-
Posts
2758 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Masza4
-
Frajda się znalazła!!! Ma wreszcie wspaniały dom i jest kochana:)
Masza4 replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Niestety ani wczoraj, ani dziś zero śladu po suni...Przeczesaliśmy teren wokól cmentarza, szkoły, osady niedaleko kościoła i nic. Zmartwił mnie tylko trochę podobny wałęsający się tam przerażony pies, strasznie skudłaczony. Mam nadzieję, że ktoś nie pomylił go z Frajdą...Tamten nie reaguje nawet na wołanie, tak skupiony jest na ucieczce. -
Frajda się znalazła!!! Ma wreszcie wspaniały dom i jest kochana:)
Masza4 replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Nie mam tel przy sobie wracam do domu za jakies poł godz do godziny. pw poszło -
Frajda się znalazła!!! Ma wreszcie wspaniały dom i jest kochana:)
Masza4 replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Bico naprawdę nie wiem czy jest sens, bo ja mam tu wszystko na oku i ludzie są powiadomieni. Gdyby była gdzieś na ulicy to rzuciłaby się w oczy, bardziej prawdopodobne jest to, że ktoś ją przygarnął, a nie widział jeszcze ogłoszenia. To fajny pies, ładny- ludzie zwracają uwagę na takie stworzenia. Niestety na wsiach jest tak, że szansę na znalezienie domu ma tylko ten psiak, który czymś się wyróżnia- na zwykłe 'burki' nikt nie zwraca uwagi :( -
Frajda się znalazła!!! Ma wreszcie wspaniały dom i jest kochana:)
Masza4 replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Listonosz oczywiście jest, ale cała wieś została już poinformowana co i jak :) Jak wiecie, jest nieduża. Do Malibu przyjeżdzą tylko młodzież na pijackie dyskoteki lub raz na jakiś czas odbywa się impreza integracyjna firm. Krężniczanka to łowisko, gdzie można wszamać rybę, średnio dużo ludzi się tu przewija. -
Frajda się znalazła!!! Ma wreszcie wspaniały dom i jest kochana:)
Masza4 replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Poczty w Krężnicy nie ma. Z Malibu i Krężniczanką myślę, że nie warto, bo w całej wsi wiszą widoczne kolorowe plakaty, ja pytam ludzi, patroluję co jakiś czas teren, między innymi w okolicy tych wczasowisk. Osoby które mogłyby być pomocne w sprawie (np. panie sklepowe) są powiadomione co i jak i mają na mnie namiar. Poproszę tylko na pw jakiś kontakt (tel) do osoby, która ewentualnie w razie czego mogłaby odebrać psinę. -
Frajda się znalazła!!! Ma wreszcie wspaniały dom i jest kochana:)
Masza4 replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Jestem w stanie pomóc w poszukiwaniach do piątku, będę patrolować teren. Tymczasem ogłoszenia wiszą wszędzie gdzie się da. Kilka osób mówiło, że ktoś przygarnął sukę. Nadzieja, że ten ktoś się odezwie. -
Frajda się znalazła!!! Ma wreszcie wspaniały dom i jest kochana:)
Masza4 replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Jutro będę patrolować wioskę, rozwieszę ogł i mam nadzieję, że ją znajdziemy -
Frajda się znalazła!!! Ma wreszcie wspaniały dom i jest kochana:)
Masza4 replied to Tola's topic in Już w nowym domu
skonstruuję jakieś krótkie ogłoszenie z kolorową fotka i rozwieszę po wsi- ludzie są leniwi, nie będą czytać długiego txtu -
Frajda się znalazła!!! Ma wreszcie wspaniały dom i jest kochana:)
Masza4 replied to Tola's topic in Już w nowym domu
To psina się znalazła, czy nie? Byłam w kilku domach, nikt nie wie nic o psie, poza ogłoszeniami duszpasterskimi z kościoła... -
Frajda się znalazła!!! Ma wreszcie wspaniały dom i jest kochana:)
Masza4 replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Jezu....ja też ją widziałam.....!!!!!! W niedzielę. Ale jakaś babka ją wołała przy rowerze i myślałam, że to jej pies. Miała czerwoną i jakąś jeszcze obróżkę. Zapytam TZ kim była ta kobieta, może ją zna -
Frajda się znalazła!!! Ma wreszcie wspaniały dom i jest kochana:)
Masza4 replied to Tola's topic in Już w nowym domu
dopiero dotarłam na wątek. napiszcie proszę po krótce skąd sunia zginęła i gdzie przypuszczalnie może być, mogę pomóc w rozwieszaniu ogłoszeń, niestety nie mam czasu na prześledzenie całego wątku. -
Cudności. A ile rezygnacji w ich oczach...
-
Byłam wczoraj u Perełki-nawet nie dała mi się wziąć na spacer. Schowała te swoje oczęta i udawała, że nie istnieje...Obawiam się, że Perełka bardzo podupadła teraz psychicznie. Ona nie wie co się dzieje, jest nie zsocjalizowana. Będę starała się chodzić do niej jak najczęściej, może chociaż przebywanie w obecności ludzi jakoś ją powoli ośmieli. Oby tylko wyjaśniła się sprawa z tym sikaniem...Moim zdaniem to może być po prostu stres.
-
Niestety MaDi, nie udało mi się dziś pojechać do Perełki...Postaram się wpaść jutro
-
Byłam dziś u tej kruszynki. Ogromnie przestraszona siedziała w kącie klatki. Jakby chciała schować się gdzieś, gdzie nikt by jej nie znalazł...Dała mi jednak po chwili pogłaskać. Ma cudowne, mądre oczy. Zwóćcie też uwagę na kręgosłup. Moja suka 1,5 roku nie sikała sama, a opróżnialiśmy ją mechanicznie, bo miała zaawansowane zmiany w kręgosłupie właśnie. Brak sikania pojawił się z dnia na dzień.
-
Przepraszam, że tak późno piszę, ale dopiero teraz mam dostęp do kompa. Sekcja wykazała bardzo zły stan płuc. Teqiula praktycznie nie miała powierzchni oddechowej...Szczerze mówiąc dziwię się, że do piątku zachowywała się całkiem nieźle, bawiła się, biegała z innymi psami. Po prostu była silna. Z takimi płucami nie miała prawa żyć... Nie będę wnikać w szczegóły, ale Dziecko nie poradziloby sobie z tą chorobą, z wtórnym stanem płuc. Żadne leki nie cofnęłyby tego, co dziś zobaczyłam. Trochę mi ulżyło, bo bałam się, że student źle podał leki. Tak nie było- płuca były tak zmienione po długotrwającej chorobie, że szok. Do tego tchawica była bardzo wąska, rozmiar nieadekwatny ani do rasy, ani wielkości psa. Tequila te ostatnie chwile była otoczona ludźmi, którzy ją kochali. Odeszła wśród bliskich ludzi, nie sama. To chyba jedyne co mogliśmy dla niej zrobić. Teraz biegaj sobie Aniołku za Tęczowym Mostem :saint1: (*)
-
Jutro o 12 robimy Tequili sekcję. Chcemy zobaczyć co właściwie się stało, że tak nagle stała się niewydolna... Ja również dziękuję wszystkim, którzy Jej kibicowali :placz: Śpij słodko Dzieciaku (*)
-
Tequila nie ma problemów z połykaniem, bo wielokrotnie podawałam jej leki, obserwowałam jak je, pije i wszystko było OK. Myślę że student na siłę podał jej leki...
-
Teqiula miała dziś kryzys. Przyszłam jak co rano i zastałam ją ledwo się cieszącą, smutną i strasznie charczącą. Wyglądało to jak jakiś świeży zachłyst. Podejrzewałam, że może studenci podając leki zrobili coś nieopatrznie. Taki stan trwał do około 16, po czym studentka znalazła dwie nienadtrawione tabletki Encortonu wyplute z gardzieli. Okazało się, że student źle podał leki...Teqiula odżyła, poszła na spacer i wygląda na to, że wszystko wraca do normy. Nie piszę więc na razie o leczeniu, bo od dziś zastosowaliśmy trochę inne postępowanie. zamiast wykrztuśnych podaliśmy furosemid. Kryzys za nami, miejmy nadzieję, że jutro będzie już lepiej. W każdym razie nie ma się co martwić na zapas.
-
Niiiiieeee :roll: Wcale bym za tą mordą nie tęskniła :siara: Adopcja właściwie możliwa jest w każdej chwili pod warunkiem, że adoptujący zobowiąże się do kontynuacji leczenia. W przyszłym tygodniu jednak chcemy jej zrobić jeszcze kontrolną bronchoskopię i RTG.
-
Właśnie Merys :evil_lol: Twoj TZ chyba polubił Tequilę, a i Beti stała by się przy niej odważniejsza :cool3:
-
Wyobrażam sobie miny osób wracających w kościołowych nowych butach na wyczyny Beti :evil_lol:
-
Teqiula czuje się dobrze. Na spacerach biega jak opętana, zaczepia wszystkich i wszystko. Np. łapie gałązkę, pokazuje i ucieka ile sił w nogach. Wtedy trzeba ją gonić, odebrać, wyrzucić, a ona znajduje nową. Czasami śmieje się w głos, gdy z nią spaceruję. Teqiula kocha ludzi- każdy kto nas odwiedza jest porządnie witany. Najlepiej jakby dał całować się prosto w usta :evil_lol: Na szczęście sunia łapie już, że potrzeby fizjologiczne załatwia się na dworze. Jeszcze 2-3 tygodnie temu była katastrofa, gdy wystarczyło przejść kilka kroków i tam po prostu się załatwić. Na dłuższą metę trochę to kiepskie... Jak na razie wszystko jest ok. Jak zwykle mam dobre przeczucia, a czas pokaże co będzie dalej.
-
Teqiula faktycznie dość kiepsko wygląda 'od środka'. Zrobiliśmy jej bronchoskopię. Niestety wziernik nie doszedł nawet do rozwidlenia tchawicy, bo ta okazała się tak wąska. Teqiula ma niedorozwój tchawicy-jest bardzo wąska, stąd to charczenie, a i być może trudniejsze pozbywanie się wydzieliny z płuc. Do tego na ścianie tchawicy było bardzo dużo dziwnych 'ognisk' jakby mikroropnie, czy coś. Na szczęście udało nam się pozyskać jeden, czy dwa i oddaliśmy to do lab. Pobraliśmy też wymaz z głębi tchawicy, poszedł na antybiotykogram, więc koło pon/wt powinniśmy mieć lekooporność. Włączymy więc nowy antybiotyk, bo ropa w płucach też jest :shake: Generalnie założenie jest takie-jeśli na razie stan Tequili sie nie pogorszy, zobaczymy jak będzie w miarę jej wzrostu. Jeśli organizm poradzi sobie z tak wąską tchawicą, jeśli zapotrzebowanie na tlen będzie wystarczająco pokrywane, można zostawić sunię w spokoju, monitorując tylko co jakiś czas stan samych płuc. A jeśli w miarę wzrostu Teqiula będzie niedotleniona, to moim zdaniem nie ma co jej mordować. Ważne, że teraz cieszy się jak szalona, jest pełna energii i chęci do życia! A finanse faktycznie by się przydały. Nie ustaliłam jeszcze ceny bronchoskopii, ale spodziewam się, że to koszt przeciętnego zabiegu chirurgicznego...
-
Musimy mieć dużo cierpliowści. Leczenie jest dlugotrwałe, ale jakoś mam dobre przeczucia