Och Tygrysku, myślałam że Ty dawno grzejesz futerko w domku:( Znam Tygrynia osobiście. Poznałam go w lecznicy, gdzie przebywały Kotki, którym ratowałam życie. Wtedy poznałam Ewę ( Mamucika). Widziałam jak Ona troskliwie o Niego walczy, a On oddaje co ma, miłość. Jak On się tulił, jak pragnął by tak zostało...
Tygryniu, musi w Końcu się udać. Musisz doczekać radośći! Trzymam kciuki!!!!