Jump to content
Dogomania

Ollis

Members
  • Posts

    17
  • Joined

  • Last visited

Ollis's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Daga a to nie jest świerzb przez przypadek?
  2. Daga, też myślę,że nie ma co teraz szalec z witaminami na anemię. Odrobaczysz, odżywisz i anemia zniknie :). Trzymam za was kciuki cały czas, dzielna kobieta z ciebie :).
  3. Dobrze że dał się złapać. Faktycznie w ostatniej chwili, zimno jak pieron.
  4. Dziękuję :)
  5. Szczerze to coraz częściej zaczynam z sentymentem wspominac szkoleniowca który pomagał mi wiele, naprawdę wiele lat temu. Tak wiele, że wtedy o metodach pozytywnych nikt lub prawie nikt u nas nie słyszał. Może nie był pozytywny ale był skuteczny - psa, wydawałoby się, niereformowalnego, nauczyliśmy wspólnie spacerów bez szarpania, odwoływania, nie podnoszenia żarcia z ziemi, wszystkich podstawowych komend. Aż strach pytac ale znacie może kogoś takiego w Warszawie lub okolicach? Kogoś, kogo możecie polecic ze spokojnym sumieniem? Dodam, że szkolenie pozytywne mamy za sobą.
  6. Piłeczkę średnio, szarpanko bardzo z tym, że efekt mamy podobny do mięska - trudno zapanowac nad rozszarpanym psem. No i zabawa z drugim psem przebija wszystkie zabawy z człowiekiem.
  7. Czytałam to, dlatego wpadłam w wątek o kolczatkach.
  8. Żartowałam :)
  9. Hmmm, kuszące ;)
  10. Grey - wyprowadzam psa w szelkach i albo na długiej smyczy - nie flexi bo sobie z nią nie radzę, albo na lince 10m. Ma luz, naprawdę nie mam obsesji, że ma iśc przy nodze. Nie puszczam luzem bo nie zawsze wraca na wołanie niestety. Ale ruchu ma dużo, po prostu jest tak zafiksowany na inne psy że świata poza nimi nie widzi. Evel - CIASTKA, u mnie na szkoleniu zwane SMACZKAMI. Szlag by to trafił, wiem, że są psy, które za smaczki zrobią wszystko. Tylko że to nie mój. Też miałam taką piękną wizję, kiedyś, pozytywne szkolenie, pies wpatrzony w oczy, zielona łąka i radośnie biegniemy w dal ;). Ale jak to w życiu bywa nie sprawdziło się niestety. Poczytam, dziękuję. Cały czas pracujemy, metodami pozytywnymi, to nie jest tak, ze zastanawiam się nad kolczatką czy kantarem bo mi się nie chce z psem pracowac. Po prostu nie widzę praktycznie żadnych efektów tej pracy.
  11. Berek - dziękuję za konkretną odpowiedź. Natalie25 - Nie wymagam od swojego psa, zeby chodził cały czas przy nodze. To głupota. Metoda drzewka działa pod warunkiem, że nie widzi w oddali ruchomego obiektu. Ciastka nie działają w ogóle - to pies niejadek. Działa suszone lub surowe mięso ale pies tak się przy nim nakręca że w ogóle jest wtedy trudno nad nim zapanowac, skacze, próbuje wymusic, wręcz wyciągnąc z kieszeni przysmaki. Tez staram się byc czujna i wypatrywac 'zagrożeń' z daleka ale spacer powinien byc przyjemnościa dla obu stron, po długim spacerze wracam z rękami które ciągną mi się gdzieś przy kostkach. I ostatecznie nie chodzi o to, żebym unikała na spacerze z psem wszystkich i wszystkiego bo zwyczajnie w dużym mieście tak się nie da. Inna sprawa, że częściowo jest to zasługa wszystkich mądrych ludzi, którzy koniecznie ale to koniecznie musza pogłaskac pieska bo jest taki słodki. I nie działają tłumaczenia, że próbuję psa oduczyc skakania, że proszę o nie dotykanie, zaraza, każdy napotkany człowiek wyciaga ręce. Szczerze to mam zwyczajnie dośc. Do tego wszystkiego idzie zima, będzie ślisko, nie wyobrażam sobie wychodzenia na spacery dzisiejszym systemem. Bo to nie jest tak, że pies ciągnie stale, nie. Jak nie widzi nikogo idzie idealnie, szarpie jak zobaczy. Fajnie jak uda mi się zareagowac wczesniej, gorzej jak się zagapię i nie zauważę, gleba jak nic.
  12. To że razem doczytałam i rozumiem. Natomiast moja wizja nie przewiduje psa w kolczatce do końca życia. Mam konkretny problem do rozwiązania, było by fajnie, żeby pies pod wpływem kolczatki pojął o co biega a nie tylko bał się konkretnego bodźca. Czyli bodźca/kolczatki brak znaczy znowu hulaj dusza piekła nie ma.
  13. Ok, dzięki za konkretną informację. Wiem że to nie magiczny przyrząd, wydaje mi się również że ani kantar ani kolce nie są narzędziem 'pozytywnym'. Mam tylko nadzieję, że skutecznym, chociaż jak czytam że po zmianie na normalną obrożę pies wraca do starych nawyków to zaczynają mnie dopadać wątpliwości.
  14. No dobrze, przeczytałam wątek do strony bodajże 25 plus dwie strony ostatnie. Nadal nie wiem jak to jest z tymi kolcami - mój pies nie jest agresywny, wręcz odwrotnie, nadmiernie przyjacielski w stosunku do wszystkiego co się rusza, bardzo silny, ciągnie jak traktor Ursus. Przyznam, ze w desperacji zaczęłam się zastanawiac nad użyciem kantarka lub kolczatki właśnie - pozytywne szkolenie nie daje efektów a właściwie daje efekty na krótko - do następnego dostrzeżonego psa lub człowieka. Lepiej kantar czy kolczatkę? I błagam nie piszcie, że najlepiej obrożę lub szelki bo to wiem sama. I jeszcze jedno - jeśli kolczatkę to jaką, jak dobrac rozmiar, który będzie odpowiedni?
×
×
  • Create New...