-
Posts
6627 -
Joined
-
Last visited
wanda szostek's Achievements
Newbie (1/14)
53
Reputation
-
Wilk47 started following wanda szostek
-
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
Zajrzałam, przejrzałam, powspominałam . A Borys odszedł w Grudniu a za nim zaraz Pufciu na paskudnego raka jamy ustnej. Nie było ratunku. Szkoda mi tych dawnych czasów, kiedy po całej Polsce psy jeździły do nowych domów -
Pozdrawiamy wszystkie Cioteczki. U nas bez zmian. Siedzimy w Siedlcach. Kuracja odchudzająca jakoś nie daje efektów. Cieszymy się krótkimi spacerkami, bo mój kochany leniuszek zaraz ucieka do domu i nie daje się skusić na dłuższy spacer. Może w piątek pojedziemy na kilka dni na wieś do pozostałego tam bractwa i męża. Udało się nam wysterylizować kotkę. Wielka ulga, że nie będzie więcej kociaczków. Mama i trójka jej maluszków zupełnie wystarczy.
-
Cóż Ci napisać. Przeszłam przez to już dwa razy. Odejście przyjaciela zawsze pozostawia nas w wielkim żalu i boli długo. Nasz ból w końcu przeminie. Pozostaną wspomnienia I nie będzie poczucia winy, że pozwoliliśmy mu się męczyć.
-
Wwa/Siedlce - suczka w t.leonbereger MA DOM :))
wanda szostek replied to joaaa's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj odnalazłam wątek Sarci. Ciekawe czy jeszcze ktoś o niej pamięta. Postaram się zrobić zdięcia i coś napisać. -
Od jakiegoś czasu Tojcia , moje kochane słoneczko nie lubi spacerków. Po załatwieniu co trzeba zawraca do domu i nie chce słyszeć o dalszej wędrówce. Czasami robi sobie przerwy na posiedzenie. Nie przepada za schodami a mamy do pokonania trzy podejścia. Przed każdym podejściem musi odrobinę posiedzieć, zmobilizować się a potem szybko głośno sapiąc je pokonać. Byłam z tym u weta, wysłuchał jakieś szmery i zalecił zrobienie echo serca. Wystraszyłam się bardzo i dzisiaj pojechałyśmy do Wet Cardio do dr. Kraszewskiej. Echo serca wyszło bardzo dobrze. Kamień spadł mi z serca no i z tej radości zapomniałam powiedzieć pani Doktór o tym ze Toja czasami pokasłuje i coś chrypie. Według mnie przeziębiła się i domyślam się od czego. Toja kocha jeść i waży 9 kg. Potrzeba pilnie odchudzania a to nie jest proste jak i ze spacerków ucieka do domu. Ostatnio odrzuciłam wszelkie płatki, kasze dodatki do gotowanego mięska i przeszłam na dietę mięsną bez dodatków i z ograniczeniem. Żeby nie było za dobrze kupuję jej chrząstki i zjada na surowo, takie tylko podgrzane w gorącej wodzie. Myślę, że to był błąd, bo z wierzchu one się podgrzały, ale w środku mogły być jeszcze dobrze zimne z lodówki i dlatego Toja się przeziębiła. Pewnie jutro znowu pójdziemy do weta z tym przeziębieniem. Od jutra zaczynamy nową też dietę zupka warzywna na tych chrząstkach.
-
wanda szostek started following magenka1
-
Szkoda, że nie napisałaś o jaką decyzję chodzi. Na prośbę bratowej mojego sąsiada , którego zabrali do siebie Rudy został u nas. Ma już ileś latek za sobą dokładniej nie powiem. Rudy ma kłopoty z oddawaniem moczu , ale też nie lekko ze stolcem. Weterynarz musiał mu opróżniać pęcherz. Lekarz stwierdził, że przyczyną może być prostata i szkoda, że pies nie był wykastrowany. Pod naszą (moją i męża nieobecność) Rudemu się pogorszyło i moje dzieci wybrały sie z nim do innego Weta . Tam Ruduś miał zrobiony Rentgen, który wykazał przerost prostaty. Weterynarz stwierdził też obecność nowotworu. Przepisał sterydy. Córka stwierdziła, że ponieważ sterydy niszczą organizm to będzie go leczyła ziołami. Przygotowała wyciąg z odpowiednich ziół i podaje mu dwa czy trzy razy dziennie . Po pewnym czasie Rudy zaczął kropelkować, za jakiś czas te kropelki już leciały szybko. Od kilku dni leci już strumykiem. Ogólnie Rudy czuje się dobrze, biega, lubi długie wędrówki i jest wesołym przylepnym psem. Ostatnio zaniosłam do weta, który opróżniał pęcherz Rudemu leki, które zostały mi po Pufim. Opowiedziałam co się dzieje z Rudym i nadmieniłam o podejrzeniu raka. Pocieszył mnie, że według niego gdyby to był rak to przez ten okres już dawał by o sobie dał znać w skutkach a jak do tej pory Ruduś zachowuje się normalnie i przy braniu tych ziół wysikuje się sam .
-
Witaj Jo37 To miła niespodzianka, że zajrzałaś na wątek. Działkę mam w zupełnie innym kierunku na Garwolin . Ja jadę przez Żelków, Skórzec, Dąbrówkę Stany, Kłódzie, Dobrzanów. Miałyśmy ze sobą kontakt ale nie bezpośredni. Można taż jechać od trasy warszawskiej. No i tak kursuję między Siedlcami a siedliskiem na wsi. Pozdrawiamy wszystkich odwiedzających nas. Czy ktoś może mi pomóc w poruszaniu się na tym forum. Potrzebne mi są instrukcje (krok po kroku) Jak zmienić tytuł ? Nie chcę zakładać nowego wątku a doszła nowa rezydentka Lunka sunia mieszaniec Haszczaka z Labradorem i rodzinka jak na teraz dzikich kotów (kotka i trzy maluszki)
-
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
wanda szostek replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
Pozdrawiamy wszystkich odwiedzających nas. Czy ktoś może mi pomóc w poruszaniu się na tym forum. Potrzebne mi są instrukcje (krok po kroku) Jak zmienić tytuł ? Nie chcę zakładać nowego wątku a doszła nowa rezydentka Lunka sunia mieszaniec Haszczaka z Labradorem i rodzinka jak na teraz dzikich kotów (kotka i trzy maluszki) -
Tojcia to mój kochany łakomczuszek. Lubi jeść i spać na swojej podusi. Grubasek z niej, więc postanowiłam zabrać się za jej odchudzanie. Nawiasem mówiąc panci też by się przydało. Może ją nie zagłodzę. Jedzenie dostaje rano i wieczorem, albo po pół pasztetu, albo trochę mniej jak połowa puszki. Odchudzanie konieczne z dwóch powodów: dla zdrowia i poprawy kondycji oraz dlatego, że Toja ma już swoje latka, swoją tuszę i wejście na pierwsze piętro to jest z zadyszką, a ja nie daję rady ją wnosić. Jest pogodna, mądra , rozumie co do niej mówię. Na razie choruje tylko na moczówkę i jest cały czas na Milirynie. Jeżeli zapomnę przykleić jej tableteczkę to przychodzi i przypomina. Oby udało się ją odchudzić i nie dopadła jakaś inna choroba. Jak nie ma ochoty na spacerek to zawraca i szybciutko biegnie do domu na swoją podusię. Jak zdecyduje się na spacer to radośnie biegnie do przodu. W Siedlcach zna już swoją trasę. Potrafi sama zrobić rundkę a ja tylko patrzę gdzie pozostawi swoją niespodziankę i idę ją sprzątnąć. Smycz nam nie potrzebna, ale na wszelki wypadek wisi mi na szyi. Jak chcę coś kupić w sklepie, to powiem, żeby na mnie czekała i tam gdzie stała tam siada i czeka. Panicznie boi się burzy i ucieka szybko do domu a w Sylwestra i Nowy Rok nie ma siły, żeby namówić ją na wyjście z domu. To jest moje kochane "Serduszko" Pozdrawiamy wszystkie Cioteczki a szczególnie te, które brały udział w przywiezieniu Mini z niespodzianką do mojego domu. Czy któraś się do nas odezwie ? Będzie nam bardzo miło. Pozdrawiamy wszystkich jeszcze raz wszystkich.