Jump to content
Dogomania

MonikaWarszawa

Members
  • Posts

    17
  • Joined

  • Last visited

About MonikaWarszawa

  • Birthday 05/17/1977

Converted

  • Location
    Warszawa

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

MonikaWarszawa's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Głównym problemem "psów zaa bramy" jest przebywanie razem suki i psa. Nie wiem czy są tam młode, czy będa - wiemy od sąsiadow ze były. Psy z głodu nie umrą, teren zamkięty wiec bezpieczne, zaraz bedzie cieplej więc nie zmarzną. Mieszkaja same tyle lat, więc sie przyzwyczaiły, Ja się boje narbardziej aby sie nie rozmnażały.
  2. Mam jedna malutka sugestie: Pierwszego dnia jak byłyśmy nie było szczeniaków, tylko cztery psy - trzy chore i sunia (które jutro zabieram na lezenie i czekanie na dom) Drugiego dnia przybiegły szczeniaki - ale one na bank nie miejszkaja razem z chorymi... tylko przyszły z innego miejsca. Nie wiadomo skąd. Jak byłyśmy pierszego dnia i szukałyśmy psów w lesie, dowiedziałyśmy się od człowieka obok, że są psy bezdomne w białym "domku" ale trzy, reszta to psy okolicznych ludzi, które biegaja swobodnie. Jeden szczeniak miał obroże, małą, ciasną, ale miał.... więc przychodzi mi jedno pyatnie do głowy - czyje one są? Bo tak samo jak przybiegła malutka sunia kundelek, która "odprowadziła" właściciela na przystanek i "wpadła" na male co nieco, tak samo i one mogą gdzies obok mieszkac i ganiac po okolicy. Nie wiem - Ja bym się zastanowiła, i szukala odpowiedzi na to pyatnie. Jutro zabieram chore psy i sunie która jest po cieczce więc pewnie w ciąży, a szczeniaki? Myśle o tym i nie wiem - ???
  3. Jutro zabieramy chore i zaciążone do weta, prosze aby dziewczyny nie karmiły i nie straszyły psów, nie mówcie nic kudlatym ;) , niech spokojnie czekaja, bedzie dobrze. Onek musi sie trzymac, juz jutro bedzie pomoc weta. Ja po spotakniu z P.Barbara jade zbierac sprzet i ludzi - potem sie odezwe. Dziekuje ze byłyście dzis u nich, karme myśle można dac "na posesji" zobaczymy jak to jutro wszystko pojdzie. Ja uciekam spac - jutro dużo pracy.
  4. Na bandziorów ma siekierke, pożyczona od forumowiczki :mad: :evil_lol: :diabloti: damy rade, mam psa morderce :mad: :evil_lol: :diabloti: , biegac każdy umie, krzyczec też, jezdzimy jak jest widno, chłopa sie weźmie, pożyczy, porwie..... damy z tym rade. DOMY potzrebne, z tym juz nie jest łatwo, i kogoś kto bedzie tam brykał, aby dać jeść....... o to prosimy. Ja spadam spac, dobranoc.
  5. to ja gagucia dziewczyny tam nie ma gdzie polozyc wykladziny. tam nie ma jak sprzatnac, tam jest metr smieci i chalupa ktora sie zawala. jutro wszytsko zobaczycie ale proponuje jutro jechac jak najwiekszej ilosci osob w celach rozeznaniowych a dopiero potem sie spotkac ulozyc plan dzialanie i dzialac.Psy nie sa zaglodzone czy ktos moze sie dowiedziec czy np canis ich tam nie dokarmia?\nie wierze aby na karmie raz w miesiacu nie byly szkieletorami.\ BARDZO POTRZEBUJEMY POMOCY bo myja i monika- mamy jeszcze koty.w sobote mamy spotkanie kotowe..150 ulic..POTRZEBA DOGOMANIAKOW.
  6. Jutro jedziemy do lasu, i obejrzec posesje. Myśle ze ok 10 rano, ruszuszymy, musi być widno. Zobaczymy, popytamy, połazimy - mam nadzieje ze padac nie bedzie :lol: bo spacer po lesie w deszczu - mało przyjemnie. Moze znajdziemy psy w lesie, moze foto sie zrobi. Chcemy ocenic czy Onek na posesji ma za ciasna obroże, i ewentualnie jakoś zdjąc. Wszystko wyjdzie jutro. Zadzwonić do straży, lub innych instytucji myśle ze bedzie czas - bo nie wiem co lepsze, podwórko na posesji i dokarmianie czy schronisko??? NIE WIEM. Jutro w grupie, pogadamy, zobaczymy - napiszemy. Jeśli ktoś ma złote i sprawdzone pomysły, prosze pisac, Ja głośno myśle, i jestem otwarta na sugestie.
  7. Mam nadzieje ze dogomaniacy beda chetni na spacery po lesie. Z kociarzami jest spotkanie w sobote. Jedziemy patrzac, fotki strzelac, mam nadzieje jedzenie zawozic. Czekam na termin psiarzy, aby "sprzedac" miejscówke w lesie ;) I zobaczyc posesje Onka i czarnego. A takze na poznanie Pani karmicielki, i dowiecie sie od niej szczegołów psa, co mi wspominala. Wg mnie Onek z posesji ma za ciasna obroże na szyji, nie podoba mi sie to, a z opowiesci, i "zeznan" sasiadow, jeden pies umarł przez uduszenie. Trzeba to sprawdzic.
  8. Nie wiem, bylam tylko na poczatku lasu, gdzie zostawilam worek. Piszcie kiedy - a Ja jak tylko bede miala czas, jade i pokaże gdzie to jest, moze ktoś blisko mieszka, lub przejezdza obok, to by dokarmiał?? Odpadło by jedno miejsce karmicielce.
  9. Z kociarzami umawiamy sie na sobote (wstepnie) aby ocenic sytaucje kotow, i sprawdzic czy na tych terenach nie ma "wolnych" karmicielek. A psy - moge pokazac gdzie to jest, i dalej myslec, nie ukrywam ze chciałabym to podzielic, i jak piszesz potem zastanowic sie jak to ułożyc. Bo nie sztuka latac wszedzie i nic nie zalatwic, a Ja tez pracuje i nie dam rady byc wszedzie. A jak narazie to tylko Ja znam karmicielke, wiem gdzie sa psy :crazyeye: Czekam na termin, kiedy jechac do psów, pokaże gdzie to jest, poznam z karmicielką, i oczywiscie bede cały czas gotowa do pomocy, ale musze miec pomoc, bo sama nie dam rady. Z TOZ-em nie wspópracowalam, i wole aby ktoś bardziej doświadczony sie tym zajął, bo nie chce nic popsuc. gg 5786899 A i jeszcze jedno, Pani mi coś wspomniala, ze szuka domu dla psa - ale zabijcie mnie nie wiem o co chodzi, chyba jest na Paluchu. to juz bezpośrednio od niej. Jesli ktos chce tel do Pani, to podam na pw. jest rano do ok 10 tej, i wieczorem po 21 wszej. Pisze co mi sie z dzisiejszego dnia przypomina.
  10. Psy na posesji to cieżki temat - sa bezpieczne, ale samotne, tu trzeba wywiad zrobic. Nie wiem, jesli to jest czyjś teren a sie nie zajmuje, to co zrobic? LAS - jak było bardzo zimno, i były bardzo głodne podszły do niej - na wyciagniecie reki, a tak zostawia karme i odchodzi. Dzis nie było psow, zostal worek i pojechałyśmy dalej. Pani karmicielka sama sie znalazła, zadzwonila do Fundacji, zeby zawiezdz te karme, a fundacja do mnie czy pomoge - i poznałam Pania. Do lasu można jechac, Ja tam sama trafie to nie trzeba Karmicielki ciągnąć, pojechac i czekac, lub isc na spacer po lesie i patrzec.
  11. Te psy są niby czyjeś. Ale one sa tam same, "wlaściciel" przyjezdza raz na jakis czas i niby karmi.(suchy chleb) nie maja wody. Trzeba jeszcze sasiadow zapytac, bo Ja zawsze wole miec 200% pewność, ale fakem jest ze Karmicielka jezdzi i psy karmi przez płot. Z tego co słyszałam był trzeci ale nie żyje.Udusił się, FOTO z lasu nie mam, trzeba pojechac i czekac az psy wyjda na jedzenie - trzeba poprostu czekac.
  12. [URL="http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=1552363#1552363"]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=1552363#1552363[/URL] Wyslałam namiar na pw
  13. Olszynka Grochowska jest w okolicach Pl Szembeka, w gląb i do lasu. Ja tam trafie - moge pokazac, obiecalam ze bede jezdzic raz w tygodniu z ta kobieta. A psy na posesji - Grochow, ale tam nie wejdziemy, to czyjś ogrodzony plac, jedzenie wrzucalam dzis przez ogrodzenie. ON ek wg mnie ma ciasna obroże, ocenicie na foto. Walcze z kompem i wyśle foto
  14. Wyśle foto, narazie komp sie zawiesza. Na miau jest rozmowa na ten temat, ale licze i na pomoc dogomaniaków, Ja nie wiem od czego zaczac :-( Jestem zalamana i wstrzaśnięta.
  15. Dzis byłam z karmicielką aby jej pomóc opis tej osoby jest na miau [URL="http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=39526"]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=39526[/URL] W lesie jest podobno ok 6 - 8 psów, różne - wychodza jak Ona jest sama, siedza w lesie Olszynka Grochowska, Ta kobieta zawozi im karme raz na tydzien dwa - bo nie ma transportu, A to ciężkie. Dzis zawiozłam z nia ok 30 kg suchego. Jest tam podobno Colie, coś ma z łapa, rok temu były maluchy al ktoś zabrał, potem następne ale nie wiadomo co sie z nimi stało. Kobieta w tym lesie została napadnięta, i wywieziona za Otwock, cudem ocalała. Kolejne psy to Owczarek Niemiecki i czarny duży pies. Beda foto, ja nie umiem wstawiac ale poprosiłam ciocie Doddy to jak odbierze poczte to beda. Psy sa na posesji Grochów, podobno od ponad trzech lat nie mieszkaja tam właściciele, tylko wpadaja raz na jakis czas, i daja suchy chleb jak im sie przypomni. Sasiedzi podobno potwierdzaja, ze psy zyja dzieki tej kobiecie bo ona je karmi. Z naprzeciwka zabrano ok 8 psów chyba do Psiego Anioła za jej interwencja, ktoś jeszcze wziął jakiegoś. Byl tam trzeci pies, ale juz nie żyje, podobno udusił sie na obroży czy kolczatce może na łańcuchu. :-( Nie wiem ale ON tez ma ciasna obroże, moze to bedzie widac na foto. Nie wiem co z tym robić, pisze na różnych forach o pomoc dla tej kobiety, trzeba cos z tymi psami zrobic, co z tymi z lasu??? Pojade tam z aparatem i bede czekac może foto da sie zrobic? Opowiadala ze w te wielkie mrozy to przychodziły do niej bo były tak zmarźniete i głodne - :-( Ogolnie traktuje je jako dzikie, ale jakie sa naprawde??? Czekamy na foto, i czekam na pomysły co robic.
×
×
  • Create New...