Szczerze, to nie sądziłam, że teściowa od razu się zdecyduje (chociaż przyznam, że do torebki zabrałam szeleczki i smycz po moich dziewczynach :lol: ), chciałyśmy obejrzeć, poznać pieski, jednak jak podeszłyśmy do biura i zobaczyłyśmy sporą gromadkę jamnisiowatych pierdółek, to zapytałam: "A może jednak szczeniaczek?" I zobaczyłam ten błysk w oku, kiedy patrzyła na tą sierotkę i już trzymała go na rękach i nie chciała innego :) to chyba ta miłość od pierwszego wejrzenia :cool3:
Mały w drodze był grzeczny, nie wymiotował, w domku poznawał każdy kąt, bawił się, a potem padał na parę minut i jak się obudził to znowu szalał i pogryzał wszystko :loveu:
Mam nadzieję, że będzie zdrowo rósł, bo to najważniejsze :)