-
Posts
6627 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by wanda szostek
-
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
Zajrzałam, przejrzałam, powspominałam . A Borys odszedł w Grudniu a za nim zaraz Pufciu na paskudnego raka jamy ustnej. Nie było ratunku. Szkoda mi tych dawnych czasów, kiedy po całej Polsce psy jeździły do nowych domów -
Pozdrawiamy wszystkie Cioteczki. U nas bez zmian. Siedzimy w Siedlcach. Kuracja odchudzająca jakoś nie daje efektów. Cieszymy się krótkimi spacerkami, bo mój kochany leniuszek zaraz ucieka do domu i nie daje się skusić na dłuższy spacer. Może w piątek pojedziemy na kilka dni na wieś do pozostałego tam bractwa i męża. Udało się nam wysterylizować kotkę. Wielka ulga, że nie będzie więcej kociaczków. Mama i trójka jej maluszków zupełnie wystarczy.
-
Cóż Ci napisać. Przeszłam przez to już dwa razy. Odejście przyjaciela zawsze pozostawia nas w wielkim żalu i boli długo. Nasz ból w końcu przeminie. Pozostaną wspomnienia I nie będzie poczucia winy, że pozwoliliśmy mu się męczyć.
-
Wwa/Siedlce - suczka w t.leonbereger MA DOM :))
wanda szostek replied to joaaa's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj odnalazłam wątek Sarci. Ciekawe czy jeszcze ktoś o niej pamięta. Postaram się zrobić zdięcia i coś napisać. -
Od jakiegoś czasu Tojcia , moje kochane słoneczko nie lubi spacerków. Po załatwieniu co trzeba zawraca do domu i nie chce słyszeć o dalszej wędrówce. Czasami robi sobie przerwy na posiedzenie. Nie przepada za schodami a mamy do pokonania trzy podejścia. Przed każdym podejściem musi odrobinę posiedzieć, zmobilizować się a potem szybko głośno sapiąc je pokonać. Byłam z tym u weta, wysłuchał jakieś szmery i zalecił zrobienie echo serca. Wystraszyłam się bardzo i dzisiaj pojechałyśmy do Wet Cardio do dr. Kraszewskiej. Echo serca wyszło bardzo dobrze. Kamień spadł mi z serca no i z tej radości zapomniałam powiedzieć pani Doktór o tym ze Toja czasami pokasłuje i coś chrypie. Według mnie przeziębiła się i domyślam się od czego. Toja kocha jeść i waży 9 kg. Potrzeba pilnie odchudzania a to nie jest proste jak i ze spacerków ucieka do domu. Ostatnio odrzuciłam wszelkie płatki, kasze dodatki do gotowanego mięska i przeszłam na dietę mięsną bez dodatków i z ograniczeniem. Żeby nie było za dobrze kupuję jej chrząstki i zjada na surowo, takie tylko podgrzane w gorącej wodzie. Myślę, że to był błąd, bo z wierzchu one się podgrzały, ale w środku mogły być jeszcze dobrze zimne z lodówki i dlatego Toja się przeziębiła. Pewnie jutro znowu pójdziemy do weta z tym przeziębieniem. Od jutra zaczynamy nową też dietę zupka warzywna na tych chrząstkach.
-
Szkoda, że nie napisałaś o jaką decyzję chodzi. Na prośbę bratowej mojego sąsiada , którego zabrali do siebie Rudy został u nas. Ma już ileś latek za sobą dokładniej nie powiem. Rudy ma kłopoty z oddawaniem moczu , ale też nie lekko ze stolcem. Weterynarz musiał mu opróżniać pęcherz. Lekarz stwierdził, że przyczyną może być prostata i szkoda, że pies nie był wykastrowany. Pod naszą (moją i męża nieobecność) Rudemu się pogorszyło i moje dzieci wybrały sie z nim do innego Weta . Tam Ruduś miał zrobiony Rentgen, który wykazał przerost prostaty. Weterynarz stwierdził też obecność nowotworu. Przepisał sterydy. Córka stwierdziła, że ponieważ sterydy niszczą organizm to będzie go leczyła ziołami. Przygotowała wyciąg z odpowiednich ziół i podaje mu dwa czy trzy razy dziennie . Po pewnym czasie Rudy zaczął kropelkować, za jakiś czas te kropelki już leciały szybko. Od kilku dni leci już strumykiem. Ogólnie Rudy czuje się dobrze, biega, lubi długie wędrówki i jest wesołym przylepnym psem. Ostatnio zaniosłam do weta, który opróżniał pęcherz Rudemu leki, które zostały mi po Pufim. Opowiedziałam co się dzieje z Rudym i nadmieniłam o podejrzeniu raka. Pocieszył mnie, że według niego gdyby to był rak to przez ten okres już dawał by o sobie dał znać w skutkach a jak do tej pory Ruduś zachowuje się normalnie i przy braniu tych ziół wysikuje się sam .
-
Witaj Jo37 To miła niespodzianka, że zajrzałaś na wątek. Działkę mam w zupełnie innym kierunku na Garwolin . Ja jadę przez Żelków, Skórzec, Dąbrówkę Stany, Kłódzie, Dobrzanów. Miałyśmy ze sobą kontakt ale nie bezpośredni. Można taż jechać od trasy warszawskiej. No i tak kursuję między Siedlcami a siedliskiem na wsi. Pozdrawiamy wszystkich odwiedzających nas. Czy ktoś może mi pomóc w poruszaniu się na tym forum. Potrzebne mi są instrukcje (krok po kroku) Jak zmienić tytuł ? Nie chcę zakładać nowego wątku a doszła nowa rezydentka Lunka sunia mieszaniec Haszczaka z Labradorem i rodzinka jak na teraz dzikich kotów (kotka i trzy maluszki)
-
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
Pozdrawiamy wszystkich odwiedzających nas. Czy ktoś może mi pomóc w poruszaniu się na tym forum. Potrzebne mi są instrukcje (krok po kroku) Jak zmienić tytuł ? Nie chcę zakładać nowego wątku a doszła nowa rezydentka Lunka sunia mieszaniec Haszczaka z Labradorem i rodzinka jak na teraz dzikich kotów (kotka i trzy maluszki) -
Tojcia to mój kochany łakomczuszek. Lubi jeść i spać na swojej podusi. Grubasek z niej, więc postanowiłam zabrać się za jej odchudzanie. Nawiasem mówiąc panci też by się przydało. Może ją nie zagłodzę. Jedzenie dostaje rano i wieczorem, albo po pół pasztetu, albo trochę mniej jak połowa puszki. Odchudzanie konieczne z dwóch powodów: dla zdrowia i poprawy kondycji oraz dlatego, że Toja ma już swoje latka, swoją tuszę i wejście na pierwsze piętro to jest z zadyszką, a ja nie daję rady ją wnosić. Jest pogodna, mądra , rozumie co do niej mówię. Na razie choruje tylko na moczówkę i jest cały czas na Milirynie. Jeżeli zapomnę przykleić jej tableteczkę to przychodzi i przypomina. Oby udało się ją odchudzić i nie dopadła jakaś inna choroba. Jak nie ma ochoty na spacerek to zawraca i szybciutko biegnie do domu na swoją podusię. Jak zdecyduje się na spacer to radośnie biegnie do przodu. W Siedlcach zna już swoją trasę. Potrafi sama zrobić rundkę a ja tylko patrzę gdzie pozostawi swoją niespodziankę i idę ją sprzątnąć. Smycz nam nie potrzebna, ale na wszelki wypadek wisi mi na szyi. Jak chcę coś kupić w sklepie, to powiem, żeby na mnie czekała i tam gdzie stała tam siada i czeka. Panicznie boi się burzy i ucieka szybko do domu a w Sylwestra i Nowy Rok nie ma siły, żeby namówić ją na wyjście z domu. To jest moje kochane "Serduszko" Pozdrawiamy wszystkie Cioteczki a szczególnie te, które brały udział w przywiezieniu Mini z niespodzianką do mojego domu. Czy któraś się do nas odezwie ? Będzie nam bardzo miło. Pozdrawiamy wszystkich jeszcze raz wszystkich.
-
Co u nas ? więc tak w skrócie Aszka - nic się nie zmieniło. Polowanie i mord ma w genach. Na spacerze też nie można jej spuścić ze smyczy, bo pędzi zaraz do sąsiadów na polowanie. Król, kura co popadnie i zakopać na później . Na moje zawołanie nie reaguje. Męża na ogół posłucha. Poza tym przylepa kochana. Szkoda jej, bo u nas musi być w kojcu. Aszka jednak nie mogłaby mieszkać w mieszkaniu. Była jakiś czas u córki i jedyne miejsce, które dla siebie rezerwowała to za drzwiami co utrudniało nam przechodzenie a ją zmuszało do wstawania i usuwania z drogi. Nabawiła się też łupieżu, który szybko zniknął po powrocie na nasze siedlisko. Rudy ma kłopoty z oddawaniem moczu , ale też nie lekko ze stolcem. Weterynarz musiał mu opróżniać pęcherz. U Weta były moje dzieci, bo mnie nie było. Rentgen wykazał przerost prostaty. Stwierdził też obecność nowotworu. Przepisał sterydy. Córka stwierdziła, że ponieważ sterydy niszczą organizm to będzie go leczyła ziołami. Przygotowała wyciąg z odpowiednich ziół i podaje mu dwa czy trzy razy dziennie . PO pewnym czasie Rudy zaczął kropelkować, za jakiś czas te kropelki już leciały szybko. Od kilku dni leci już strumykiem. Ogólnie Rudy czuje się dobrze, biega, lubi długie wędrówki i jest wesołym przylepnym psem. Zdjęć jeszcze nie mogę wstawić. bo po reperacji laptopa nie umiem teraz ich przegrać. Muszę poczekać aż syn znajdzie czas i wpadnie do mnie i to zrobi. Mamy nowych lokatorów. Siedmiomiesięczna suczka , która błąkała się po okolicy wylądowała u nas. Nazwałam ją Luna. Jest to mieszanka Haszczaka z labradorem ? Oczy niebieskie i błony pławne. Czipa ani żadnych namiarów nie miała. Była błyskawiczna sterylka. Niesamowicie żywa, z zapędem łowieckim czyli kumpelka dla Aszki. Był z jedną kłopot teraz są dwie. Ostatni wyczyn to każda ma na sumieniu życie jeża. Aszka załatwiła dużego (kolce nie były przeszkodą, a Luna mniejszego. Poza morderczymi zapędami sunia jest miłą przylepą, zazdrośnicą i jak się da uciekinierką i z rudym chętnie wybiera się na zwiedzanie okolicy. Trzeba ich bacznie pilnować Do towarzystwa dodajmy dziką Kotkę, która wybrała nasze siedlisko, aby się okocić i wydać na świat trzy wesołe, śliczne kociaczki. Do tego przychodzą do nas inni stołownicy " złodziejaszki" szybko miskę opróżniają i w nogi. Są to trzy kociaki sąsiadów i jakieś inne mi nieznane. Kiedy na początku karmiłam swoje dzikusy koło drzwi werandy to tamta trójka przybiegała gęsiego i pierwszy w szeregu wysuwał łepek z za rogu werandy i sprawdzał czy droga do miski jest bezpieczna. Dopadały do jedzenia, szybko zjadały i w nogi do siebie. No to tak z grubsza wygląda sytuacja u nas. O Toji będzie na wątku maluchów .
-
Pozdrowienia dla wszystkich,którzy tu zajrzą . Zagubiłam się w tej nowej Dogomani . Nie wiem jak się tu poruszać. Tojcia moje słoneczko żyje i ma się dobrze. Aszka i Rudy również. Rudy codziennie pod wieczór znika, ale na kolację jak w zegarku wraca. Od jakiegoś czasu nasza gromadka powiększyła się o Lunkę. Lunka biegała bezdomnie w okolicy. Bałam się, że ktoś ją złapie na łańcuch więc jest u nas. Nie miała czipa, ani żadnej adresówki. Weterynarz określił wiek na 7 miesięcy więc była szybka, pilna sterylka. Sunia to mix haszczaka niebieskooka, szara z białym . Ciekawość to błony pławne między pazurami. Niesamowicie żywa i mądra. Swoją żywiołowością zamęcza. Potrzebuje ułożenia. Na koniec do naszej gromadki doszła bezdomna kotka z przychówkiem, z trzema kociakami. Mam zdjęcia w telefonie, ale nie umiem ich przegrać. Kończę nasze nowinki, bo muszę szybko wracać na wieś. Zauważyłam , że na moim kącie pojawiła się jakaś wpłata, Następnym razem napiszę dokładniej bo mi tylko mignęła Pozdrawiam wszystkich i z ciekawością będę czekała czy ktoś się tu odezwie Pozdrawiam Wanda
-
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
Pufi odszedł. Nie miałam siły o tym napisać. Jeszcze teraz nie mogę się z tym upora . Moje kochane maluszki. Została już tylko Tojcia. Tak się o nią boję. -
Ratowanie psa z urazem kręgosłupa. Podzielcie się wiedzą.
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Chirurgia
PODNOSZĘ WĄTEK. Może ktoś zechce się podzielić swoimi doświadczeniami w którymś temacie tego wądku -
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
Czas leci, problemów nie ubywa a przeciwnie mnożą się. Ostatnio kłopoty ze zdrowiem naszym ale również Pufiego. Byłam w szpitalu na neurologii, teraz wróciłam po sześciotygodniowym pobycie na oddziale rehabilitacyjnym.Stan zdrowia Pufiego jest tragiczny - nowotwór jamy ustnej. Nie można operować bo zostałby uszkodzony język. Leczony: antybiotyk, przeciwbólowe, dodatkowo przemywany, płukany. Była konsultacja w na weterynarii w Lublinie. Zrobiono mu badania wszystkie wyniki dobre w ramach wieku. Po obejrzeniu mordki nie podjęli się operacji. Rozpacz. Początkowo myślano, że to nadziąślaki. Dowiedziałam się że jest możliwość usuwania nadziąślaków laserem. Podzwoniłam po warszawskich gabinetach weterynaryjnych i na Gagarina i dowiedziałam się, że robią usuwanie nadziąślaków laserem. Umówiłam wizytę do dr. Mikłusza i pojechaliśmy. Doktór stwierdził, że to nowotwór na 90% złośliwy (wynik histopatologii 5-6 grudnia) i pozostaje tylko leczenie , paliatywne które ulży psu. (antybiotyk, steryd, przeciwbólowe, Ranigastr i probiotyk). W tej chwili sytuacja jest okropna. Do wczoraj jeszcze można było go w specjalny sposób karmić płaską łyżeczką. Jeszcze trzy dni temu schodził po schodach (ale nie wchodził) od dwóch dni już nie schodzi, spacerek bardzo wolny z opuszczonym ogonkiem. Z mordki sączy się krew już od dawna. Trzeba ją przepłukiwać strzykawką. Mordka się nie zamyka, Pufi ciągle śpi. Rozpacz i bezradność -
Czas leci, problemów nie ubywa a przeciwnie mnożą się. Ostatnio kłopoty ze zdrowiem naszym ale również Pufiego. Byłam w szpitalu na neurologii, teraz wróciłam po sześciotygodniowym pobycie na oddziale rehabilitacyjnym.Stan zdrowia Pufiego jest tragiczny - nowotwór jamy ustnej. Nie można operować bo zostałby uszkodzony język. Leczony: antybiotyk, przeciwbólowe, dodatkowo przemywany, płukany. Była konsultacja w na weterynarii w Lublinie. Zrobiono mu badania wszystkie wyniki dobre w ramach wieku. Po obejrzeniu mordki nie podjęli się operacji. Rozpacz. Początkowo myślano, że to nadziąślaki. Dowiedziałam się że jest możliwość usuwania nadziąślaków laserem. Podzwoniłam po warszawskich gabinetach weterynaryjnych i na Gagarina i dowiedziałam się, że robią usuwanie nadziąślaków laserem. Umówiłam wizytę do dr. Mikłusza i pojechaliśmy. Doktór stwierdził, że to nowotwór na 90% złośliwy (wynik histopatologii 5-6 grudnia) i pozostaje tylko leczenie , paliatywne które ulży psu. (antybiotyk, steryd, przeciwbólowe, Ranigast i probiotyk). W tej chwili sytuacja jest okropna. Do wczoraj jeszcze można było go w specjalny sposób karmić płaską łyżeczką. Jeszcze trzy dni temu schodził po schodach (ale nie wchodził) od dwóch dni już nie schodzi, spacerek bardzo wolny z opuszczonym ogonkiem. Z mordki sączy się krew już od dawna. Trzeba ją przepłukiwać strzykawką. Mordka się nie zamyka, Pufi ciągle śpi. Rozpacz i bezradność