Witaj :) My już jesteśmy po pierwszym zdjęciu kontrolnym, na którym wyszło że przeszczepy się pięknie ukostniły. I Tania z każdym dniem coraz ladniej chodzi i siada. A jeśli chodzi o daroplastykę to: Psa odebraliśmy po 5 godzinach z kliniki, stał na wszystkich czterech kończynach! Pierwszy tydzień to właściwie sama tylko leżała, wyjście tylko na siku i kupę, bez łażenia. U mnie nie ma schodów więc odpadł mi problem noszenia jej. Bardzo dzielnie znosiła ból, zresztą dostałyśmy całe mnóstwo środków p/bólowych. Kolejne dwa tygodnie to była walka z psem o to żeby tylko leżał, bo była coraz zdrowsza i coraz bardziej żywiołowa i ruchliwa. Zbudowaliśmy jej zasieki, czasem niestety była przypinana do łóżka smyczą żeby jej nie nosiło. Chodzi o to żeby psa upilnować żeby jak najwięcej leżała. Wstała już w dniu zabiegu wieczorem bo musiała wyjśc na kupę. Ostatni tydzień to my daliśmy za wygraną i pozwoliliśmy jej poruszać się po mieszkaniu w miarę spokojnie. Ogólnie nie ma się czego bać. Ja byłam taka zestresowana, że płakałam itp ale nie taki straszny diabeł jak go malują. Trzy razy dziennie na siku i kupę bez łażenia, po ddwóch tygodniach dostała pozwolenie na 10-min spacerki, oczywiście na smyczy. Teraz może już łazić po domu i na spacerek na smyczy na 30 minut. Ważne jest żeby nie bylo gwałtownych zrywów i skakania. Ale Tania po 1,5 tyg od zabiegu przeskoczyła nam zbudowane zasieki, ale na szczęście nic się nie stało. Przepraszam, że tak bez ładu i składu, ale jestem po wieczorze panieńskim i jeszcze nie ogarniam do końca. I jeśli masz jeszcze jakieś pytanka to pisz! :) Pozdrowionka dla Ciebie i Goldenka :)