Jump to content
Dogomania

rija

Members
  • Posts

    59
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by rija

  1. Aha - nie ma chipa ani tatuażu. Tutaj nowy wątek o Miśku: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/256182-Misiek-piękny-4-letni-pies-w-typie-aussie-szuka-stałego-domu?p=22355865#post22355865[/url]
  2. Zdjęcia Miśka po toalecie - mam nadzieję, że udało mi się wstawić:lol: [IMG]http://i.minus.com/jsDeiiDoIJvA8.jpg[/IMG] [IMG]http://i.minus.com/jby5LgeUm8wOMK.jpg[/IMG] [IMG]http://i.minus.com/jVHw3dS1ypop1.jpg[/IMG] I jeszcze jedna wiadomość - mam zamiar zamknąć ten wątek i przenieść Miśka do działu "Psy w potrzebie" - Psy do adopcji / znalezione. Dziękuję wszystkim, którzy nam tutaj towarzyszyli i pomagali - jeśli chcecie nadal kibicować Misiowi w znalezieniu dobrego domu, to zapraszam do nowego wątku:lol:
  3. Wszystkie psie zabiegi wykonane!:lol: Misiek został wykąpany i wyczesany, trzeba było mu tez wyciąć trochę kołtunków - skorzystaliśmy przy tym z pomocy kogoś znajomego, kto się zajmuje takimi rzeczami i na szczęście - pies był rzeczywiście bardzo brudny i zaniedbany, miał jeszcze zimową sierść i bardzo trudno było go wyczesać. Ale wszystkie zabiegi zniósł niezwykle spokojnie i cierpliwie, czym budził ogólne zdziwienie i podziw. Okazało się też, że dobrze znosi jazdę samochodem, nie boi się wcale; wprawdzie wszedł niechętnie i trzeba go było zwabić smakołykiem i trochę popchnąć, ale w czasie jazdy był spokojny...na początku trochę niepewny, a potem chciał się koniecznie wepchnąć na siedzenie obok mnie z tyłu...trochę mu pozwoliłam:lol: Potem pojechaliśmy do weta - tu się okazało, że pies ma wg niego około 4 lat, waży 30 kg i jest w dobrej ogólnej formie zdrowotnej, nie jest nawet wychudzony (co zresztą widzieliśmy wcześniej), ma trochę starte poduszeczki łap; prawdopodobnie musiał sporo biec po twardej nawierzchni (to juz zresztą widzieliśmy wcześniej, oglądaliśmy mu te łapy, bo było widać, że chodzi trochę niepewnie). Został zaszczepiony przeciwko wszystkiemu, co się dało (wścieklizna, nosówka i jeszcze coś), dostaliśmy dla niego tabletki na odrobaczenie i krople na odpchlenie. Od wszystkich zebraliśmy mnóstwo zachwytów, podziwu i pochwał - że taki przyjacielski, cierpliwy i spokojny, że się nie boi ludzi, że się uśmiecha do wszystkich, że słucha, co się do niego mówi...sama przyjemność:lol: W stosunku do nas też tak się zachowywał, ale wcześniej nie widzieliśmy go w innych warunkach, więc to mogło być zaskoczenie. A - i jeszcze w lecznicy miał kontakt z innym psem, tamten (dużo mniejszy) zawarczał na jego widok, a Misiek nawet nie zwrócił na niego uwagi:lol: Potem może wstawię jakieś zdjęcia.
  4. [quote name='gryf80'][B]rija[/B] nie bierz wszystkiego doslownie co pisze [B]Ryss[/B](zauważyłam że pisze w większości posty z "ironia w tle"),a lezy tam bo mu wygodnie,bo czuje sie bezpieczny,może całe życie koczował pod krzakami,tego nikt nie wie.powodzenia u weta.[/QUOTE] ...ja też to zauważyłam...ale i tak jest mi przykro...
  5. Jo - witaj! My się znamy:lol:nawet osobiście:lol:
  6. Ryss ...spokojnie, ja wiem, ze Ty tak z troski o psa...ale kto Ci powiedział, ze on dniami i nocami leży pod krzaczkiem bez żadnego kontaktu??? I ze się nim brzydzimy???!! I że go nie dotykamy!!!! Nigdy tego nie napisałam! Gdyby tak było, nie byłby u nas. Trochę mi przykro, że tak to oceniasz... Nie pisałam też "ciągle" , że jutro to, lub tamto...napisałam to [B]raz[/B] - wczoraj. I tak będzie - weterynarz umówiony o 11-tej. Pies jest u nas piaty dzień - nie daliśmy rady załatwić tego wszystkiego od razu. Więc tak dla Twojej spokojności - jest głaskany, bawimy się z nim, mówimy do niego, czasem dostaje coś do jedzenia z reki; spod tego swojego krzaczka jest przez nas wywoływany, jeśli leży tam za długo- przychodzi już na imię, albo na gwizd...Jeszcze jakieś pytania? Nie pisałam tego wszystkiego, bo uważałam to za oczywiste - i przykro mi, ze założyłeś od razu najgorszą wersję...
  7. No właśnie z tym spaniem jest problem - przez cały czas śpi pod tym swoim krzaczkiem, w nocy też i nie potrafimy go zachęcić, żeby spał gdzie indziej... Nie mamy dla niego budy, ale jest taka fajna opcja - tak nam się wydaje - mamy taki ganek i tam pod schodami jest miejsce zasłonięte z trzech stron (trzymamy tam drzewo do kominka) i wymyśliliśmy, że tam będzie dobra tymczasowa buda...niestety tam mu też nie pasuje:shake: Jak już będzie czysty to być może będzie spał w ganku - jeśli zechce:lol:
  8. No nie, Ryss - to jednak różnica; pisałam tylko o spaniu...a w poprzednim poście było, że jutro kąpiel i weterynarz...to trochę niesprawiedliwe... Zresztą - to trochę z powodu tej planowanej kąpieli też się martwię, że potem zaraz się wytarza w ziemi i piachu pod tym swoim krzaczkiem...no ale na to już chyba nie mam wpływu...
  9. Nie, zdecydowanie nic na siłę - śpi sobie dalej pod krzaczkiem...
  10. Kochani jesteście, że zaglądacie do Misia:lol: Dana - ja czytałam o Murzynku, dopiero teraz skojarzyłam! Na razie nic nie planujemy, chociaż pytamy znajomych, czy ktoś nie chce psa. Ja też się martwię, ze przyzwyczai się do nas przez tych parę miesięcy, a potem trzeba będzie go oddać...i że będzie tęsknił:shake:Najlepiej byłoby znaleźć mu szybko jakiś domek, no ale wcześniej trzeba go wyprowadzić na człowieka...przepraszam, na psa:eviltong: Na razie próbowaliśmy go zachęcić, żeby zaakceptował inne schronienie - dzisiaj sam wybrał sobie to miejsce, na tarasie, pod daszkiem, ale na gołej ziemi (tam miała być rabatka, ale nie musi). Ucieszyliśmy się, ze nie będzie spał pod krzakami, położyliśmy mu więc tam folię, a na niej dywanik - i guzik...dywanik nie jest fajny...wrócił na stare miejsce pod krzaki, tam ma taka wygrzebaną jamę w ziemi. Czy ktoś wie, co zrobić w takiej sytuacji?
  11. Nie - może niewyraźnie to napisałam...to nasza decyzja; nigdy nie myśleliśmy o psie w mieszkaniu...z paru względów, ale główny problem jest taki, że sporo wyjeżdżamy zawodowo i często nie ma nas w domu po kilka dni...
  12. Aktualne wieści są następujące: Misio już się mniej boi, podchodzi pod dom i nawet się układa na tarasie. Jutro rano pan hrabia ma zaplanowaną kąpiel i weterynarza:lol: Gryf - pies zębów nie ma startych, więc może nie jest taki stary:lol:
  13. Sami jesteśmy ciekawi...wybierzemy się jutro lub pojutrze, bo chcieliśmy wcześniej go umyć, a dzisiaj pada bez przerwy...:roll: Na razie wiemy tyle, że wyraźnie boi się mężczyzn - do mnie podchodzi sam i wyciąga łapę- tak jakby zaczepia mnie łapą - do męża podchodzi na wołanie, ale się go boi - dzisiaj biedak uciekł, kiedy mąż rozłożył parasol...:shake: Co do wieku - za mało się na tym znam; z jednej strony nie robi wrażenia starego psa, ale tak jakoś dziwnie chodzi, nie biega, tylko idzie bardzo ostrożnie, z podwiniętym ogonem...wydaje się, że ze strachu. Nie jest też wychudzony, chociaż musiał ostatnio nie dojadać, bo zjada wszystko, co dostanie. A z wpuszczeniem na podwórko to było tak, że koczował trochę pod bramą, ale w czasie tych upałów nie było innego wyjścia; my zaraz za ogrodzeniem mamy takie potężne tuje i tam sobie znalazł schronienie. Zresztą spędza tam całe dnie...nie chodzi po ogrodzie, chyba że się go zawoła; uznaliśmy, ze tam się na razie czuje bezpiecznie i nic na siłę.
  14. [quote name='wtatara']jest śliczny, taki kochany Misiu. [/QUOTE] Tak go właśnie nazwaliśmy - to wygląda, że właściwie:lol: Dziękuję za wstawienie fotek.
  15. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za zainteresowanie i pomoc!:lol: Tak, to jest ten pies, którego mam w awatarze...tak mi się właśnie zdawało, że on jest taki owczarkowaty, w pierwszej chwili skojarzył mi się trochę z collie; nie wiedziałam nawet o takiej rasie jak owczarek australijski - obejrzałam przed chwilą zdjęcia i rzeczywiście jest trochę podobny, chociaż mam wrażenie, że ciemniejszy. On ma umaszczenie brązowo-czarne, a brzuch jest jaśniejszy i na szyi ma biały kołnierz; biały tez czubek nosa i końce łap. Do weterynarza oczywiście go zawieziemy; prawdopodobnie jutro - musimy go wcześniej wykąpać, bo jest niemożliwie brudny...
  16. [B]Malagos[/B] - imię się powoli wykluwa:lol: musi je zaakceptować mąż...tak naprawdę to on przygarnął psa, mnie nie było przez kilka dni, wróciłam dopiero wczoraj i wczoraj go zobaczyłam po raz pierwszy...oczywiście psa, nie męża:lol: A co do zdjęć - mam, tylko jeszcze nie wyczaiłam, jak wstawić? [B]Gryf[/B] - zobaczę, jak się tu będzie czuł, no i czy znajdziemy dla niego dom przed zimą...; nie odrzucam takiej możliwości.
  17. [quote name='malagos']To potraktuj wzięcie tego psiaka jako rozwiązanie tymczasowe - jak wiele z nas robi. Czyli na razie jest u Ciebie, odkarmisz go, zadbasz o jego futro, wykąpiesz, odpchlisz, zaszczepisz, itp, ale potem ogłaszasz psiaka i szukasz mu domu. Już o nim będziesz wiedzieć wiecej, czyli w jakim jest wieku, czy lubi psy i koty, dzieci - takie dane w ogłoszeniach są konieczne.Myślę, że bardzo dobrze zrobiłaś, dając mu schronienie w te upały. W sumie pewnie mu uratowałaś życie. Zostań na dogomanii, pomożemy :)[/QUOTE] Dziekuję!:lol:Bardzo sie wzruszyłam ! To chyba dla nas najlepsze wyjście - nie byłam pewna czy możemy tak zrobić...czy to w porządku wobec psa...:roll:Oczywiście trochę sie obawiam, czy uda się mu znaleźć przed zimą jakieś miejsce.
  18. [quote name='chounapa']Jeśli o moje skromne zdanie chodzi, pies to obowiązek. Z psem trzeba pracować, zajmować się nim, wyprowadzać, uczyć i się bawić. [/QUOTE] Ja tez tak myślę i dlatego właśnie się zastanawiam. Ten pies z pewnością mógłby się do nas przekonać - juz teraz sie do nas garnie, mimo ze jest przestraszony, ale to nie na tym polega problem. Napiszę uczciwie - my po prostu nie mamy takiej decyzji, żeby mieć psa w mieszkaniu.
  19. Witam! Pytanie może brzmi trochę głupio, ale nigdy nie mieliśmy psa i nie mamy w tej dziedzinie żadnego doświadczenia...dlatego chciałabym prosić o radę. Kilka dni temu do naszego domku na wsi przybłąkał się pies. Pies jest spory, kudłaty, bardzo brudny, wystraszony. Zachowywał się tak, jakby sobie wybrał właśnie nas - zaczął koczować pod naszą bramą przy drodze. Dostał pić, na początku nie chcieliśmy go karmić, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że wtedy będzie już chciał zostać, no ale nie dało się ...teraz już dostał jeść i od wczoraj "mieszka" już na naszym podwórzu, zrobił sobie legowisko w krzakach. Może się mylę, ale wydaje mi się, że powinniśmy go albo szybko gdzieś oddać, albo podjąć decyzję o zatrzymaniu go, co zaczęliśmy rozważać...Niestety sytuacja jest specyficzna i nie wiem, czy to ma sens - otóż na wsi mieszkamy mniej więcej przez połowę roku (tę cieplejszą), a pozostały czas w mieszkaniu w mieście. Tutaj na wsi mógłby spokojnie sobie być jako pies podwórzowy, natomiast nie wchodzi w grę zabranie go do miasta. Wprawdzie ten wiejski domek jest bardzo blisko, tylko 7 km, więc zastanawiamy się, czy w ogóle wchodzi w grę takie rozwiązanie, że zostałby tutaj? Zrobilibyśmy mu oczywiście kojec i budę, jesteśmy w stanie codziennie przyjeżdżać i dawać mu jeść, a w sytuacjach szczególnych mogliby to robić sąsiedzi. Nie wiem jednak, czy to ma sens i czy go bardziej nie skrzywdzimy, pozostawiając tutaj samego i w zamknięciu? Bardzo proszę o pomoc i radę.
×
×
  • Create New...