U Fuzziego w bloku jest taki koleś z psem - jakimś mieszańcem wilczura i kaukaza - pies olbrzym. I ten kretyn ciągle psa puszcza luzem, mało tego - jeżdzi z nim windą bez smyczy i kagańca. Nie docierają do niego rzeczowe argumenty, bo uwaza że pies jest łagodny.
Uważam, że duże psy powinny być prowadzane na smyczy i nie obchodzi mnie, czy właściciel uważa go za niuńka czy nie. Ja zwyczajnie boję się wsiąść do windy z tym psem. Sama mam 2 wielkie psy biegające po ogrodzie, ale nie odważyłabym się iść z którymkolwiek z nich "luzem". Nie ważne, że są karne, ale a nuż się coś im nie spodoba. :o Poza tym biegnący luzem amstaff bez kagańca naprawdę może kogoś rpzestraszyć, czy sporowokowany wdać się w bójkę z jakimś psem.