wlasnie rodzice wrócili z mazur gdzie piesek czuje sie wspaniale ale po powrocie jest strasznie, nigdy nie bylo tak zle po poprzdnich powrotach, oprocz starych problemow z wychodzeniem sunia wyje jak nikogo nie ma w domu, przedtem tego nie robila, ale wyje tak ze mimo ze blok jest przy ruchliwej ulicy mama bedac jakies 300 metrow przed klatka już ja slyszy:( oczywiscie probowala mama sposobow ze slodyczami ale sunia nie jest w stanie skupic sie na smakolyku, na niczym, nic do niej nie dociera tylko ze strachem rozglada sie naokolo a po zrobieniu siusiu ciagnie do domu, sprawa wyglada beznadziejnie, chyba musza sie przeniesc na Mazury