Od kilku miesięcy mam przygarniętego 1,5 rocznego psa a od 3 lat spokojną , ułożona suczkę. Mój największy problem, z którym w żaden sposób nie mogę sobie poradzić jest agresja małego przed jedzeniem. Kiedy przygotowuję psom jedzenie one mają czekać na swoich legowiskach. Mały jest tak podekscytowany wizja pełnej miski , że z tej emocji rzuca się z zębami na sukę. Wygląda to groźnie, choć nigdy jej nie nadgryzł naprawdę. Chwila ataku, mój krzyk "Nie wolno!" i mały wraca na legowisko i już spokojnie czeka na miskę.
Nie jestem w stanie wyeliminować tych ataków. Próbowałam łagodnie - nagradzałam go za spokojne czekanie. Ale jedno moje odwrócenie - i już następował atak. Próbowałam zdecydowanie - po ataku wyrzycałam go na siłę na taras - tu pojawił się problem, bo mały rozpłaszczony na legowisku agresywnie próbował mi się ogryźć.
Byłam z nim na szkoleniu - pan trener radził w sytuacji ataku używać na małego wody w spryskiwaczu lub hałaśliwych przedmiotów rzucanych o ziemię. Nic nie działa. Może to jest taka psia hierarchia, że mały jest ważniejszy i demonstruje to suce. Ona chyba nie chce mu się na poważnie odgryźć, pozwala mu na takie zachowania. Ale ja ich nie akceptuję, czuję stres przed każdym karmieniem, obawiając się wybuchów agresji. Czy ktoś z Was miał podobny problem? Nie znalazłam tego w dotychczasowych wątkach. Bardzo proszę o pomoc.
Dodam, że poza karmieniem moje psy zachowują się wobec siebie przyjaźnie.