Jump to content
Dogomania

atha

Members
  • Posts

    12
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    łódź

atha's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. witaj sota36 bardzo piękna i wzruszająca przypowieść... ucałowania dla psiego noska :D
  2. dziękuję za wszystkie słowa pocieszenia sota36 ---ucałuj swojego psiaka w wilgotny nosek ode mnie ---bardzo gorąco cię przepraszam,że wpakowałam ci się tutaj---naprawdę nie zamierzałam tyle pisać ---chciałam ci się tylko pożalić i tak jakoś samo poszło pisanie w moim oknie pali się teraz świeczka dla twojego Tonia---powiedziałam na głos, że to dla niego---może usłyszał...
  3. dziękuję za każde słowo najstraszniejszą tragedią jest to,że to ja zawiozłam go do weterynarza i zaufałam jego decyzji co do leczenia ---ja jestem przyczyną jego tak straszliwych cierpień---gdybym poczekała do następnego dnia-przecież nic się nie działo,zupełnie nic -pies był w dobrej formie,tylko ten telefon o wynikach--wtedy byłaby moja doświadczona weterynarz a poza tym gdyby coś takiego zdarzyło się w ciągu dnia---te potworne skurcze---widoczne przez skórę brzucha powodujące taki straszny ból mogłam pojechać do kliniki z odpowiednim wyposażeniem i może dałoby się go uratować a przynajmniej nie cierpiałby ---nie musielibyśmy czekać po nocach na wizytę weta godzinami---i dopiero po kolejnych godzinach skrócić jego cierpienie zastrzykiem---kiedy dopiero nad ranem telefon "pogotowia" znów był czynny...tego nie daruję sobie---takich durnych decyzji nie można sobie darować ---nie po takiej zgrozie jaką zafundowałam psu chcąc jak najszybciej dowiedzieć się o co chodzi z tymi wynikami badania gdyby nie ta decyzja i podane leki---absolutnie nic by się nie wydarzyło---śmierć nie nastąpiła samoistnie z powodu ciężkiej choroby psa, tylko został uśpiony bo cierpienia były zbyt straszne ---nawet nie wiem co to było ale lekarz, który go w nocy odwiedzał i potem "uśpł"powiedział,że skoro ketonal tak krótko podziałał to sugeruje to dla dobra psa bo cierpi okrutnie[też potwierdził po wywiadzie,że coś podanego w zastrzyku musiało spowodować taki stan -te potworne skurcze---a ja nawet nie umiałam powiedzieć co dostał bo z reguły nie informują a ja nie zapytałam bo myślałam,że to takie chwilowe zabezpieczenie podanie pierwszej dawki antybiotyku i następnego dnia podjadę kiedy będzie moja weterynarz] to ja to ja jestem winna jego śmierci w tak okrutnych okolicznościach---czy to można sobie wybaczyć---nie nie można nawet jeżeli to niechcący i bez świadomości to fakt pozostaje faktem ---mój biedny mały atuś---zaufał mi, że mu pomagam ---nawet nie pisnął kiedy mu dawała dwa zastrzyki o których sama mówiła,że są bardzo bolesne przy dawaniu i trzeci zastrzyk antybiotyk nie wytrzymam tego---nie mogę tego próbować wpuścić w niepamięć bo ja też muszę cierpieć kiedy on musiał przeze mnie---jak mogłabym uciekać od tego od odpowiedzialności........ dziękuję za wszystko ale to musi za mną zostać na zawsze...to sprawiedliwe, że będę cierpieć...należy mi się
  4. dziękuję wam serdecznie---nie mogę pisać, nic nie mogę...
  5. sota36 ---nie ma już mojego atka---dziś 30 listopada o godz 7.40 tak niedawno ci pisałam,że trzyma się dobrze---a tej nocy od godziny 9 do rana wył z bólu cały czas---bez przerwy cały czas---nie popiskiwał---wył---a zawdzięczam to pani weterynarz u której byłam o 8 wieczorem wczoraj---nie wiem co psu dała---3 zastrzyki w tym jeden antybiotyk---po powrocie nie minęła godzina jak pies zaczął piszczeć a potem już wyć z bółu ,gryźć poduszkę itd cała rodzina głaskała go i masowała całą noc bo to minimalnie jakby mu pomagało---okresami wył troszkę ciszej---nie skutkowała pyralgina ani ketonal ani relanium w zastrzyku---lekarz z pogotowia całodobowego przyjechał dopiero ok 1 w nocy pozwoliliśmy się mu tak męczyć bo potem nie mogliśmy już nikogo złapać a jeszcze mieliśmy nadzieję,że skurcze---widać było z zewnątrz jakie silne jednak się skończą i rano pojedziemy go ratować do wizyty u weterynarza pies nie miał objawów jakiegokolwiek silnego bólu czy skurczów---był osowiały od tygodnia i widać było,że coś mu dolega---chudł i kilka razy wymiotował ---kombinowali a to robaki---dostał lekarstwo ---potem podejrzena cukrzycy---potem dopiero badania krwi ---po nich wiadomo juz było,że to coś z wątrobą---i pojechałam wieczorem po telefonie od lekarza informującego mnie o złych wynikach---nie było mojej weterynarz tylko jakaś młoda panna---która od razu zabrała się do leczenia---ze skutkiem jak wyżej pies był tego dnia na spacerze dwa razy po godzinie---i bawił się z psami---jeszcze w lecznicy interesowały go młode psiaki---a wcześniej był naprawdę w całkiem przyzwoitej formie--- a po "lekach" jakie dostał---coś wspominała o ułatwieniu pozbycia się -rodzeniu??? kamieni z woreczka żółciowego i że są bardzo bolesne podczas podawania---po tych lekach pies konał w męczarniach prawie 11 godzin---przeskok absolutnie dramatyczny i całkowicie nieprawdopodobny---któryś z tych specyfików musiał wywołać takie potworne skurcze i ból nie mam słów nie mam słów sota36 ---mojego atusia też już nie ma :(---ryczę cały czas pociesz mnie proszę!!!!!!!!!!!!
  6. witaj sota36 --- 20 października 2005 ja również pożegnałam swojego ukochanego psa Buzera i nadal jestem w depresji po jego stracie---na pewno nigdy go nie zapomnę bo był psem wyjątkowym---jak już będę mogła to o nim tu napiszę przedstawiam ci mojego drugiego psa [choć właściwie ten jest psem rodziny- moim był Buzer] przedstawiam ci go dlatego bo ma na imię --- Atos [vel Atek] i ma aktualnie 13 lat !!! podobnie jak Buzer był "psim nieszczęściem" z ulicy---na szczęście trzyma się nadal dobrze tu wkleiłam kilka fotek http://www.upload2.net/image_gallery/2476/ pozdrawiam cię serdecznie
  7. nie wklejam tu linka ale myślę, że ta opowieść powinna tu trafić oto opowieść o królu Judhiszthirze bohaterze hinduskiej Mahabharaty i jego psie bez którego nie chciał on iść do "krainy bogów" Judhiszthira mówi : "a ten pies, który był mi zawsze oddany, niech idzie razem za mną ; obojętność nie leży w moim charakterze" INDRA : "ponieważ otrzymałeś dzisiaj nieśmiertelność ze wszystkimi radościami niebios, porzuć swego psa, nie ma w tym żadnej obojętności" Judhiszthira : "człowiekowi godnemu trudno popełnić niegodziwość ! lepiej żebym nie otrzymał szczęśliwości, z powodu której muszę opuścić oddanego sługę" INDIRA : "w świecie bogów nie ma miejsca dla tych, którzy mają psy, istoty gwałtowne, które porywają ofiary" (...) Judhiszthira : "to moja niezłomna decyzja" .......... w końcu wielki bohater Judhiszthira został przyjęty wraz ze swoim psem do boskiego rydwanu...
  8. „Wiersz o suce” Sergiusz Jesienin Rankiem pod żytnim brogiem Gdzie się złocą rogoże w rząd, Oszczeniła się suka siedmiorgiem Siedmiorgiem rudych psiąt. Do wieczora czule je pieściła, Przygładzała językiem sierść, I spod brzucha ciepłego spływał Podtajały, ogrzany śnieg. Wieczorem zaś, kiedy kury Siadają na grzędę w sznur, Wyszedł gospodarz ponury, Wszystkie siedem powsadzał w wór Po zaspach suka biegała I śpieszyła tuż za nim w ślad, I tak długo, tak długo drżała Wody niezmarzłej gładź. A gdy ledwo wlokła się z powrotem, Zlizując z boków swych pot, Wydał jej się miesiąc za płotem Jednym z siedmiorga psiąt. Dźwięcznie niebiosom sinym Skowycząc zwierzała ból, A księżyc-młodzik płynął, Skrył się za pagór śród pól. I głucho, jak w datku żebraczym, Gdy rzucą jej kamień na śmiech Potoczyły się oczy sobacze Złocistymi gwiazdami w śnieg
  9. przeczytajcie koniecznie ten bardzo piękny wiersz Jesienina !!!!!! wklejam go jeszcze raz
  10. The Rainbow Bridge Author not known There is a bridge connecting heaven and hearth. It is called the Rainbow Bridge because of its many colors. Just this side of the Rainbow Bridge there is a land of meadows, hills, and valleys with lush green grass. When a beloved pet dies, the pet goes to this place. Thre is always food and water and warm spring weather. The old and frail animals are young again. Those who are maimed are made whole again. They play all day with each other. There is only one thing missing. They are not with their special person who loved them on earth. So, each day they run and play until the day comes when one suddenly stops playing and looks up. The nose twitches. The ears are up. The eyes are staring. And this one suddenly runs from the group. You have been seen and when you and your special friend meet, you take him in your arms and embrace. Your face is kissed again and again, and you look once more into the eyes of your trusting pet. Then you cross the Rainbow Bridge together, never again to be separated. tekst ze strony [url]http://philip.greenspun.com/dogs/george[/url] przeczytajcie koniecznie przemowę senatora George Graham Vesta z tej strony---to najbardziej wzruszający tekst o psie jaki został wypowiedziany na forum publicznym... przeczytajcie opowieść o psie o imieniu George [url]http://www.photo.net/samantha/samantha-I.html[/url] tak się powinno kochać psy pamięci mojego ukochanego BUZERA [20 październik 2005],który choć miał 17 lat nie powinien przecież mnie opuszczać !!!!!!!!!!
  11. strasznie jest smutny...
×
×
  • Create New...