Jump to content
Dogomania

bonika

Members
  • Posts

    1088
  • Joined

  • Last visited

About bonika

  • Birthday 03/02/1970

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

bonika's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. [quote name='Murka'][B]bonika[/B], Lori cały czas dostaje smakołyki ;) TZ sprząta w boksie, więc i do budy zagląda. Lori na początku wciskał się w budę, a teraz sobie już spokojnie leży, łapy wyciągnięte, patrzy spokojnym wzrokiem, nawet nie odwraca głowy.[/QUOTE] Murko a czy on widzi, że to Twój mąż mu je daje czy tak z resztą jedzenia w garnku dostaje jakiś smakołyk ? No chyba, że reszta jedzenia to też smakołyki ;) Ja myślę o takim podawaniu aby jego to ruszyło - [B]aby spojrzał na to i na człowieka[/B] - aby zaczął kojarzyć : [B]"człowiek - coś dobrego - (a następnie) muszę po to sięgnąć, muszę się ruszyć w stronę człowieka aby to dostać" [/B]- to trochę będzie trudniejsze jak w przypadku mojego jamniczka bo jamniczek przeżył kilka zim w budzie (co dla jego rasy niebardzo) i zaznał głodu to było chyba i z tego powodu łatwiej przełamać jego strach - może spróbować Loriemu dawać to podstawowe jedzenie takie "skromniejsze" a smakołyk do oswajania ? - tylko z Lorim to trzeba BARDZO ostrożnie - z odległości na czymś, przemawiać, mieć coś do osłony i BARDZO POWOLI - może nawet być, że powtarzać kilka razy, wycofywać się bo nie będzie np. zwracał uwagi na smakołyk tylko będzie okazywał obojętność lub zawarczy lub co najgorzej się poderwie i będzie próbował uciec - no problem z nim największy w jego wielkości i wielkości jego ząbków :oops:
  2. Cytat: Napisał [B]zuzlikowa[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f1163/olbrzym-lori-nareszcie-zlapany-kciuki-potrzebne-praca-dopiero-teraz-sie-zaczyna-137612-post13409031/#post13409031"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/styles/images_pb/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL] [I][B]Czas,spokój i być.[/B]..to chyba najlepszy plan![/I] Można mu też spróbować podsuwać bardzo powoli jakieś smakołyki - kawałeczek surowego mięsa - czy coś co zauważyliście, że lubi - [B]tylko przydałaby się jakaś "ochrona"[/B] - barierka czy choć koc trzymany w ręce. Takie oswajanie, [B]że pies widzi - człowiek coś dobrego mu ofiarujący[/B] daje dość szybkie efekty - ja tak oswoiłam "dzikiego" jamnika który przez 5 lat mieszkał pod lasem - zachowanie podobne jak Loriego - pies nie wychodził prawie z budy, pazury zawinięte na 3 cm.. nie pozwalał się nikomu głaskać - miałam o tyle ułatwione zadanie - dużo ułatwione - bo piesek bardzo malutki to nie bałam się mu podsuwać kawałeczków mięsa wprost na dłoni do budy. Po paru wizytach piesek pozwolił pogłaskać się po głowie :-) Obecnie jest zakochany we mnie :roll: innych ludzi jakby na razie nie widzi :p - w ogóle nie zwraca na nich uwagi, ale nie okazuje agresji - nie warczy już, ani już takiego lęku - tylko jak ktoś inny chce go pogłaskać to tak "drewnieje" :lol:
  3. Murko - czy macie jakiś "plan" oswajania Loriego ? - taki "dziki" pies "pierwszego kroku" nie zrobi :oops: Przemawianie (o czym pisze też Halcia) podsuwanie "na czymś" smakołyków ? Lori co jak na razie wynika z tego jak zachowywał się w czasie ucieczki jest normalnym, zdrowym i fizycznie i psychicznie psem - jedynie "zdziczałym"- źle chowanym - możliwe, że jego byli "właściciele" jak zaczął rosnąć zaczęli się go bać i podchodzili do niego np. z kijem itp. Przed zabraniem Loriego pisałaś coś, że może będziesz podawać mu jakieś środki i wyprowadzać na lince - moim zdaniem to trochę "nic na siłę wszystko młotkiem" ;-) :oops: Jeśli chodzi o zwierzęta nie powinno się tak łatwo myśleć o podawaniu jakiś środków w celu ułatwienia oswojenia ich gdy nie zachowują się jakoś nienormalnie jedynie przejawiają lęk i to w tym przypadku jest to taka płochliwość jak u zwierząt dzikich. Jest też jeszcze sprawa bezpieczeństwa - jakaś "barierka" tuż za bramką. Przy opiece nad psami nie można liczyć tylko na szczęście :oops: Przyznam, że nie czuję, że Lori jest już bezpieczny - tak jak Ci pisałam jestem pewna, że uciekł bo wystraszył się czterech ścian - możliwe, że teraz tego nie próbuje bo zbliża się zima, ale nie wiadomo czy za jakiś czas nie spróbuje mimo to ucieczki po prostu z nudów - pies przecież nie wie, że łapanie go to koszty, ogromny wysiłek i że do tego szczęśliwie tylko nic mu się nie stało :oops:
  4. Amelku ale PIĘKNIE Cioteczki dla Ciebie działają :-) - oby niedługo za tą smycz prowadził Cię jakiś godny Ciebie Pan albo fajna jakaś Babeczka ;) Kciuki mocne :kciuki: :kciuki:
  5. O misiuuu :loveu: - on wygląda jak niedźwiadek brunatny :-) Szkoda na schron takiego kochanego psa :-(
  6. Każdy by chciał mieć takiego przyjaciela..eh z takim PRZYJACIELEM na spacerki ..:-)
  7. [quote name='Murka']Wszystkie boksy zewnętrzne mamy zadaszone, ale jest tam zwykła siatka i boimy się, że Lori mógłby po niej uciec (tak było w schronisku), siatka niby wysoka, 2,5 m, ale nie znamy możliwości Loriego. Wiem, że dla niego lepszy byłby boks, w którym wszystko by widział niż cztery ściany (+okno) i też mnie nie cieszy, że po swobodzie, której teraz zażywa trzeba go będzie zamknąć w budynku, ale w tym momencie musimy stawiać na jego bezpieczeństwo i zapobieganie ucieczkom. Jeśli tylko pozwoli się wyprowadzać na spacery to już nie będzie dla niego takie straszne. Będziemy za jakiś czas zmieniać w zewnętrznych boksach siatkę na sztywne przęsła, więc będzie alternatywa dla Lorka. Żeby tylko dał się złapać... Mamy kolejny plan :p [B]Dziękujemy za nieocenioną i nieustającą pomoc biance0 i jej TZowi[/B] :loveu::loveu::loveu:[/quote] Murko to jak będzie już w tym budynku to macie jakąś "metodę" wchodzenia do takiego boksu z "takim" psem - żeby "nie wymusił" znowu żeby go wypuścić ? - on może w stresie i ząbki pokazać bo widziałam - nie wiem może z kijem, złożonym kocem ? Ze spacerami to nie wiem jak szybko będzie to możliwe :oops: I nie wiem - czy powiadomiliście myśliwych co by nam Lorka nie ustrzelili :oops: - nie wiem czy to konieczne tam, ale pamiętam, że przy Mai powiadamiałaś. Przypomniałam sobie jeszcze, że co do ucieczek Loriego w schronie to chyba była tylko jedna taka ? I na zdjęciach Lori szykuje się do skoku przez siatkę nad którą nie ma dachu, ale nie wiem czy to był jego ówczesny boks nie zadaszony czy kolejny do którego przeskoczył ? Chyba Ulka18 robiła zdjęcia i była przy tym - może wie czy było więcej ucieczek ? Ta co były z niej zdjęcia była na samym początku pobytu Loriego w schronie. Nie wiem gdzie on ma teraz schronienie-legowisko, ale jak to nie jest jakiś budynek (?) czy on z tego powodu nie uciekł i nie będzie próbował uciekać od Was :oops: Trzymam kciuki za nowy plan :kciuki: :kciuki: i aby Lorciu już u Was siedział i te początki jego oswojenia były już za nami :oops: (Nie wiem czy plan był na dzisiaj - mam nadzieję, że jak znowu zaglądnę to będą dobre wieści :oops: )
  8. Może dać tej suni jakieś legowisko do spania a potem je pociąć i porozrzucać na kilku metrach kwadratowych tam gdzie się kręci Lori (np. blisko tego jego legowiska) - może go klatka w której była sunia, jej piski (mogła go "informować", że nie jest sama) odstraszyły a tak będzie łaził spokojnie "trochę" i wąchał - kawałków jak najwięcej - a blisko tego jego legowiska wystawić wodę i jedzenie z Sedalinem (odpowiednią dawką) - bo jakbyście się zasadzili wtedy to pisałaś Murko, że sam strzał nie wystarczy. Trzymam MOCNO kciuki :kciuki: :kciuki: Murko - czy macie jakiś boks z siatki zadaszony na zewnątrz ? - boję się, że Lori może bać się siedzieć w "czterech ścianach" i próbować zawsze uciec jak się go szczęśliwie złapie i do takiego wsadzi :oops:
  9. No, te zdjęcia zrobiłyście super i Amelek pozował/prosił jak umiał ..choć pewnie on tak prosi o domek cały czas.. Po takich zdjęciach to chyba każdy rozgląda się po kątach czy aby jednak nie :oops: Amelek wygląda jakby miał jakiś dobry dom i coś się stało : dom przestał być dobry - wyrzucono go bo starszy a może właściciel "odszedł".. - psinka ma bardzo zrozpaczone pysio :-( A poza tym jest PIĘKNY - NIEZWYKŁY - MA COŚ W SOBIE :-) - Żal takiego psa żeby spędził resztę życia w schronie..:-( Do gory Amelku ! Szkoda, że mogę Cię tylko podnosić :oops:
  10. Murko uważajcie tam na Siebie, Lorcia i sunię :oops: (nie wiem jak się łapie psa przy pomocy "takiej" suni). Niestety przy łapaniu zwierzaka oprócz przygotowania na 100% trzeba mieć jeszcze szczęście - trzymam [B]MOCNO[/B] kciuki aby się to wszystko w jednym czasie złożyło :kciuki::kciuki: P.S. Zestawienie na 85 str. - myślę, że najlepiej Murka, jak będzie miała czas to je poprawi.
  11. [B]Kto chce pomóc w ratowaniu psa prosimy o pomoc[/B] :oops: Muro - moja wpłata jest "na Loriego" tzn. niezależnie czy go łapiecie czy szczęśliwie będzie już hotelikowany ja 20-go każdego miesiąca będę wysyłała zadeklarowane 20 zł. Tu są osoby które deklarowały się na Lorka - Murko odznacz może wszystkich od których przyszły wpłaty (tłustym drukiem to faktyczne wpływy i wydatki ) i radźcie ile wykorzystać z tego na łapankę, ale ile zostawić na hotelikowanie. [COLOR=black][B]halcia - 100 zł[/B] [B](+ 400 zł )[/B][/COLOR] [COLOR=black]LACRIMA - 50 zł[/COLOR] [COLOR=black][B]bonika - 20 zł (ogólnie)[/B][/COLOR] [COLOR=black]Pani Magda - 50 zł [/COLOR] [COLOR=black]Justynna - 50 zł[/COLOR] [COLOR=black]silke - 20 zł[/COLOR] [COLOR=black][B]kaskadaffik - 20 zł (+ 20 zł )[/B][/COLOR] [COLOR=black]Kolega yoko100 - 10 zł[/COLOR] [COLOR=black]anciaahk - 20 zł[/COLOR] [COLOR=black]soema - 15 zł[/COLOR] [COLOR=black]Nicol - 10 zł[/COLOR] [COLOR=black]Krysia z molosów - 30 zł[/COLOR] [COLOR=black][B]agusiazet - 15 zł[/B][/COLOR] [COLOR=black]kasiatatry - 25 zł[/COLOR] [COLOR=black]Koleżanka P. Magdy - 10 zł[/COLOR] [COLOR=black]Dark Lord - 10 zł[/COLOR] [COLOR=black]P. Iwonka (od P. Magdy) - 30 zł[/COLOR] [COLOR=black]Nanhoo - 115 zł[/COLOR] [COLOR=black]P. Ewelina - 50 zł[/COLOR] [COLOR=black][B]malibo57 - 200 zł (hotelikowanie, leczenie)[/B][/COLOR] [COLOR=black][B]eloise - 10 zł (+10 zł )[/B][/COLOR] ------------------------- Razem : 860 zł [B]Jest :[/B] [B]365 zł[/B] +[B] 430 zł - 40 zł przewóz Loriego = [U]20 zł (ogólnie)[/U] + [U]325 zł (hotelikowanie pierwszy m-c )[/U] + [U]410 zł (hotelikowanie kolejne miesiące)[/U] = [U]755 zł[/U] [/B] Przy czym : [B][COLOR=red]Halcia już wpłaciła za 5 m-cy[/COLOR][/B] [COLOR=red][B]i Kaskadaffik i Eloise wpłaciły za 2 m-ce[/B][/COLOR] ---------------------------------- [B][COLOR=#ff0000]Na łapankę : [/COLOR][/B] [COLOR=black][B]Magda NS - 30 [/B][B]zł[/B][/COLOR] [COLOR=black][B]Luna 123 - 200 zł[/B] [/COLOR] ------------------- [B]230 zł[/B] ----------------------------------- [B]Wydatki na łapankę :[/B] [B]400 zł[/B] przyjazd p. Tomasza z palmerem z Warszawy (zapłacimy hotelowaniem) [B]Z tego do zapłaty :[/B] [B]20 zł[/B] sedalin [B]100 zł[/B] 2 dni działań p. Roberta z palmerem spod Rzeszowa ok. [B]130 zł [/B]przewozy p. Roberta ------------------- [B]250 zł[/B] [IMG]http://img340.imageshack.us/img340/2839/lori1.jpg[/IMG] [B]Hotelik u Murki[/B] [B]Katarzyna Mróz[/B] [B]Krzemień Drugi 111[/B] [B]23-304 Dzwola[/B] [B][COLOR=red][SIZE=4]Alior Bank[/SIZE][/COLOR][/B] [B][COLOR=red][SIZE=4]66 2490 0005 0000 4500 9421 4126[/SIZE][/COLOR][/B]
  12. Moim zdaniem powinno się teraz zapewnić psu możliwie takie warunki jakie miał w schronie - bardzo ważne jest coś co on zna - aby się trzymał możliwie ograniczonego terenu i być może zmniejszy to jego stres. Inaczej przerysowując - jeśli Lori byłby trzymany w schronie w domku z kaloryferami i by się dostosował i tak żył przez 4 lata, czy siedziałby na kołku - jakimś dużym pniu - to najlepiej by mu było taki domek z kaloryferami wybudować, kołek podobny postawić itp. Kiedyś rodzice z Kazachstanu (chyba) oddali dziecko głuche i niewidome do ośrodka gdzieś daleko od domu aby nauczono go języka do porozumiewania się - dziecko chyba 5 lat zaczęło sprawiać kłopoty - gryzło kopało - po dłuższym czasie rodzice pojechali go odwiedzić - matka martwiła się, że dziecko jej nie pozna - lekarz kazał zabrać coś z domu co jest najbardziej prwdopodobne, że dziecko rozpozna. Rodzice przyjechali, opiekunka przyprowadziła dziecko i na migi w rączce dziecka przekazła mu, że przyjechali jego rodzice, matka chciała objąć dziecko, ono zaczęło ją odpychać, wtedy mąż jej podał kawałek koziego sera który ona szybko dziecku wcisnęła do ust wtedy dziecko padło w objęcia matki i oboje płakali. A poza tym co do Loriego dalej trzeba pamiętać, że CAO nie CAO : 1. Lori jest mieszańcem. 2. I o tym gdzie był dotąd - schronisko ( siedział w kojcu, mało się ruszał, kontakt z człowiekiem prawie żaden, niewiadomo co przedtem, ale nie był to raczej kochający i właściwy dom i właściciel dla tego psa. 3. I też - pytając o radę kogoś kto ma takiego psa - warto myślę zapytać - może być, że na 10 rad tylko jedna się przyda - bo Lori nie jest "wychuchanym" pieskiem - ale ta jedna rada może dużo pomoże. Trzymam bardzo mocno kciuki ..no i nie ma co - martwię się :oops: Ale mam nadzieję, że się uda :oops:
  13. Amelku podniosę Cię chociaż - starszy piesek jesteś a wyglądasz na BARDZO KOCHANE psisko - może Cię Ktoś jednak wypatrzy :oops::oops::oops:
  14. [quote name='KWL']O ile dobrze pamiętam Sedalin jest środkiem zwiotczającym a nie usypiającym więc pies najpierw zanim zacznie porządnie działać orientuje się że coś jest nie tak i dostaje adrenaliny, a więc reakcja na zagrożenie i brak mocy-spada w najglębsze haszcze aby przeczekać. Z własnego doświadczenia wiem że na dokładkę przy wielkopsach się kiepsko sprawdza - mają oszczędnościowy metabolizm, w stosunku do masy niewiele jedzą, i wolną trawią. To tłumaczyłoby też ucieczkę spod palmera. Jeśli nie rozrabia, nie wkurza sąsiadów, trzyma się terenu, to może odpuścić trochę, poczekać aż spadnie mu czujność, poznać zwyczaje i solidnie zaplanować działanie ? P.S. (dodatek) Z gatunku pomysły dziwne - psy są różne i mają różne zalety-może by tak poszukać tropiciela ?[/quote] KWL pamiętam jak łapaliście Kazia Kaukaza - on znał co prawda człowieka, miał nawet jakiegoś "właściciela", ale i tak bardzo trudno było go złapać.. A Sedalin ma rzeczywiście chyba takie działanie - moja dzika kotka po nim nigdy nie zasypiała tylko chodziła jak pijana, przewracała się i też próbowała, chowała w trudno dostępne miejsca. Ja też nie myślałam o budzie na początku - myślałam, że się uda szybko - mam nadzieję, że po Sedalinie czy czymś innym schowa się do tego "schronienia" :oops: jakie zrobicie jak się z nim trochę oswoi. Żeby on tylko do rzeki nie polazł :oops: No i żeby się przede wszystkim nie oddalał aby była możliwość go łapania. Poczytałam trochę więcej o rasie której mieszańcem jest, wcześniej tylko parę zdjęć i krótką informację - nie wiem może znacie tą rasę - ja byłam trochę zdziwiona, że "nasz" Loruś jest mieszańcem tak niezwykłej rasy. Na zimno wynika, że on dość odporny, ale przed deszczem dobrze żeby coś miał nad głową, poza tym ten koc - Lori miał dawane do budy czasem koce lub ubrania - nie wiem też czy wszystkie psy nie kojarzą tak, że jak położone posłanie to człowiek wskazuje im ich miejsce. Trzymam cały czas kciuki za złapanie Loriego :kciuki::kciuki: ------------------------------------- [CENTER]SUPER DOG - PIES LEGENDA[/CENTER] Super pies-takie miano nadali Owczarkowi Środkowoazjatyckiemu kynolodzy. Jest to jedna z najstarszych ras na świecie. Najprawdopodobniej jedyna, która nie uległa wpływowi cywilizacji i nie poddała się wpływowi człowieka. Owczarek Środkowoazjatycki jest częścią natury, rasą z zamierzchłych czasów. Jest wielkim, silnym psem o niezależnym i nie ulegającym zepsuciu charakterze, który nie zmienił się przez wieki. Główną cechą charakterystyczną tych psów jest odwaga. Ich kwalifikacje do pracy są sprawdzane w walce - tak przygotowywane są do zmierzenia się z drapieżnikami i najeźdźcami. O rasie i jej waleczności krąży wiele legend. Mastify, Boksery rezygnują z walki, Rotwailery, Stafordy, Bulteriery błagają o litość, a Owczarek Środkowoazjatycki śpieszy się by zakończyć walkę. Właściciele mówią o nich "Owczarek Środkowoazjatycki budzi się rano, wydaje z piersi mocny przerażający ryk i leży cicho przez resztę dnia. To jedno ostrzeżenie wystarcza by ewentualny drapieżnik nie był w stanie zaatakować stada owiec czy też posiadłości właściciela". Mimo posiadania olbrzymiej siły i noszenia w sobie gniewu do obcych, prawidłowo wytrenowany Owczarek Środkowoazjatycki jest miłym, delikatnym, czułym stworzeniem. Ma dużo cierpliwości do dzieci, nieustannie ma je pod swoją pieczą. Cały czas też je chroni np. nie pozwalając by maluchy zbliżały się do wyjścia gdy rodziców nie ma w domu. Jest doskonałym zabezpieczeniem przed niepożądanymi gośćmi - wiele posiadłości chronionych przez psa nie ma żadnych bram, zamków czy ogrodzeń. Nadrzędnym zadaniem psa jest ochrona właściciela i wszystkiego co do niego należy. Biada tym, którzy przekroczą jego terytorium, szczególnie po zapadnięciu zmroku pies zmienia zachowanie. Natura obdarzyła Owczarka Środkowoazjatyckiego wysoką inteligencją i niemalże ludzkim umysłem. Na terytoriach rdzennie zamieszkałych przez Owczarka Środkowoazjatyckiego można usłyszeć wiele interesujących historii o jego umiejętnościach. Czakan - tak nazywał się Owczarek Środkowoazjatycki żyjący w rodzinie pasterza. Pewnej nocy zdarzyło się, że Czakan przybiegł z pastwiska i obudził ludzi głośnym szczekaniem. Zdarzyło się to po raz pierwszy - Czakan nigdy nie zostawiał swego pana samego. Jego zachowanie mówiło o jakimś nieszczęściu. Matka wraz z dziećmi pobiegła sprawdzić co stało się z jej mężem. Pies doprowadził ich do pasterza. Niestety było już za późno - jego serce przestało bić. Synowie przysięgli, że odtąd Czakan będzie żył w domu jako święte zwierze. Ale wierny pies tak bardzo tęsknił za właścicielem, że zdechł kilka miesięcy później. Kolejna historia opowiada o psie imieniem Ulbars. Wykazał się on bohaterstwem podczas pożaru w stadninie koni. Kiedy budynki stajni ogarnął ogień ludzie byli bezsilni i nie wiedzieli co robić. Tylko Ulbars zachował trzeźwy umysł. Piersią wyważył drzwi i biegając od jednego konia do drugiego, wyprowadził do wyjścia zwierzęta, które szalały ze strachu. Sierść psa spaliła się, a ciało było obolałe od uderzeń końskich kopyt - ale wszystkie konie zostały uratowane. Pies został odratowany i nadano mu imię Ulbars Josur, co znaczyło odważny. Pasterze opowiadają także, że jeśli owca zachoruje i odłączy od stada Owczarek Środkowoazjatycki zostaje z nią by ją chronić, aż do przyjścia właściciela. Mówią także, że jeśli wilki zaatakują stado pies walczy w pojedynkę, choć jest to zadanie ponad jego siły. Jeśli nie pokona przeciwnika przestaje jeść i zdycha. Owczarki Środkowoazjatyckie z obciętymi uszami i ogonami znane są od wieków. Srebrny talerz przedstawiający sylwetkę tego psa znaleziono na terytorium Turkmenii i jest on datowany na 4000 lat przed naszą erą. Ta rasa jest ceniona wyżej niż wiele innych z powodu swego niezłomnego charakteru i umiejętności. Owczarek Środkowoazjatycki jest niezwykle przywiązany do właściciela i jeśli jest specjalnie szkolony, jest w stanie chodzić po śladach, brać udział w poszukiwaniach, niezmordowanie ścigać przestępcę, a także pomagać w polowaniu na grubą zwierzynę. Dwa samce Owczarka Środkowoazjatyckiego są w stanie upolować dzika. Psy importowane z Tadzykistanu, Uzbekistanu i Turkmeni ochraniają stada owiec na Syberii. Psy te są absolutnie niewrażliwe na zimno, nie przykryte śpią bezpośrednio na śniegu. Utrzymanie Owczarka Środkowoazjatyckiego w domu nie jest szczególnie trudne, te psy nie szczekają bez przyczyny, są czyste, są spokojne i nie kapryszą przy jedzeniu. Szczenięta szybko uczą się czystości, prawie samodzielnie. To pies, który pozostaje w sercu i jeśli ktoś ma Owczarka Środkowoazjatyckiego i zrozumie jego duszę, nigdy nie zmieni tej rasy na inną. ---------------------------------------- W sytuacji w jakiej jest teraz pies jego cechy mają plusy ale też trochę jakby minusy - nie wiem - może poprosić kogoś z Molosów kto ma takiego psa o rady ?
×
×
  • Create New...