[quote name='Aga-ta']tankowalismy, a ona biegala od czlowieka do czlowieka cala soba proszac o pomoc. Jacys ludzie karmili ja hot-dogami. Bylam twarda, naprawde...nie moglismy jej zabrac, nie tego dnia...udawalam, ze jej nie widze (choc w glowie juz rodzil sie jakis plan, ale nie na ten dzien...). Zalatwilismy swoje sprawy, wskoczylam do samochodu, a ona zaczela za nami biec (conajmniej jakbysmy to my ja wyrzucili). Zdrowy rozsadek poszedl na spacer...
Dziekuje bardzo Elizie-sk za pomoc w organizacji pomocy:) i Aquirre za zabranie suni i zorganizowanie schronienia do naszego powrotu:Rose:[/QUOTE]
Eghh to jak Juruś, który jest teraz u Pani Ewy. Też podchodził do każdego, odprowadzał pod drzwi stacji, potem pod drzwi auta...
I tak przez 8 dni.
Biedne psiaki...