Kochani, sprawa wygląda następująco.
Mój wyżeł ma 12 lat, wiem wiem staruszek z niego, ale całkiem żwawy ;)
Ponad miesiąc temu jego tylne łapki zaczęły się rozjeżdżać, miał kłopoty z wchodzeniem po schodach, więc pojechałam do weterynarza, ten dał mu Artrophyl. Kiedy to niepomogło dał serię zastrzyków RIMADYL, poprawiło mu się troszkę. Następnie zastosował Rimadyl w tabletkach i dzięki tym tabletkom Borys jest jak nowonarodzony. Niepiszczy już z bólu, śmiga po schodach jak młodzieniaszek. Wczoraj pojechałam to tegoz samego weta, który powiedział że Rimadyl jest zbyt drogą kuracją, (4 zł jedna tabletka, czyli 32 zł na 4 dni leczenia bo brał po 2 tabletki) w zastępstwie dał mi karmę MOBILITY SUPPORT, która zawiera jakieś tam małże nowozelandzkie. Za 1,5 kg zapłaciłam 45 zł, mam mu podawać ok 600 g karmy. Więc gdzie tu logika? karma starczy mi na 3 dni za 45 zł, a Rimadyl za 32 zł na 4 dni. Pozatym po proszkach mam pewność że go nic nie boli i jest ok, a ta karma to tylko karma (przyczym kazał mu nic oprócz niej nie jeść, co jest niemożliwe bo piszczy z głodu po niej) Więc co mi poradzicie?