromną wskazówką jak zachować sie w danej sytuacji - jak opisała to evel. I jeszcze jedno, poza niektórymi rasami "cichymi" u psów również występuje bardzo złożona wokalizacja, nie tylko szczekanie, warczenie i piski, ale cała gama innych odgłosów, oraz ich wariantów, i nie ma co bagatelizować dźwięków, jako sposobu porozumiewania się tych zwierząt. ----------------------------------- xxxx52 wracając do zawału- wielu wetów upraszcza sobie tłumaczenie właścicielom psów nazywajac zawałem inne rodzaje "ataku serca". Zawał to konkretne zjawisko medyczne- obumarcie tkanek w obszarze danego narządu na skutek niedokrwienia, lub przekrwienia, wywołanego zatrzymaniem przepływu krwi. Ponieważ u psów nie dochodzi do zamknięcia światła naczyń krwionośnych blaszką miażdżycową, zawał jest bardzo rzadkim zjawiskiem- owszem, zdarza się, najczęściej wywołany przedostaniem się do krwiobiegu czegoś, czego tam być nie powinno, np po urazie, niekiedy zawał serca u psa może być spowodowany nowotworem itd. Oczywiscie może też dojść do zawału innego narządu. Post mortem jedynym pewnym sposobem stwierdzenia zawału jest sekcja zwłok.
  18. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za wsparcie Leny i za pomoc w pokryciu kosztów..... :Rose:
  19. Piesiasta jest juz baaardzo chudziutka (ma kłopoty z przyswajaniem jedzenia), łysiutka, zostały jej tak ze trzy zęby na krzyż, ma czasem problemy ze skórą, łapki coraz krzywsze.... ale jednocześnie ma świetny apetyt (potrafi nawet coś ukraść z talerza :evil_lol: ), w związku z czym trzeba jej pilnować, bo nie wszystko może jeść; biega sobie szybciutko, wodobrzusze póki co nie wróciło i mała ma się całkiem fajnie. Tylko zmarzlak z niej coraz większy i ciagle trzeba ją ubierać w koszulki i sweterki :evil_lol:
  20. Kocur. Poza tym jednym dziwactwem był zupełnie normalnym, pogodnym zwierzakiem. Osobiscie uważam, że dopóki zwierzak nie wpada w obsesję, to na drobne "dziwactwa", rytuały, czy jak to nazwać powinno się pozwalać. Taki wentyl bezpieczeństwa- podobnie jak ludzie, zwierzęta wypracowują sobie zachowania pomagające im np w sytuacjach stresowych, lub "układające" życie. My też mamy masę takich nawyków, a często nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy- i dopóki nie zaczyna to być uciążliwe, nie jest traktowane w kategoriach odchyleń.
  21. Jaki fajny, usmiechnięty mimo wszystko psiak.....
  22. Jeżeli to jednak jest efekt "z dzieciństwa", - zazwyczaj skutek zzbyt wczesnego oderweania od matki, to faktycznie moze się utrzymywać przez wiele lat, chociaz dość często z czasem się osłabia, niekiedy az do zupełnego wygaśnięcia. D.A.P. to bardzo dobry pomysł. I.... ja bym tak drastycznie nie zabraniała psu podobnego zachowania, bo najwyraźniej jest to dla niego sposób na wyciszenie się, być może rozładowanie napięcia. Raczej na spokojnie próbowałabym go uczyć wyciszania. Można też spróbować go powoli przestawić na inne zachowanie= np na żucie gryzaka (żucie też jest dla psa uspokajające). Stanowcze przerywanie, zabranianie może skutkować albo zwiększonym napięciem, stresem, albo pies znajdzie sobie inną formę "samouspokojenia", być może mniej przez Was akceptowalną. Pies jest u Was dopiero od stycznia, może potrzebować więcej czasu na uzyskanie pełnego poczucia bezpieczeństwa. Notabene moja Pi bardzo długo miała zwyczaj przed snem wylizywać moje ręce, czasem przedmioty, widać było, że ją to uspokaja. Teraz zdarza się to juz tylko sporadycznie, albo wcale. Z kotami które bardzo długo utrzymywały odruch ssania faktycznie spotkałam sie kilkakrotnie, włącznie z kotem, który ssał własny sutek. Zawsze były to koty zbyt wczesnie oddzielone od matki.
  23. Sterylizować mozna by za kasę ze skarpety sterylkowej, deklarowicze dostaja zwrot 100%, reszta - 50%. Przepraszam wszystkich, do których się nie odezwałam, złapałam jakieś choróbsko i zdycham.......... mam nadzieję, że się szybko pozbieram, ech.
  24. Zwinięta z fejsa fotka: [img]http://a3.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/306242_468322943193246_100000466325550_1766116_1248213837_n.jpg[/img] To my na mecie w Wagańcu :) Mamy pierwsze miejsce z czasem 3:54 na 30 km :)
×
×
  • Create New...