Spieszę z wieściami z DT. Udało się nam poznać całą jej historię, niestety bardzo ponurą :( Pan od Miki wcale nie zachorował Agata, jej tymczasowa opiekunka, znała ją od szczeniaka. Mika była prezentem, dla brata byłego chłopaka Agaty. Prezent niestety okazał się nie trafiony :( Po początkowej radości, zaczęła przeszkadzać stała się zbędna, niechciana, przepędzana z jednego kąta do drugiego, "komenda" którą znana najlepiej to "spier...", to tylko świadczy o tym ile warta była jej miłość do człowieka w poprzednim "domu" :( Nikt o nią nie dbał, nie czesał nie kąpał (prawdopodobnie po raz pierwszy została wykąpana przed oddaniem do schroniska), nie bawił się. Na spacery chodziła bez smyczy, a gdy nie chciała wejść do bloku po spacerze, zostawała sama na dworze przez pół dnie. Nie obchodziło ich to co mogło się z nią wtedy stać. Jedynym jej pocieszeniem w tym czasie była Agata, niestety rozstała się z chłopakiem i już jej nie odwiedzała. Gdy po pół roku przyjechała do nich to Mika ze szczęścia, że ją zobaczyła zasikała pół mieszkania... Podobno od dawna mówili, że chcą się jej pozbyć, ale nikt tego nie traktował na poważnie. Jednak wiedzieli, że jakby co Agata będzie mogła się nią zająć, a mimo to wybrał schronisko :( Mało tego gdy się z nim rozmawiało po tym jak ją oddał i padło pytanie co tam i Miki słychać, odpowiadał, że dobrze, ok itd...
Przypadek sprawił, że Agata zauważyła ją na stronie schroniska, z niedowierzaniem czytała jej opis, to nie ten sam pies, którego znała. Postanowiła działać i dwa dni później Mikusia była już u niej. Tak koszmar Miki się skończył, z niechcianego psa, przez koszmar schroniska, prosto do znanej jej osoby, która obdarzy ją miłością, zapewni spokój i poczucie bezpieczeństwa czego dotąd przez całe życie tak bardzo jej brakowało. Wystarczyło tylko to, że opuściła schronisko i już stała się psiakiem radosnym, kochającym pieszczoty. Na spacerach jest bardzo grzeczna, nie ciągnie na smyczy, a spuszczona ładnie się pilnuje, z psami też się dogaduje. Jednym słowem pies ideał, no może prawie ideał. Lata odrzucenia sprawiły, że jest trochę zazdrosna o uwagę człowieka. Gdy Tytka (sunia-rezydentka) podejdzie do niej gdy np siedzi na kolanach Mika delikatnie podnosi fafle, drobny problem jest też przy jedzeniu. Tytka je dużo wolniej niż Mika, więc gdy Mika skończy próbuje dobrać się do jej jedzenia, więc trzeba je izolować. Jednak to są na razie początki, i mam nadzieję że to się zmieni. Sunie zostały już same w domu i wszystko było w porządku więc bądźmy dobrej myśli. Jednak na chwilę obecną szukamy dla niej domu bez innych psów, żeby mogła być oczkiem w głowie całej rodziny, bo po tak ciężkim życiu jakie miała na prawdę na to zasługuje.
W piątek odwiedziłam Mikę w DT, nie spodziewałam się tego, że mała tak się ucieszy na mój widok ;)
W drugim poście jest aktualny opis Miki, proszę o podmianę i nową wizytówkę ;)
A tak się Mice żyje w DT:
Moje ulubione zdjęcie :wub:
Z Tytką ;)