Parę godzin temu mieliśmy z Asią przyziemienie, ale i tak pozwolę sobie coś naskrobać tak "na gorąco".
Bardzo miłe wieści na nas czekały w kraju:) No dobra, nie do końca, przecież oczywiste że i tak byliśmy na bieżąco nawet po drugiej stronie kanału...
Tak więc po pierwsze, wszystkiego najlepszego rodzinie Nortonkowej! Wiadomo, że jedyne możliwe zakończenie tej historii to "... i żyli długo i szczęśliwie". Oby tylko szczęście Nortiego nie było okupione tragedią kocią;)
Po szybkim przewertowaniu wątku i zaznaczeniu, że #1 nie byłem świadkiem tych wszystkich wydarzeń i #2 nie znam dra z Piłsudskiego zbyt długo ani dobrze, wtrącę swoich parę groszy - po prowstu nie wierzę, żeby ww dr był do czegoś takiego zdolny. Każdy, ale nie dr z Piłsudskiego, anie jeden ani drugi. Sam widziałem tylko parę psiaków pod ich opieką, słyszałem o wielu innych przypadkach, ale złych słów nie słyszałem. A to, co przeczytałem tutaj to skandal nad skandale!!! W głowie się nie mieści... Mam jednak nadzieję, że to się jakoś wszystko logicznie wyjaśni.