Jump to content
Dogomania

Reg

Members
  • Posts

    6
  • Joined

  • Last visited

Reg's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Chciałam tylko donieść radośnie, że udało się! Mały korygowany smyczą w trakcie oczekiwania na jedzenie wreszcie się poddał. Teraz wystarczy, że nałożę mu smycz i przewieszę ja przez klamkę drzwi tarasowych - bez drugiej osoby przy nim on grzecznie i spokojnie czeka. Po zdjęciu smyczy biegnie do miski nie zawracając sobie głowy atakowaniem suni:) Bardzo dziękuję, za tę mądrą podpowiedź, którą znalazłam powyżej:)
  2. Chciałam tylko donieść radośnie, że udało się! Mały korygowany smyczą w trakcie oczekiwania na jedzenie wreszcie się poddał. Teraz wystarczy, że nałożę mu smycz i przewieszę ja przez klamke drzwi tarasowych - bez drugiej osoby przy nim on grzecznie i spokojnie czeka. Po zdjęciu smyczy biegnie do miski nie zawracając sobie głowy atakowaniem suni:) Bardzo dziękuję, za tę mądrą podpowiedź, którą znalazłam powyżej:)
  3. To też pomysł, wypróbuję. I przyjmę z wdzięcznością każdy inny do wypróbowania:)
  4. Mam, mam.. ale mój mąż jest zwolennikiem rozwiązań siłowych, co to mnie nie przekonują. Dlatego zaprałam się, że sama psa poskromię. Widać, że mały w poprzednim domu był wychowywany przemocowo - boi się podniesionej ręki i kapcia. Jednak, najwyraźniej, nie były to metody skuteczne. Ciągle przekonuję domowników, że to nie siłą tylko metoda trzeba pracować ale niestety, cos mi metod już brakuje ....
  5. Też mi się wydaje, że karmienie osobno nie jest rozwiązaniem. Podejmę jeszcze próbę wołania psów dopiero kiedy miski będą gotowe. Latem nie będzie z tym problemu - biegają po ogrodzie. Kiedy są w domu sam dźwięk podnoszonej miski natychmiast zwabia małego. Teraz czekają na posłaniach, bo wcześniej ataki agresji wobec suki miał kiedy czekały pod moimi nogami na jedzenie. Nauczenie go, że ma czekać na posłaniu też trochę trwało, z ekscytacji nie mógł usiedzieć na miejscu. Mały jest mały nie dlatego, że jest szczeniakiem tylko jest dużo mniejszy od suczki. Oba są buldogami francuskimi tylko mały jest jakiś taki miniaturowy. Jest niesamowicie żarłoczny, jest w stanie pochłonąć każdą ilość jedzenia. Myślałam, że to ze względu na rywalizację z suką ale w poprzednim domu gdzie był przez rok jedynym psem, też był podobno bardzo żarłoczny. Przypuszczam, że gdy się urodził był najmniejszy z miotu i od początku musiał walczyć o jedzenie - tak mu chyba zostało. Nie chcę akceptować tej agresji i nie chcę się bać własnego psa ...
  6. Od kilku miesięcy mam przygarniętego 1,5 rocznego psa a od 3 lat spokojną , ułożona suczkę. Mój największy problem, z którym w żaden sposób nie mogę sobie poradzić jest agresja małego przed jedzeniem. Kiedy przygotowuję psom jedzenie one mają czekać na swoich legowiskach. Mały jest tak podekscytowany wizja pełnej miski , że z tej emocji rzuca się z zębami na sukę. Wygląda to groźnie, choć nigdy jej nie nadgryzł naprawdę. Chwila ataku, mój krzyk "Nie wolno!" i mały wraca na legowisko i już spokojnie czeka na miskę. Nie jestem w stanie wyeliminować tych ataków. Próbowałam łagodnie - nagradzałam go za spokojne czekanie. Ale jedno moje odwrócenie - i już następował atak. Próbowałam zdecydowanie - po ataku wyrzycałam go na siłę na taras - tu pojawił się problem, bo mały rozpłaszczony na legowisku agresywnie próbował mi się ogryźć. Byłam z nim na szkoleniu - pan trener radził w sytuacji ataku używać na małego wody w spryskiwaczu lub hałaśliwych przedmiotów rzucanych o ziemię. Nic nie działa. Może to jest taka psia hierarchia, że mały jest ważniejszy i demonstruje to suce. Ona chyba nie chce mu się na poważnie odgryźć, pozwala mu na takie zachowania. Ale ja ich nie akceptuję, czuję stres przed każdym karmieniem, obawiając się wybuchów agresji. Czy ktoś z Was miał podobny problem? Nie znalazłam tego w dotychczasowych wątkach. Bardzo proszę o pomoc. Dodam, że poza karmieniem moje psy zachowują się wobec siebie przyjaźnie.
×
×
  • Create New...