Miałam kiedyś owczarka colie i taki problem. Duży pies, siury ciągnęły się przez cały przedpokój, co rano w łazience witało mnie wielkie kupsko a ona leżała na posłaniu i zadowolona machała ogonem. Miałam strupy odparzeniowe od sprzatania sików na rękach. wychodziłam co 2 godziny na dwór, nagradzałam, biłam, krzyczałam, obsesyjnie patrzyłam na psa czy nie siura, przez 11 miesięcy nie było poprawy. Sikała gdzie chciała, byłam u weterynarza , brała jakieś tabletki nie pomagało. A ja płakałam z bezsilności i szorowałam na szczęście podłogi z gumoleum. W końcu sprzedałam rodzinie, która miała dom z ogrodem. Tam mogła sobie lać do woli.
Po dwóch latach od tamtego wydarzenia postanowiłam spróbować jeszcze raz i kupiłam maleńką pińczerkę. Ma 2 miesiące i natychmiast przeszłam do nauki siku w jedno miejsce- do kuwety. Załatwia tam wszystko, choć czasem sika gdzie bądź lub do kojca. Ale powoli nauczę. Mam ją dopiero 2 tygodnie, ale wykazuje zainteresowanie kuwetą i moimi poleceniami, więc chyba będzie dobrze.